Boniek przed sądem o pochwałach dla Jaruzelskiego: Nie pamiętam... ale sobie przypomniałem

W Sądzie Okręgowym w Warszawie trwa proces, który Zbigniew Boniek wytoczył dziennikarzowi Piotrowi Nisztorowi, za opisywanie na łamach „Gazety Polskiej” współpracy PZPN z firmą byłego funkcjonariusza peerelowskich służb. Podczas przesłuchania stron sporu, Zbigniew Boniek zeznał, że nie pamięta aby wygłaszał pochwały dla gen. Wojciecha Jaruzelskiego, jednak dodał, że przypomniał sobie (o nich) po przeczytaniu artykułu. - Moja znajomość ograniczała się do oficjalnego spotkania z Jaruzelskim. Po zdobyciu medalu na MŚ byliśmy przyjęci przez oficjalne władze naszego kraju. Kurtuazja nakazuje czasami powiedzieć coś, niż coś innego. Wiedza młodych ludzi była mniejsza, niż jest teraz - mówił w sądzie szef PZPN.

Zbigniew Boniek w sądzie
Aleksander Mimier/Niezalezna.pl

„Gazeta Polska Codziennie” ustaliła, że Boniek jeszcze jako piłkarz aktywnie wypowiadał się na tematy polityczne. M.in. w styczniu 1987 r. spotkał się w ambasadzie PRL w Rzymie z gen. Wojciechem Jaruzelskim.

W 1991 r. na łamach „Przeglądu Sportowego” obecny szef PZPN przyznał też, że gen. Wojciech Jaruzelski „był największym z Polaków patriotów, jacy żyli w PRL”.

Podczas przesłuchania w sądzie padło pytanie o te właśnie słowa Zbigniewa Bońka.

- Nie pamiętam, przypomniałem sobie po przeczytaniu tego artykułu. W 1982 wyjechałem z Polski, miałem wizytę dziennikarzy Przeglądu Sportowego, którzy robili materiał z tego obozu

- oznajmił. 

Na pytanie prowadzącego sprawę sędziego Rafała Wagnera o to jak często wypowiadał się na temat polityki, Boniek stwierdził, że tego nie robił.

- Starałem się tego nie robić. Jako osoba znana, reprezentująca Polskę, kiedy mnie pytano, zdając sobie sprawę z powagi reprezentowania, od czasu do czasu udzieliłem wypowiedzi. Nie chciałem działać na szkodę państwa

- zeznał. Jednak dodał, że „zawsze po jakimś czasie wypowiedzi mogą być weryfikowane”.

Sędzia spytał, czy słowa dot. Jaruzelskiego odzwierciedlają ówczesną ocenę działań komunistycznego dyktatora przez Zbigniewa Bońka.

- Moja znajomość ograniczała się do oficjalnego spotkania z Jaruzelskim. Po zdobyciu medalu na MŚ byliśmy przyjęci przez oficjalne władze naszego kraju. Kurtuazja nakazuje czasami powiedzieć cos, niż coś innego. Wiedza młodych ludzi była mniejsza, niż jest teraz

- tłumaczył szef PZPN.

Zaznaczył, że nie był związany z aparatem komunistycznym. - Nie bardzo wiem o co chodzi. Wtedy miałem taką wiedzę. Była jedna telewizja. Szukano na mnie dokumentów w IPN, w innych źródłach. Wychodzi na to, że sprawiałem najwięcej problemów, jeśli chodzi o spotkania, rozmowy. Wypowiedzi staram się robić tak, by nikomu nie zaszkodziły i były normalne - dodał Boniek.


W sierpniu i wrześniu 2020 r. Piotr Nisztor, dziennikarz śledczy „Gazety Polskiej”, opublikował serię artykułów dotyczących Polskiego Związku Piłki Nożnej i jego prezesa Zbigniewa Bońka. Materiały (ukazały się na łamach „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie”) dotyczyły m.in. działalności zarabiającej miliony na współpracy z piłkarską federacją spółki SportFive kierowanej przez Andrzeja Placzyńskiego, byłego kapitana SB. Nisztor ujawnił także relacje PZPN ze spółką Mikrotel, należącą do brata i bratanka szefa związku.

Boniek pozwał gazety oraz dziennikarza do sądu, żądając równocześnie zakazu publikowania wszelkich treści na temat jego działalności. Sędzia Rafał Wagner z I Wydziału Cywilnego Sądu Okręgowego w Warszawie przychylił się do pozwu (w orzeczeniu z 27 sierpnia 2020 r.) wydając wnioskowany przez szefa PZPN roczny zakaz publikacji. Ponadto nakazał usunięcie już opublikowanych na portalu YouTube oraz Twitter materiałów.

 

Źródło: niezalezna.pl

#Zbigniew Boniek #Piot Nisztor #Tomasz Sakiewicz #PZPN #sąd

Przemysław Obłuski,Aleksander Mimier
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo