Fermiarze i ekolodzy w jednej drużynie

Koalicja Obywatelska złożyła w Sejmie swój projekt ustawy o ochronie zwierząt. Nie ma w nim mowy ani o likwidacji ferm futerkowych, ani o zakazie uboju rytualnego. Zdaniem polityków prawicy KO chce przypomnieć o „piątce dla zwierząt”, ale jednocześnie nie chce się narazić potężnemu lobby fermiarskiemu, z którym jest związana. Mimo to ekolodzy wykazali zrozumienie dla inicjatywy.

Włodzimierz Wasyluk/Gazeta Polska

Piątka dla zwierząt” to w Zjednoczonej Prawicy temat tabu. Jesienią doprowadziła ona do olbrzymiego zamieszania na scenie politycznej. W związku z buntem kilkunastu posłów pod wodzą byłego już ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego, PiS realnie groziły utrata większości i przedterminowe wybory. Jakby tego było mało, pomysły doprowadziły do olbrzymich protestów organizacji rolniczych, a także wszystkich grup społecznych, których dotknęły rozwiązania z ustawy, od hodowców psów po właścicieli cyrków. Zapisów ustawy wystraszyli się też rolnicy, którzy poczuli, że ich biznes jest zagrożony. Dziś jednak powoli pamięć o tamtym zamieszaniu się zaciera. O „piątce dla zwierząt” dzisiaj pamiętają jeszcze jedynie organizacje prozwierzęce. 

Opozycja z antyfuterkowcami

Aktywiści przez miesiące liczyli na to, że PiS podejmie kolejną próbę przeforsowania zmian. Ten optymizm stopniał jednak praktycznie do zera. Dziś aktywiści ewidentnie obstawiają już drugą stronę sceny politycznej. Na początku czerwca swoją ustawę o ochronie zwierząt złożyła Koalicja Obywatelska. W projekcie, do którego dotarła PAP, nie ma najbardziej kontrowersyjnych przepisów, które były w tzw. piątce dla zwierząt. Chodzi m.in. o zakaz hodowli zwierząt na futra oraz ograniczenia uboju rytualnego. To olbrzymi ukłon w stronę ogromnych biznesów rolniczych, które jesienią wywołały protesty rolników. Od dawna było oczywiste, że Koalicja Obywatelska nie zamachnie się na biznes futrzarski. Nadal do tej formacji należy Rajmund Gąsiorek, potentat w branży futrzarskiej. Jest on nawet radnym powiatu gnieźnieńskiego. Dysponuje wręcz imponującym majątkiem. Jego oświadczenie złożone w 2018 r. liczy 17 stron i kilkaset pozycji majątku. Wtedy na jego koncie leżało blisko 2 mln euro. W nieruchomościach trudno się zorientować. Dość powiedzieć, że Gąsiorek ma dom mieszkalny o powierzchni blisko tysiąca metrów kwadratowych i wartości szacowanej na 10,5 mln zł. Do tego dochodzą jeszcze mniejszy dom 330 mkw. i domek rekreacyjny o powierzchni 132 mkw. To oczywiście niewielka część majątku. Swoją fermę norek Gąsiorek wycenia na ponad 150 mln zł. Do tego dochodzi ponad blisko 1200 ha ziemi rolnej pod zasiewy. Taki majątek sprawia, że z Gąsiorkiem musi się liczyć każdy polityk Koalicji Obywatelskiej.

Jest on również sponsorem licznych inicjatyw w swoich okolicach i blisko współpracuje z samorządem.

Wójcik flirtuje 

Co ciekawe, na projekt Koalicji Obywatelskiej pozytywnie zareagował inny milioner z branży futrzarskiej – Szczepan Wójcik. A ile milionów złotych przerzuca ten biznesmen w ramach Fundacji Polska Ziemia? W 2019 r. przez jej konta przewinęło się ponad 6 mln zł. Fundacja ta zajmuje się wydawaniem portali: Światrolnika.info i wSensie.pl. Praca dla fundacji się bardzo opłaca. Dość powiedzieć, że wysokość najwyższego miesięcznego wynagrodzenia wypłaconego pracownikowi organizacji w 2019 r. sięgnęła blisko 45 tys. zł. Trzeba przyznać, że Szczepan Wójcik stworzył dość silne media, które mają potężny odbiór na wsi. W dużej mierze to on stał za protestami rolników w październiku ubiegłego roku. Dziś ewidentnie ma zadęcie na bycie kimś więcej. Ciepło przyjął projekt Koalicji Obywatelskiej i chwali jego twórczynię. – Trzeba oddać poseł Katarzynie Piekarskiej, że jako jedna z nielicznych – chociaż jest zapiekłym przeciwnikiem polskiego rolnictwa – chce rozmawiać, a to z kolei nie jest codziennością – mówił Szczepan Wójcik, który polityków PiS jeszcze jesienią atakował, oskarżając o skręt w lewo. Tym razem chwali byłą posłankę SLD i podkreśla, że dobrze się z nią rozmawia. Jeszcze pół roku temu było to nie do pomyślenia. – Apeluję do polityków Prawa i Sprawiedliwości o powściągliwość w brataniu się z lewacką ideologią. Nie da się być trochę po lewo, trochę po prawo – mówił Szczepan Wójcik w Radiu Maryja. 

Aktywistom się podoba

Można powiedzieć, że wszystko w „piątce dla zwierząt” było groźną humanizacją zwierząt. Nawet finansowanie karmy dla psów, które skończyły służbę przy wykrywaniu narkotyków. Szczepan Wójcik zmienił zdanie nie tylko w kwestii bratania się z Lewicą. Nagle spodobał mu się pomysł… likwidacji łańcuchów. Tymczasem jeszcze niedawno Marek Miśko, medialny padawan Szczepana Wójcika, wraz z Marcinem Rolą taki pomysł nazywali… komunizmem. Podobnie robiła wspierająca futrzarzy Konfederacja. Teraz mamy zmianę frontu. – O ile zgadzamy się z wieloma zmianami zaproponowanymi przez poseł Katarzynę Piekarską, np. kwestia psów na łańcuchach, o tyle dochodzą nas słuchy, że ustawa procedowania w ten sposób ma uśpić czujność rolników, tak aby w odpowiednim momencie wprowadzić upragnione przez lewicowych aktywistów zakazy. Na to zgody nie będzie. Jesteśmy gotowi na wszelkie ewentualności. Mamy też własne propozycje, które przedstawimy w najbliższym czasie. Liczymy, że poseł Katarzyna Piekarska nas wesprze – dodaje Szczepan Wójcik, proponując deal posłance KO. Co ciekawe, projekt podoba się również… aktywistom prozwierzęcym. „Koalicja Obywatelska wprowadziła projekt ustawy o ochronie zwierząt, autorstwa Katarzyny Piekarskiej. Zakłada on m.in. zakaz sprzedaży żywych karpi, trzymania psów na łańcuchu czy zakaz wykorzystywania zwierząt cyrkowych. Wspieramy i trzymamy kciuki!” – napisały „Otwarte klatki”. „Nie ma w nim zakazu hodowli zwierząt na futro. Jednak wiemy, że Katarzyna Piekarska nie zapomniała o tych zwierzętach i ta okrutna hodowla przejdzie wreszcie do historii!” – napisano na Twitterze.


Więcej na ten temat w tygodniku „Gazeta Polska"

 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

#Gazeta Polska Codziennie

Jacek Liziniewicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo