Koniec. Naprawdę

Trzy mecze i do domu. Tego się obawialiśmy i stało się. Po 59. minutach meczu ze Szwecja było 0:2 i w polski awans nie wierzył raczej nikt. Jednak, pierwszy raz w historii polskiej piłki nożnej na wielkiej imprezie odrobiliśmy dwie bramki.

Dzięki Robertowi Lewandowskiemu, ale też i wielkiej determinacji naszego zespołu. Dlaczego tak późno rozpoczęliśmy pokaz ofensywnego, pełnego fantazji futbolu? Dlaczego w pierwszej połowie piłka dwukrotnie trafiała w poprzeczkę szwedzkiej bramki? A przede wszystkim dlaczego tej fantazji i skuteczności zabrakło nam w pierwszym meczu ze Słowacją? 

Rozkręcaliśmy się powoli, ale nie do końca. W meczu ze Szwecją byliśmy pod ścianą i padliśmy. Mimo wszystko dzięki za ambicję! Żegnaj Euro!

 

 

Źródło:

Igor Szczęsnowicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo