Cyberataki na polskich polityków nie przejdą bez echa. Sprawą zajmie się NATO

Cyberataki wymierzone w polskich polityków nie pozostaną bez echa na arenie międzynarodowej. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, sprawą mają zająć się najwyższe organy NATO, a konkretnie - Rada Północnoatlantycka, najważniejszy organ decyzyjny Sojuszu, który stanowi platformę konsultacyjną dla państw członkowskich w kwestiach dotyczących ich bezpieczeństwa.

pixabay.com/TheDigitalWay

„Eksperci Polski i NATO są w kontakcie w sprawie cyberataków w Polsce. Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu zajmą się tą sprawa najwyższe organy Sojuszu Północnoatlantyckiego. To wpisuje się w cały szereg rosyjskich działań. Co chwilę jedno z państw NATO podnosi, że dochodzi do ataków hakerskich na instytucje i polityków” – przekazało źródło Polskiej Agencji Prasowej w Kwaterze Głównej Sojuszu w Brukseli.

W piątek RMF podało, że polski rząd powiadomił sojuszników z NATO o rosyjskim cyberataku na Polskę.

Według informacji PAP Polska przekazała w piątek państwom członkowskim UE, Komisji Europejskiej i Radzie dokument dotyczący szczegółów cyberataków przeprowadzonych w ostatnich dniach na terytorium kraju. Informacja została też przekazana ambasadorom USA, Kanady i Wielkiej Brytanii.

W dokumencie Polska informuje, że stała się celem nieustannej kampanii cyberataków skoncentrowanych przeciwko parlamentarzystom i władzom.

Temat pojawi się podczas poniedziałkowego spotkania ministrów spraw zagranicznych w Luksemburgu. Wstępna dyskusja zostanie przeprowadzona także w piątek podczas spotkania ambasadorów UE w Brukseli. [polecam:https://niezalezna.pl/400113-polska-alarmuje-unie-europejskaws-cyberatakow-domaga-sie-debaty-nad-bezpieczenstwem?msnc]

Z informacji Polskiej Agencji Prasowej wynika, że doniesienia dotyczące cyberataków w Polsce zostały już odnotowane przez CERT-EU - działający na rzecz unijnych instytucji zespół reagowania na incydenty komputerowe (The Computer Emergency Response Team for the EU Institutions, Bodies and Agencies).

Cyberataki na polityków

Sprawa cyberataków na Polskę zaistniała publicznie w ubiegłym tygodniu. Wówczas szef KPRM oświadczył na Twitterze, że w związku z doniesieniami dotyczącymi włamania do jego skrzynki mailowej i skrzynki jego żony, a także na ich konta w mediach społecznościowych, poinformowane zostały stosowne służby państwowe.

Podkreślił jednocześnie, że "w skrzynce mailowej będącej przedmiotem ataku hakerskiego nie znajdowały się żadne informacje, które miały charakter niejawny, zastrzeżony, tajny lub ściśle tajny".

We wtorek zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel przekazał na Twitterze, że ktoś podjął próbę wyłudzenia danych dostępowych do poselskich maili.

- Każdy może być narażony, a w kwestiach bezpieczeństwa w sieci odbywa się ciągły wyścig zbrojeń - dodał.

W środę w części niejawnej obrad Sejmu przedstawiona została informacja rządu w sprawie cyberataków, które dotknęły Polskę. Zdaniem opozycji, w tym KO i Lewicy, podczas posiedzenia nie pojawiły się żadne informacje, które uzasadniałyby organizację obrad w trybie niejawnym.

Rzecznik rządu Piotr Müller w rozmowie z dziennikarzami po posiedzeniu Sejmu w środę powiedział, że w najbliższych tygodniach polska klasa polityczna będzie przedmiotem ataku dezinformacyjnego. Poinformował, że krajowe służby podejmują działania i zidentyfikowały niektórych autorów działań dezinformacyjnych.

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn powiedział w czwartek, że ustalenia służb dowodzą, że Polska jest stałym celem prowadzonej przez Rosję agresji informacyjnej.

"To element wojny"

Zdaniem eksperta z Ośrodka Studiów Wschodnich, cyberataki to działania z repertuaru manewrów wojennych.

- Agresywne działania w sferze cybernetycznej są działaniami wojennymi. Są to działania, które możemy uznawać za rodzaj działań militarnych. Jeżeli weźmiemy pod uwagę ataki cybernetyczne, które prowadzą do paraliżu lub zakłócenia funkcjonowania infrastruktury krytycznej jakiegoś kraju, a mieliśmy takie przypadki w Stanach Zjednoczonych, jest to nic innego, jak działanie de facto kinetyczne. Krótko mówiąc, jesteśmy w stanie wojny cybernetycznej i nie należy mieć złudzeń, że nie będzie nam to już stale towarzyszyło

 - mówi analityk Piotr Żochowski.

- Ataki cybernetyczne oczywiście nie powodują przelewu krwi, ale gigantyczne straty w systemach informatycznych państw. Łączy się to też z działaniami dezinformacyjnymi. Celem może być pokazanie nieszczelności systemu bezpieczeństwa różnych państw poprzez publikowanie wykradzionych dokumentów - dodaje.

 

Źródło: niezalezna.pl, pap

md
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo