Korkuć wygrywa w sądzie z portalem wyborcza.pl. „To nie wolność słowa, to niechlujstwo”

Artysta Wojciech Korkuć wygrał w pierwszej instancji proces, jaki wytoczył redaktorowi naczelnemu portalu wyborcza.pl. Internetowa redakcja ma zamieścić sprostowanie oraz pokryć koszty procesu. Wyrok jest nieprawomocny. - Przyklejane są etykietki "homofobia", "ksenofobia". Ja mam z tego powodu wymierne straty towarzyskie i artystyczne. Musiałem to przerwać - mówi portalowi niezalezna.pl Wojciech Korkuć.

Wojciech Korkuć
Fot. Marcin Pegaz/Gazeta Polska

W pozwie z grudnia 2020 r. Wojciech Korkuć domagał się od redaktora naczelnego portalu wyborcza.pl publikacji sprostowania do artykułu Witolda Mrozka "Nadworny artysta PiS. Kim jest Wojciech Korkuć, autor plakatu Marszu Niepodległości?", który ukazał się na stronach portalu wyborcza 3 listopada 2020 r. Artysta wskazywał, że w artykule znalazły się "nieścisłe i nieprawdziwe informacje dotyczące jego osoby". Publikacji sprostowania w formie przedstawionej przez powoda odmówił redaktor naczelny portalu wyborcza.pl.

W wyroku wydanym 1 czerwca 2021 r. Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł nakaz publikacji sprostowania w nieco okrojonej formie. Ma znaleźć się w nim informacja, że nieprawdą jest, jakoby Wojciech Korkuć był "związany z prawym skrzydłem PiS". Sprostowanie mówi także, że Korkuć nie jest autorem wspomnianych w artykule z listopada 2020 r. plakatów o treściach: "Państwo Islamskie ukrywa terrorystów wśród imigrantów. Decyzje o ich przyjęciu podejmuje Ewa Kopacz" oraz "31% lesbijek i 25% pederastów gwałci wychowywane dzieci. Rząd współpracuje z seksedukatorami. Powstrzymaj ich!".

Ponadto, zasądzono pokrycie kosztów procesu przez pozwanego. 

Sprawa plakatu o treści "Państwo Islamskie ukrywa terrorystów wśród imigrantów. Decyzję o ich przyjęciu podejmuje premier Kopacz" była już przedmiotem wniosku o sprostowanie, jaki Wojciech Korkuć (za pośrednictwem pełnomocnika) skierował w 2015 r. do redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej", Adama Michnika. Miało to związek z opublikowanym w maju 2015 r. tekstem Romana Pawłowskiego "Ksenofobia straszy z plakatów". Korkuć domagał się wówczas publikacji sprostowania "nieprawdziwej informacji" przypisującej mu autorstwo wspomnianego sformułowania. 

- Sprostowania wówczas nie zamieszczono, nie wytoczyłem sprawy, ale to nadal funkcjonuje w sieci i ludzie powołują się na to. Przyklejane są etykietki "homofobia", "ksenofobia". Ja mam z tego powodu wymierne straty towarzyskie, a także dotyczące działalności artystycznej i nowych zleceń. Musiałem to przerwać. To kłamstwo owijane w kolejne kłamstwo

- mówi w rozmowie z niezalezna.pl Wojciech Korkuć. Informacja o plakatach z 2015 r. znalazła się w tekście Witolda Mrozka z listopada 2020 r. 

- Co to za wolność słowa, gdy opisywane są plakaty kogoś innego. To absurd, to niechlujstwo słowa. Ja nie mam problemu z podpisaniem się pod swoimi plakatami

- dodaje.

Wyrok wydany 1 czerwca 2021 r. jest nieprawomocny. Korkuć nie wyklucza odwołania. - Nasze sprostowanie nie zostało uwzględniane w całości - podkreśla w rozmowie z niezalezna.pl

Artysta planuje także wszczęcie sprawy o zadośćuczynienie.

 

Źródło: niezalezna.pl

#Wojciech Korkuć

Michał Dzierżak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo