Gra do gwizdka

Historia lubi się powtarzać i tym razem los nie spłatał polskim kibicom figla. Po trzech meczach Biało-czerwonych na Euro 2020 mogą dopingować innych, albo zmienić kanał w telewizorze. Natomiast spuszczeni ze smyczy futbolowi eksperci domagają się krwi, albo przynajmniej dymisji selekcjonera Paulo Sousy.

Portugalski trener reprezentacje Polski prowadzi od niedawna. Sukcesów wielkich nie osiągnął, ale to samo można powiedzieć o większości jego poprzedników. Sousa przynajmniej pokazał, że ma pomysł na grę i odważnie go realizuje. Niemniej jednak jeszcze przed meczem ze Szwecją dało się słyszeć głosy, że w razie niepowodzenia (czytaj - braku awansu z grupy) na Euro, selekcjoner powinien się podać do dymisji. Jeden z ekspertów użył nawet sformułowania „zachować się jak mężczyzna”. Aż dziw bierze, że nikt nie zażądał od Sousy by postąpił honorowo i palnął sobie w łeb...

No dobrze, ale zachowajmy na chwilę trochę umiaru i spójrzmy na alternatywy. Zburzyć, zwolnić, wyrzucić człowieka z pracy jest łatwo. Trudniej coś zbudować. Przyjmijmy, że Sousa posłuchałby ekspertów i odszedł ze stanowiska. Kto go zastąpi w obliczu zbliżających się spotkań eliminacji mistrzostw świata? Marek Koźmiński – jeden z dwóch kandydatów do schedy po Zbigniewie Bońku na stanowisku prezesa PZPN – wyznał kiedyś, że jego faworytem do objęcia posady selekcjonera byłby w przyszłości Michał Probierz. Proponuję każdemu mały eksperyment. Należy tylko obejrzeć kilka meczów Cracovii z ostatniego sezonu. Jeżeli ktoś po takim widowisku uzna, że Probierz jest lepszym trenerem od Sousy może rzucić kamieniem... Najlepiej we własne czoło.

Bońka w PZPN zastąpić może także Cezary Kulesza. On – jeżeli mnie pamięć nie myli – zatrudnił natomiast w Jagiellonii Białystok na posadzie trenerskiej Bogdana Zająca. Ten, jak wieść gminna niesie, wsławił się głównie tym, że podczas zajęć w przerwie zimowej kazał piłkarzom, którzy trenowali pod balonem nawalić śniegu. Tak – żeby w hali panowały warunki zbliżone do tych na zewnątrz. Pomysł zaiste genialny, niestety nie poszły za nim wyniki sportowe.

Czy Sousa popełnił jakieś błędy na Euro? Chyba nie ma sensu o tym pisać, bo pewnie trzydzieści milionów osób nad Wisłą, Bugiem i Odrą ma swoje zdanie i wie lepiej. Błąd natomiast popełnił ewidentnie w meczu ze Szwecją Dariusz Szpakowski. Legendarny polski komentator po drugim golu dla Trzech Koron obwieścił koniec spotkania. Gra się do ostatniego gwizdka arbitra i na szczęście wiedzieli o tym nasi piłkarze, którzy później trzykrotnie umieścili jeszcze piłkę w siatce przeciwnika. Niestety w jednym przypadku ze spalonego...

 

Źródło:

#Paulo Sousa #piłka nożna #Euro 2020

Janusz Milewski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo