Jak „Wyborcza” i PO niszczą ludzi. Zatoka Aniołów ofiarą hejtu na... Obajtka

Na porządku dziennym jest zniechęcanie do korzystania z mojej restauracji czy hotelu. Jeśli tak dalej pójdzie, zbankrutuję – mówi „Gazecie Polskiej Codziennie” Julia Tomicka, która wynajmuje pod prowadzoną działalność nieruchomość w Łebie od prezesa PKN Orlen.

Daniel Obajtek
fot. Marcin Pegaz/Gazeta Polska

Ul. Tadeusza Kościuszki 35 w Łebie – pod tym adresem znajduje się jedna z nieruchomości należąca do Daniela Obajtka, prezesa PKN Orlen. Na początku 2020 r. wynajęła ją Julia Tomicka. Kobieta kilka miesięcy później, w czerwcu ub.r. otworzyła tam restaurację i hotel Zatoka Aniołów.

– Przez pierwsze cztery miesiące wszystko kręciło się bardzo dobrze. Klientów nie brakowało

– mówi „Codziennej” Tomicka, która w biznes zainwestowała całe swoje oszczędności.

− Wychowuję samotnie syna, „Zatoka” to moje jedyne źródło utrzymania. Liczyłam, że uda się odbić po pandemii – zaznacza. W połowie października ub.r. Zatoka Aniołów podobnie jak inne restauracje i hotele – ze względu na pandemię koronawirusa – została zamknięta. Problemem dla interesu stał się jednak nie tyle COVID-19, ile atak, który przeprowadziły niektóre media na prezesa PKN Orlen. Opisywały one m.in. posiadany przez niego majątek, ujawniając adresy nieruchomości należących nie tylko do niego, lecz także do jego najbliższych.

− Piekło zaczęło się w lutym, gdy „Gazeta Wyborcza” zaczęła rozpisywać się o nieruchomościach pana Obajtka, w tym tej, którą wynajmuję. Pod Zatoką Aniołów bardzo szybko pojawili się politycy Platformy Obywatelskiej i SLD, zwołując tam konferencje prasowe. Zaczęli przyjeżdżać różni ludzie, robić zdjęcia. Nad budynkiem przez kilka dni krążył dron jednej ze stacji telewizyjnych. W tym samym czasie w internecie i mediach społecznościowych wylały się na mnie potoki hejtu, pojawiły się obraźliwe telefony i groźby. Wskazywano, że Zatoka to faktycznie biznes Daniela Obajtka, przez który przepuszcza pieniądze z jakichś niejasnych źródeł. Absurd

– opowiada poruszona właścicielka Zatoki Aniołów. 

O sprawie hejtu i gróźb powiadomiła prokuraturę. Śledztwo jednak umorzono.

– W tym czasie cały czas ktoś podjeżdżał pod budynek, robił sobie zdjęcia. Hejt nie osłabł – opowiada kobieta. Ostatecznie po decyzjach rządu odmrażających gastronomię Zatoka Aniołów otworzyła się na nowo 14 maja.

– Bardzo obawiałam się, co się stanie, i faktycznie klientów zaczęło pojawiać się bardzo mało – mówi Tomicka.

CZYTAJ WIĘCEJ w najnowszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"!

 

 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Piotr Nisztor
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo