Ballada o pustej ścianie

To był jeden z najciekawszych i najbardziej zaskakujących warszawskich murali. Czarno-biały wizerunek Matki Boskiej, a może raczej figury Maryi, z drobnymi zielonymi akcentami, za cokół mającej Pałac Kultury.

Obraz schowany był na ścianie niewielkiej przybudówki do niszczejącej kamienicy na ulicy Wiktorskiej 5 na warszawskim Mokotowie. Wiktorska to dość długa ulica, przy której mieści się kilka warszawskich szkół, w tym słynne liceum im. Rejtana, ciągnącą się od Wołoskiej na zachodzie, do Puławskiej na wschodzie, w połowie biegu przecięta Al. Niepodległości i stacją metra. Mural znajdował się przy wschodnim odcinku ulicy. Namalowany został ponoć w 2018 roku i przez pierwsze dwa lata miał święty, nomen omen, spokój. Niestety, w okolicy bardzo zideologizowanej przez wojnę, która wybuchła w oknach i na murach po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, stał się bardzo szybko jedną z ofiar. Malowidłu, powstałemu oryginalnie na białym tle, ktoś dorobił czerwoną obwódkę, a wokół całości zaczęły tańczyć czerwone, szablonowe błyskawice. Co ciekawe, trzeba jednak zauważyć, że ten akt wizualnego zawłaszczenia miejskiej przestrzeni odbył się z rzadkim w takich sytuacjach szacunkiem, jeśli nie dla Bohaterki tego dzieła sztuki, to przynajmniej dla pracy jej twórcy. Kolejnym etapem była interwencja kogoś z drugiej strony. Białą farbą zamalowano błyskawice i towarzyszące im hasła, niestety przy okazji zniknął również pałac, dodający pracy wyjątkowego sznytu. Została osamotniona postać Maryi. Jak się okazało, nie na długo – późną wiosną ktoś zamalował całą ścianę zwykłym, banalnym i bynajmniej nieciekawym artystycznie graffiti. Wpisując w wyszukiwarkę obrazów słowa klucze „Wiktorska”, „Mokotów” i „Matka Boska” można jeszcze znaleźć zdjęcie obrazu na blogu dokumentującym tego rodzaju warszawską sztukę uliczną. Została ściana z szarej cegły. Niby pomazana, a tak naprawdę – pusta.
    

 

Źródło:

Krzysztof Karnkowski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo