Derby koronawirusa w Sankt Petersburgu. Ten mecz ważny będzie również dla Polaków

W piątkowym meczu naszej grupy w Sankt Petersburgu zmierzą się Słowacja i Szwecja - dwa zespoły, w których w ostatnim czasie wykryto wśród członków ekipy, zakażonych koronawirusem. Przy okazji dowiedzieliśmy się, jak UEFA i Rosjanie reagują w takich przypadkach.

Słowacy przystąpią do meczu ze Szwecją osłabieni
Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Lekarze reprezentacji Słowacji nie mieli wesołych min po tym, jak zakończyli kolejną rundę testów na COVID-19, przed piątkowym meczem.  Jeden gracz i jeden członek sztabu mieli pozytywny wynik. Obaj natychmiast poszli na kwarantannę. Kierowca autobusu kierujący reprezentacją naszych południowych sąsiadów również miał pozytywny wynik testu.

- Rozpoczęliśmy współpracę z rosyjskim Urzędem Zdrowia Publicznego. Dodatkowo zaczęliśmy postępować zgodnie z podręcznikiem regulaminu UEFA. Podjęliśmy wszelkie kroki, aby zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się wirusa. Bardzo mi przykro, że jeden z naszych zawodników nie będzie mógł wziąć udziału w meczach ze względu na COVID

- powiedział trener Słowaków Štefan Tarkovič.

Tym zawodnikiem jest obrońca Denis Vavro

- Takie rzeczy się zdarzają i tak długo się trzymaliśmy. Bardzo trudno jest odizolować się od wirusa. Testowano również szerszy obszar, czyli całą logistykę i ludzi, którzy się nami opiekują. Złapano kilka osób, nawet kierowcę, który wiózł nas autobusem, więc bardzo trudno się od tego odizolować. Przykro mi, że gracz, który ma przed sobą karierę i nie mógł się doczekać turnieju, zapłaci za to pauzą. Rozmawiałem z nim. Nie ma żadnych objawów ani problemów zdrowotnych. Wierzę, że wyjdzie z tego jak najszybciej

– dodał Tarkovič.

Cała słowacka drużyna w Rosji umieszczona jest „w bańce”. Nie ma do niej dostępu. Piłkarze nie opuszczają hotelu. Jeśli ktoś z ekipy idzie do sklepu, to po powrocie jest kontrolowany. 

- Jesteśmy w bańce, która działa zgodnie z zaleceniami UEFA, według których każdy, kto z niej wyjdzie, na przykład, gdy lekarz idzie po leki i wraca, musi zostać przetestowany testem antygenowym. Jeśli chodzi o mecze, zawsze testują nas testem PCR na dwa dni przed pojedynkiem

- powiedziała Monika Jurigová, rzeczniczka Słowackiego Związku Piłki Nożnej (SFZ) przed pierwszym meczem na mistrzostwach.

Szwedzi mieli innego rodzaju problem. Ich gwiazdor Dejan Kulusevski z Juventusu Turyn zachował się skrajnie nieodpowiedzialnie, biorąc udział w imprezie. W mediach społecznościowych ukazał się film, na którym pokazany był piłkarz, biorący udział w przyjęciu w Sztokholmie. Miało to miejsce 30 maja. Tydzień później u piłkarza wykryto zakażenie. 

- Dejan został zaproszony przez siostrę i szwagra na obiad do prywatnego mieszkania

- opisywał sytuację selekcjoner Szwedów Janne Anderson.

- Kiedy przyszedł, okazało się, że są tam też jego przyjaciele, którzy byli tam, aby zrobić mu niespodziankę

- zdradził. 

Kulusevski pauzował w pierwszym meczu z Hiszpanią, ale na Słowaków ma być już gotowy. Anderson zapowiedział, że pojawi się na boisku w drugiej połowie, bo po zakażeniu nie ma już śladu.  - Jest to dla nas potężne wzmocnienie. Dejan trenował z nami już w środę na zgrupowaniu w Goeteborgu i leci z nami do Rosji na mecze z Polską i Słowacją - zapowiedział Anderson i niestety nie jest to dobra wiadomość dla naszej reprezentacji.

 

Źródło: niezalezna.pl

#Euro 2020 #Słowacja #Szwecja

Artur Szczepanik
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo