Mecz z Hiszpanią przejdzie do historii, ale trzeba wygrać ze Szwecją - mówi Marek Koźmiński

"To było fajne spotkanie, które przejdzie do historii polskiej piłki, ale dopiero zwycięstwo ze Szwedami zweryfikuje wartość tego wyniku" – tak Marek Koźmiński, wiceprezes PZPN ds. sportowych, ocenił w występ polskich piłkarzy w spotkaniu z Hiszpanią na mistrzostwach Europy.

Polscy piłkarze zremisowali z Hiszpanią, a ze Szwecją zagrają o awans do 1/8 finału Euro 2020
Fot. Tomasz Hamrat / Gazeta Polska

Po porażce 1:2 ze Słowacją szanse Biało-czerwonych w starciu z Hiszpanami oceniano bardzo nisko. Podopieczni Paulo Sousy na stadionie w Sewilli zaprezentowali się z dużo lepszej strony i zremisowali 1:1, zachowując szansę na awans z grupy. Zdaniem Koźmińskiego był to mecz, w którym trzeba było mądrze się bronić, żeby wyrwać punkt.

Drużyna pokazała charakter, wolę walki. Do tego doszła umiejętna gra, wykorzystanie naszych atutów. Uzyskaliśmy wynik, który poszedł w świat i był absolutnie zasłużony. Oczywiście Hiszpanie dłużej utrzymywali się przy piłce, były momenty, że prowadzili grę, ale niczego innego nie można się było spodziewać. Oni z każdym rywalem by tak grali. Na szczęście niewiele z tego konkretnego wychodziło

– ocenił srebrny medalista igrzysk w Barcelonie.

Polacy sprawili sensację z Hiszpanią, ale teraz trzeba jeszcze wygrać ze Szwecją

Koźmiński zwrócił uwagę, że gdyby policzyć dobre okazje bramkowe, to ich liczba była zbliżona po obu stronach:

Owszem, oni mieli rzut karny, według mnie kontrowersyjny, choć, jak się ogląda powtórki to ten stempel na nogę Hiszpana był. Na trybunach nikt za bardzo nie widział, co się stało. Do tego doszła znakomita interwencja Wojciecha Szczęsnego, gdy zablokował Alvaro Moratę w końcówce. My za to mieliśmy groźny strzał Mateusza Klicha, okazję Roberta Lewandowskiego, po strzale w słupek Karola Świderskiego. On też miał wcześniej swoją szansę. Szkoda, że próbował atakować piłkę nogą, a nie głową.

Srebrny medalista igrzysk olimpijskich w Barcelonie chwalił zespół także za zachowanie rozsądku po straconej bramce.

W tej sytuacji można się było lepiej zachować. Mam tu na myśli przed wszystkim zablokowanie dośrodkowania, trzeba było jakoś przeciąć tę piłkę. Na szczęście drużyna nie spanikowała, dalej konsekwentnie realizowała założenia taktyczne i doprowadziła do wyrównania.

Zdaniem Koźmińskiego wybór Świderskiego do podstawowego składu był trafioną decyzją.

Nasza drużyna musiała w fazie defensywnej zaangażować wszystkich zawodników. Zarówno Lewandowski, jak i Świderski wypełnili te zadania bardzo dobrze. W takich meczach, jak nie włoży się 110 procent umiejętności, zacięcia i woli walki, to trudno coś osiągnąć.

Polscy kibice wreszcie doczekali się znakomitego występu na wielkim turnieju Lewandowskiego. Koźmiński przyznał, że po meczu ze Słowacją krytyka - zarówno pod adresem całej drużyny, jak i poszczególnych zawodników - była zasłużona.

Inna sprawa, to skala tej krytyki. Natomiast jeśli chodzi o sobotnie spotkanie, to trzeba podkreślić piękną bramkę Roberta. Jego kunszt widać było dopiero w powtórkach. Stał między dwoma obrońcami, jednego umiejętnie przepchnął, wyskoczył i posłał piłkę głową w boczną siatkę. To był gol w stylu klasowego środkowego napastnika.

Koźmiński apeluje jednak o zachowanie umiaru w ocenach.

Jak po meczu ze Słowacją był płacz i mówienie o dramacie, katastrofie, to tak samo dzisiaj nie można wpadać w zbyt wielką euforię. To było fajne spotkanie, które zapamiętamy, które przejdzie do historii polskiej piłki, ale dopiero zwycięstwo ze Szwedami zweryfikuje wartość tego remisu z Hiszpanią.

W środowym spotkaniu w Sankt Petersburgu Biało-czerwoni, aby zapewnić sobie awans muszą odnieść zwycięstwo. 

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

#piłka nożna #Euro 2020 #Polska-Szwecja #Marek Koźmiński

jm
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo