Najcieplejszy dzień w historii! Biało-czerwoni zagrają przy 36 stopniach Celsjusza. [Nasza korespondencja]

Dokładnie w momencie przylotu nad Newę samolotu z reprezentacją Polski zanotowano w Sankt Petersburgu najwyższą w całej historii tego miasta temperaturę - 33,3 stopnia Celsjusza w cieniu. W dniu meczu ze Szwedami ma być jeszcze cieplej. Relacjonuje nasz reporter w specjalnej korespondencji z Euro 2020.

tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Obawialiśmy się upałów w Sewilli. Okazało się, że niepotrzebnie. Tymczasem tropikalna pogoda czeka na naszych piłkarzy w Sankt Petersburgu. Takich temperatur nie było jeszcze nigdy w historii tego miasta. W południe zanotowano rekordowe 33,3 stopnia Celsjusza. Być może ten rekord jest już nieaktualny, bo temperatura jeszcze miała wzrastać. W kolejnych dniach temperatura ma oscylować w granicach 36-37 stopni. 

- Prognozy są dramatyczne. Spotkanie ze Szwecją rozpocznie się o 18 i przed chwilą sprawdziliśmy, że w środę o tej porze temperatura w Sankt Petersburgu ma sięgać 36 stopni Celsjusza. Może i dobrze, że podobne upały mamy w Gdańsku, bo mogliśmy się przyzwyczaić do tych ekstremalnych warunków.
- przyznał rzecznik prasowy reprezentacji Jakub Kwiatkowski.

Od soboty codziennie są tu tropikalne upały powyżej 30 stopni. Poprzedni rekord temperatury zanotowano w ówczesnym Piotrogrodzie także 22 czerwca, ale 1917 r., tuż przed wybuchem Rewolucji Październikowej. Wtedy jednak było „tylko” 32,5 C.

W takim skwarze lądowali wczoraj tuż przed 17:00. piłkarze reprezentacji Polski na lotnisku Pułkowo. Sztab trenerski już wcześniej zrezygnował z przedmeczowego treningu. Murawa Stadionu Kriestowskiego jest oszczędzana, bo co dwa dni rozgrywane są tu mecze, a ćwiczenie na innym obiekcie nie miałoby za bardzo sensu.

W takie upały miejscowym zostało tylko szukanie ochłody w wodach Zatoki Fińskiej. Aquaparki są bowiem od poniedziałku pozamykane. Wszystko przez trzecią falę COVID-19.

Wczoraj w Petersburgu zanotowano ok. 1000 przypadków koronawirusa. Mieszkańcy miasta są krytykowani za to, że nie chcą się szczepić. Do tej pory zrobiło to tylko 12 procent mieszkańców. Gubernator Aleksander Begłow zapowiedział masowe, przymusowe szczepienia urzędników i studentów. Uspokaja jednak, że „sytuacja jest pod kontrolą” i ucina plotki o przepełnionych szpitalach.

 

 

Źródło: niezalezna.pl

#sport #piłka nożna #euro2020

Artur Szczepanik
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo