Dziennikarze wściekli na Bidena. Poszło o zachowanie prezydenta USA po spotkaniu z Putinem

Wygląda na to, że Joe Biden znowu podpadł amerykańskim mediom. Za jego zachowanie w trakcie i po spotkaniu z Putinem spotkała go krytyka nawet ze strony zwykle mu przychylnych mediów. 

Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

Biden od początku ma trudne stosunki z dziennikarzami. Dla wszystkich było jasne, że biorąc pod uwagę lewicowe skrzywienie amerykańskich mediów głównego nurtu dziennikarze będą  znacznie bardziej przychylni niż byli wobec Trumpa, który toczył z nimi wręcz otwartą wojnę. Mimo tego Biden najwyraźniej ich unika. Swoją pierwszą formalną konferencję prasową zorganizował dopiero po 64 dniach w Białym Domu, najpóźniej z wszystkich prezydentów. Wyszło również na jaw, że Biały Dom dba o to, aby dziennikarze mogący zadać mu trudne pytania nie byli dopuszczani do głosu. 

Szczyt z Putinem był kolejnym dowodem na to, że Biden ewidentnie boi się rozmawiać z mediami. Wbrew utartemu zwyczajowi nie odpowiedział na żadne ich pytania przed rozmowami. Jego konferencja prasowa również pozostawiała wiele do życzenia. Na jej wstępie odczytywał przez 11 minut przemówienie z telepromptera. Następnie odpowiedział na pytania zaledwie siedmiu dziennikarzy, korzystając przy tym ze ściągawek. Wcześniej po raz kolejny wygadał się, że dostał listę dziennikarzy, z którymi wolno mu rozmawiać. „Jak zwykle, panie i panowie, dali mi listę osób które wywołam” - powiedział. Dla porównania podczas swojej konferencji Władimir Putin nie korzystał z promptera i odpowiedział na ponad dwa tuziny pytań, wśród których wiele było dla niego kłopotliwych. 

[olecam:https://niezalezna.pl/399864-putin-jest-zabojca-i-nie-ma-duszy-slowa-bidena-skomentowal-sam-wladca-kremla]

W trakcie tej konferencji doszło również do niecodziennego incydentu. Biden po odpowiedzeniu na siedem łatwych pytań zaczął schodzić ze sceny kiedy dziennikarka CNN Kaitlan Collins – której nie było na jego liście – postanowiła, że i tak zada mu swoje pytanie. „Panie prezydencie, dlaczego jest pan tak pewny tego, że Putin zmieni swoje zachowanie?” - krzyknęła w jego stronę. To wyraźnie go zirytowało. „Nie jestem pewien, że zmienię jego zachowanie” - odpowiedział gniewnym tonem wskazując ją palcem - „Co do cholery? Co robiłaś przez ten cały czas? Kiedy mówiłem, że jestem pewny?”. Następnie dodał, że stwierdził jedynie, że Putin zmieni swoje zachowanie jeśli reszta świata będzie na nie reagować i będzie mu to szkodziło politycznie. Collins nie odpuściła i zwróciła mu uwagę, że po spotkaniu Putin wyparł się wszystkich stawianych mu zarzutów i nie wypowiedział nawet nazwiska Nawalnego. „Jeśli tego nie rozumiesz, to pracujesz w złym zawodzie” - warknął Biden. 

Takie postępowanie Bidena rozwścieczyło amerykańskich dziennikarzy, nawet tych zwykle mu przychylnych. W opublikowanym przez portal The Hill felietonie Joe Concha stwierdził, że po obejrzeniu konferencji prasowej Bidena zrozumiał w końcu, dlaczego wbrew utartemu zwyczajowi obaj politycy odbyli je oddzielnie. Stwierdził, że gdyby Biden zorganizował wspólną konferencję z Putinem, to ten drugi starałby się przedłużać ją jak najbardziej, chcąc w ten sposób zmusić Bidena do odpowiedzi na pytania dziennikarzy spoza jego listy i demonstrując, że jest od niego sprawniejszy intelektualnie. 

Do sprawy odniósł się również redakcyjny kolega Collins Jeff Zeleny. Stwierdził, że jego zachowanie i agresywna odpowiedź na rozsądne pytanie dziennikarki – za którą przeprosił ją przed odlotem do domu – to był „klasyczny Joe Biden”. „To, czego nie widzieliśmy, to odpowiadanie przez niego na takie pytania kiedy jego asystenci nie krzyczą na niego żeby przestał” - powiedział - „Nigdy nie widziałem jeszcze prezydenta – a zajmowałem się czterema ostatnimi – który byłby tak bardzo chroniony przez swoich asystentów w temacie nie odpowiadania na pewne pytania”. 

Concha zwrócił uwagę, że nie zawsze tak było. Przypomniał debatę wiceprezydencką z 2012 roku, którą Biden odbył z nominatem Republikanów Paulem Ryanem. Concha stwierdził, że Biden w jej trakcie był „agresywny, ostry, miał wszystko pod kontrolą”. „Potem obejrzyjcie ponownie jego konferencję. To jak słuchać i oglądać zupełnie innego człowieka” - podsumował. 


 

 

Źródło: niezalezna.pl, Fox News, The Hill, CNN

Wiktor Młynarz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo