Niemcy chcą kluczowej zmiany w unijnym prawie. "Mocarstwowe apetyty rosną"

Niemcom nie podoba się obowiązujące w Unii Europejskiej prawo weta, które przysługuje każdemu z państw członkowskich. Zdaniem Heiko Maasa, szefa niemieckiego MSZ, UE nie może stać się "zakładnikiem pojedynczych państw". - Taka zapowiedź wskazuje na coraz bardziej mocarstwowe apetyty i chęć pozbawienia innych mniejszych państw istotnego narzędzia - komentuje w rozmowie z portalem niezalezna.pl Elżbieta Rafalska.

Heiko Maas
fot. Fars News Agency, CC BY 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=79672291

Minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas wezwał do zniesienia przysługującego każdemu państwu Unii Europejskiej prawa weta. 

- Nie możemy dłużej pozwalać na to, by być zakładnikami tych, którzy swoim weto paraliżują europejską politykę zagraniczną. Ci, którzy to robią, w krótkiej lub w dłuższej perspektywie grają ze spójnością Europy. Dlatego mówię otwarcie: weto musi zniknąć, nawet jeżeli oznacza to, że możemy zostać przegłosowani

 - powiedział Maas na konferencji prasowej w Berlinie.

Zaskoczenia takim stanowiskiem szefa niemieckiego MSZ nie ukrywa w rozmowie z naszym portalem polska europosłanka, Elżbieta Rafalska.

- Dziwi mnie ta wypowiedź pana ministra. To absolutnie niedopuszczalne. Nie wyobrażam sobie, aby zniesione zostało prawo weta. Wydaje się, że Niemcy są już takim hegemonem, że zniesienie weta nie powinno być im do niczego potrzebne. Taka zapowiedź wskazuje na coraz bardziej mocarstwowe apetyty i chęć pozbawienia innych mniejszych państw istotnego narzędzia

- powiedziała eurodeputowana Prawa i Sprawiedliwości w rozmowie z portalem Niezalezna.pl.

Strona niemiecka w większości krytycznie oceniała już ubiegłoroczne plany Polski i Węgier, które przewidywały możliwość weta w związku z tzw. mechanizmem warunkowości, który uzależeniałby wypłatę unijnych środków budżetowych od przestrzegania tzw. praworządności. 

Niemieccy politycy, w tym Michael Roth, minister ds. europejskich, wzywali wówczas do wycofania się z zamiaru weta, grożąc "wysoką ceną", jaką będzie kosztowało wstrzymywanie decyzji budżetowych. Niemcy, mający wówczas unijną prezydencję, próbowali na wiele sposób skruszyć lub obejść polsko-węgierskie stanowisko. 

Pojawiały się sugestię przyjęcia budżetu z pominięciem Polski i Węgier, a na łamach "Frankfurter Allgemeine Zeitung" można było wówczas przeczytać, że weto stałoby się dla Warszawy i Budapesztu "strzałem w stopę", który może kosztować obie stolice miliardy euro. 

Kilkanaście dni temu Heiko Maas skrytykował węgierskie weto wobec wspólnej deklaracji Unii Europejskiej ws. toczącego się konfliktu na Bliskim Wschodzie. 

Zgodnie z unijnym prawem kluczowe decyzje podejmowane przez Radę Europejską, takie jak np. wspólna polityka zagraniczna, członkostwo w UE, finanse UE, wymagają jednomyślności wszystkich 27 państw. Każdy sprzeciw blokuje zatem możliwość podjęcia decyzji.

 

Źródło: niezalezna.pl, pap, dw.com

#UE #Niemcy

Michał Dzierżak,Adrian Siwek
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo