Zrzucili się na kaucję za Nowaka. Czarnek: Przejaw strachu polityków PO

20-letnia córka Sławomira Nowaka wpłaciła poręczenie za swojego ojca. Okazało się, że na tę wpłatę zrzucili się posłowie. – Ktoś mógłby powiedzieć, że to przejaw przyjaźni, inny mógłby słusznie podejrzewać, że to przejaw strachu polityków PO, którzy nie wiedzą, co Nowak może powiedzieć – ocenił w rozmowie z Katarzyną Gójską na antenie Jedynki Polskiego Radia minister edukacji i nauki, Przemysław Czarnek.

Sławomir Nowak
Krzysztof Sitkowski

Sąd Apelacyjny w Warszawie zdecydował, że były minister w czasach rządów PO-PSL Sławomir Nowak ma wrócić do aresztu śledczego, chyba, że wpłaci poręczenie majątkowe w kwocie 1 mln złotych. Ostatecznie kaucja została wpłacona przez córkę byłego ministra.

O tym, skąd taka kwota u tak młodej osoby, mówił wczoraj poseł PO, Michał Gramatyka.

Nie mam żadnego problemu z tym, skąd pani Natalia zgromadziła taką kwotę, bo sam jestem wśród osób, które zdecydowały się wesprzeć finansowo panią Natalię w walce o zebranie tej kaucji dla jej ojca
– powiedział Gramatyka. Nie chciał ujawnić, jaką kwotę pożyczył.

Dziś o kwestię politycznej zrzutki pytany był na antenie Radiowej Jedynki minister Czarnek.

Jedni mogą powiedzieć, że jest to przejaw przyjaźni pomiędzy politykami Platformy Obywatelskiej, kompanami z rządu i z ław sejmowych, a inni mogą słusznie podejrzewać, że jest to przejaw strachu polityków PO, którzy nie wiedzą co pan Sławomir Nowak jeszcze powie, albo co już powiedział, a co powiedziałby, gdyby był na przykład zatrzymany, a nie na wolności i co wyszłoby na jaw w związku z ich przyjaźnią z czasów rządu i Sejmu

– ocenił minister.

Polityk stwierdził, że „nikt z nas, którzy nas słuchają nie urodził się dzisiaj i wiedzą dokładnie, że zarzuty przeciwko Sławkowi Nowakowi są ogromne”.

Nie ma możliwości, żeby nikt nie wiedział o działalności Nowaka z jego przyjaciół, którzy dziś tej pożyczki na kaucję udzielają. To jest zupełnie oczywiste. Ktoś kto wie, że inny człowiek jest pod ogromnymi zarzutami korupcyjnymi, na pewno nie angażowałby się w to, by wchodzić jeszcze w relacje między nim a wymiarem sprawiedliwości. Słuszne są również podejrzenia tych, którzy mówią, że ci co udzielają kaucji, to ci, którzy się obawiają tego ,co powiedziałby Sławomir Nowak gdyby był zatrzymany, a nie na wolności

– podał.

Redaktor pytała ministra, czy politycy w takie działania powinni się angażować. „Politycy stanowią prawo, rozliczają innych polityków, mamy prokuratora generalnego, który jest ministrem sprawiedliwości, można przeciwko niemu składać wotum nieufności. Czy w takiej sytuacji, gdy politycy opozycji mają bardzo duży arsenał działań w parlamencie, czy oni powinni uczestniczyć finansowo w takich zrzutkach na kaucję swojego partyjnego kolegi” – pytała Katarzyna Gójska.

Jeśli chodzi o aspekt prawny, to jest rzeczą oczywistą, że mogą. Nie ma tutaj przeszkód by się zrzucać, pożyczać i to, że ktoś jest politykiem, temu nie przeszkadza. Jeśli chodzi o aspekt etyczny, to mają prawo mieć obawy ci, którzy twierdzą, że zrzutki nie są tylko przyjacielską pomocą, ale przede wszystkim chęcią wsparcia Sławomira Nowaka przez tych, którzy mają obawy, co się będzie działo w następnych miesiącach i co powiedziałby pan Nowak, gdyby był w areszcie, a nie na wolności

– stwierdził minister edukacji i nauki.


Były minister transportu został zatrzymany w lipcu 2020 r. przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Z nieoficjalnych informacji wynika, że materiał zebrany przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie składa się głównie z materiałów niejawnych, w tym podsłuchów rozmów, a także "bardzo obszernych" i "wyjątkowo szczegółowych" wyjaśnień wieloletniego przyjaciela Nowaka i współpodejrzanego w tym śledztwie, Jacka P. Nowak podejrzany jest o popełnienie kilkunastu czynów korupcyjnych, w tym przyjmowanie łapówek za przyznawanie kontraktów na budowę i remont dróg na Ukrainie, a także o pranie pieniędzy.

Zarzuty korupcji dotyczą także czasu, gdy Nowak pełnił funkcję szefa gabinetu premiera Donalda Tuska. Chodzi o przyjmowanie korzyści majątkowych (w sumie kilkadziesiąt tysięcy złotych) od Wojciecha T., byłego wiceprezesa PGE i Energi za pośrednictwem Leszka K.

Nowak miał także - według śledczych - przyjąć blisko 200 tys. zł w latach 2012-2016 od byłego prezesa PKN Orlen Dariusza K. za pośrednictwem "osoby trzeciej". Mówi się, że "osoba trzecia" miała przekazywać Nowakowi co miesiąc 3,5 tys. zł.

W śledztwie podejrzanych jest już 10 osób, a prokuratura dokonała zabezpieczeń majątkowych na łączną kwotę 7,5 mln zł. Postępowanie ma charakter rozwojowy, niewykluczone są kolejne zatrzymania.

 

Źródło: niezalezna.pl

#polityka

Michał Gradus
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo