Ulubieńcy salonu – czyli dwóch panów R.

Rafał Trzaskowski i Ryszard Petru to dwie nadzieje post­komuny – pierwsza chyba właśnie gaśnie, z drugą stało się to już dawno temu.

Trzaskowski, prezydent Warszawy, zamiast zarządzać miastem, od tygodni prowadzi kampanię w kraju, która jak się zdaje, ma sprawić, że zostanie liderem jakiegoś nowego projektu. Na razie z całą pewnością w powodzenie pomysłu wierzą zarządzający niemiecką fundacją, którzy finansują imprezy Trzaskowskiego, oraz urzędnicy warszawscy, którzy ochoczo usprawiedliwiają jego blisko trzytygodniową nieobecność w pracy tak, by nie musiał on tracić dni urlopowych. Niemniej coraz więcej jednak nie wierzy – informacja o 18 usprawiedliwionych przez podległych Trzaskowskiemu pracowników ratusza nieobecnościach w pracy prezydenta stolicy jednak wyciekła do mediów. A zaprzyjaźnione portale otwarcie powątpiewają, czy aby nie powinien on jednak grzecznie ustąpić pola, bo przecież „dostał wyraźny sygnał od Tuska”. Druga gwiazda totalnych pogrążyła się właśnie kolejnym wpisem na Twitterze, umieszczając zdjęcie kobiet modlących się na ulicy po zamachu na Jana Pawła II w 1981 r. z podpisem „polski ład”. Co łączy obu tych ulubieńców salonów? Pogarda. Dla prawdy, dla uczciwości, dla ludzi.

 

Źródło:

Joanna Lichocka
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo