Zdaniem AfD pakt Ribbentrop-Mołotow słuszną decyzją. Profesor Soroka: To kalka rosyjskiego punktu widzenia

Lider AfD - niemieckiej partii - Alexander Gauland stwierdził, że zawarcie paktu Ribbentrop-Mołotow przez hitlerowskie Niemcy i rządzony przez Stalina ZSRR w 1939 r. było słuszną z punktu widzenia realizmu politycznego decyzją. - Ta wypowiedź wpisuje się w rosyjską historiografię - ocenił profesor Paweł Soroka, politolog Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach w rozmowie z portalem Niezalezna.pl. 

Bundesarchiv, Bild 183-H27337 / CC-BY-SA 3.0, CC BY-SA 3.0 DE , via Wikimedia Commons

Podczas debaty w Bundestagu poświęconej 80. rocznicy napaści Niemiec na ZSRR (22 czerwca 1941 r.) lider frakcji parlamentarnej prawicowo-populistycznej Alternatywy dla Niemiec (AfD) Alexander Gauland stwierdził, że Stalin nie miał innej możliwości niż "diabelski pakt" z Hitlerem w 1939 r., a zawarcie paktu Ribbentrop-Mołotow było "decyzją politycznie realistyczną i słuszną", bo "dla własnego przetrwania, której konsekwencje były jednak straszne dla Polski". Zdaniem lidera frakcji AfD sowiecki przywódca "kupił sobie w ten sposób" czas, by lepiej przygotować się na odparcie niemieckiego ataku.
Gauland zasugerował również, że to Polska ponosi winę za porozumienie Stalina z Hitlerem, ponieważ "nie chciała na swoim terytorium tolerować wojsk sowieckich", co uniemożliwiało porozumienie Rosji z Zachodem.

Zapytaliśmy profesora Pawła Sorokę, politologa UJK w Kielcach o to, czy jest zaskoczony, że taka wypowiedź padła z ust lidera AFD. - Nie. Trzeba wziąć pod uwagę, że to lider radykalne prawicowej partii, która z tego, co obserwuje, wykazuje pewną prorosyjskość. Już wcześniej widywałem wypowiedzi tego typu z ich strony - ocenił.

- Ta wypowiedź wpisuje się w rosyjską historiografię. To trochę dziwne, że ugrupowanie skrajnie prawicowe próbuje usprawiedliwiać Stalina. Być może mają oni jakieś takie ciągoty autorytarne, bo Stalin był totalitarnym władcą. Myślę, że jest to jednak przede wszystkim spowodowane prorosyjskim charakterem AFD

- stwierdził.

Profesor Soroka ocenił, że na razie takie wypowiedzi nie są powodem do niepokoju dla Polski, ale ta sytuacja może się zmienić. - Możemy niepokoić się na przyszłość, co by było, gdyby taka partia doszła do władzy - powiedział.

- AfD na razie jest na marginesie, chociaż co prawda oni zdobyli około 11 procent w parlamencie. Nigdy nie można wykluczyć tego, że nagle jej popularność wzrośnie. Zwłaszcza że trwa jeszcze kryzys pandemiczny. Dla Polski byłoby groźne, gdyby takie siły doszły do władzy. Wtedy historia mogłaby się niestety powtórzyć. Miejmy jednak nadzieję, że to się nie stanie

- zaznaczył.

 

 

Źródło: niezalezna.pl

Adrian Siwek
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo