Kultowy „Maluch” i Żuk na trasie charytatywnego rajdu

Pasjonaci fiatów 125p, maluchów, żuków, nys, trabantów, wartburgów oraz innych aut i motocykli z dawnego bloku wschodniego wyruszą w najbliższą sobotę z Katowic w charytatywnym rajdzie "Złombol". Przed sobą mają liczącą ponad 2 tys. kilometrów trasę do nadmorskiego Burhaniye w Turcji.

zdj.ilustracyjne pixabay

Będzie to 14. rajd, w ramach którego tradycyjnie zbierane są pieniądze dla podopiecznych domów dziecka w całej Polsce. W sobotę rano sprzed katowickiego Spodka ma wyruszyć 421, najczęściej kilkuosobowych, załóg. 

Zaplanowano dwie główne trasy, wiodące m.in. przez Wiedeń, Budapeszt, Belgradu, Nisz i Sofię. W Turcji można wybrać wariant z przeprawą przez Dardanele - cieśninę między Półwyspem Bałkańskim w Europie a Azją Mniejszą lub drogę przez Stambuł. W tym roku rajd odbywa się pod hasłem "Over the rainbow".

Forma finału imprezy na przełomie czerwca i lipca ma być dostosowana do wymogów związanych z pandemią - która w ub. roku uniemożliwiła organizację rajdu. Uczestników obowiązują regulacje krajów, przez które wiedzie trasa przejazdu - większość z nich wymaga aktualnych testów PCR na obecność koronawirusa lub potwierdzenia szczepienia przeciwko COVID-19. Ci, którzy nie zechcą wjeżdżać do Turcji, mogą zakończyć rajd w Złotych Piaskach w Bułgarii.

Każda załoga musi stawić czoło przygotowaniom technicznym, logistycznym oraz będzie musiała się zmierzyć z trasą - bardzo upalną, z górami, dolinami i przeszkodami; trasą pełną awarii, wyzwań i niezaplanowanych zdarzeń - to kwintesencja życia podróżnika. Nasz zmęczony sprzęt zadba o wiele ciekawych wspomnień i historii, które będą tworzyć kolejne złombolowe legendy

 – mówi organizatorka rajdu Martyna Kinderman-Tetzlaff.

Aby wziąć udział w rajdzie, każda załoga musiała uzbierać minimum 2 tys. zł - pieniądze pochodzą od firm i osób prywatnych, których naklejki widnieją na samochodach. Całość uzbieranych środków trafia do dzieci - koszty wyjazdu i przygotowania auta uczestnicy pokrywają sami.

Trzeba pamiętać, że Złombol to nie tylko piękna podróż, zwiedzanie, widoki i wybieranie trasy. Złombol to wielkie wyzwanie dla załóg - każda z nich musi uzyskać darczyńców, którzy wpłacą co najmniej 2 tys. zł na pomoc dla dzieci z domów dziecka w całej Polsce

– wyjaśniła Martyna Kinderman-Tetzlaff.

 

Głównym założeniem i celem rajdu jest - obok przeżycia niezapomnianej przygody - zbiórka pieniędzy na potrzeby podopiecznych domów dziecka. Za zebrane pieniądze organizatorzy m.in. kupują dzieciom prezenty rzeczowe (rowery, komputery, konsole i inny sprzęt), opłacają wypoczynek i dodatkowe zajęcia edukacyjne, np. naukę pływania. Projekt służy wyrównywaniu szans dzieci wychowywanych w domach dziecka. Organizatorzy rajdu zapewniają, że pieniądze trafiają na cele zgodne z potrzebami i oczekiwaniami dzieci i ich opiekunów.

Rajd wymyślili miłośnicy "komunistycznych" aut: oprócz Martyny Kinderman-Tetzlaff także Marcin Tetzlaff i Jan Badura, którzy zdecydowali się pojechać starymi autami do Monako. Pomyśleli, że przy okazji można pomóc dzieciom. W pierwszej wyprawie, w 2007 r., uczestniczyły tylko dwa samochody. W kolejnych latach liczba zaczęła wzrastać. Po dwóch wyjazdach do Monako, uczestnicy rajdu odwiedzili już m.in. daleką północ Europy, słynne szkockie jezioro Loch Ness, Azję i północną Afrykę i Kraj Basków. "Złombol" już raz gościł w Turcji - w 2010 roku.

 

 

Źródło: niezalezna.pl

#moto #samochody #kultowe auta #rajd #Turcja #sport

Konrad Wysocki
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo