W Poznańskiej PO "zdenerwowanie". Lokalni działacze pokłócili się o skwer im. Marii i Lecha Kaczyńskich

W Platformie Obywatelskiej źle dzieje się już od dawna. Przewodniczący Borys Budka zdaje się nie panować nad swoimi partyjnymi kolegami. Okazuje się, że zgrzyty pojawiają się również na poziomie lokalnym. Poznański oddział PO poróżniło głosowanie nad skwerem imienia Marii i Lecha Kaczyńskich. - Na pewno jest duże zdenerwowanie w poznańskiej PO po tym, co się wydarzyło. Niepokój budzi też sposób działania prezydenta Jaśkowiaka. Z pewnością będą konsekwencje - zapowiada w rozmowie z interia.pl szef wielkopolskich struktur PO Rafał Grupiński.

Rafał Grupiński / fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Jak podaje Interia, konflikt na linii Grupiński - Jacek Jaśkowiak wszedł na wyższy poziom. Wszystko za sprawą głosowania w sprawie skweru imienia Marii i Lecha Kaczyńskich w prestiżowej lokalizacji Poznania - w sąsiedztwie Cytadeli.

PO ramię w ramię z PiS

Złożony przez radnych PiS projekt tym razem poparli również niektórzy radni Platformy Obywatelskiej - stronnicy prezydenta Poznania - którzy zagłosowali ramię w ramię z PiS. Za było 22 radnych, a przeciwko zaledwie 7.

Negocjacje ze stronnikami Jaśkowiaka od miesięcy prowadziła w tej sprawie Jadwiga Emilewicz. 

- Wszyscy uczestniczyliśmy w tym procesie - klub radnych PiS, poseł Szymon Szynkowski vel Sęk czy ja. Rozmawialiśmy z radnymi klubu KO, prezydentem Jaśkowiakiem. Próby były podejmowane przez lata, a w końcu się udało

- powiedziała Interii Emilewicz.

Najpierw... rondo Praw Kobiet?

Taki wynik głosowania zdaje się być jednak policzkiem dla Rafała Grupińskiego.

- To błąd. Mówiłem wyraźnie, że należy sprawdzić dobrą wolę PiS i najpierw głosować rondo Praw Kobiet czy rondo Bartoszewskiego, które są przecież planowane. Powinno się najpierw pomyśleć o prezydencie Poznania Wojciechu Szczęsnym Kaczmarku, a dopiero potem, jeśli w ogóle, honorować Kaczyńskich. Ja jestem i będę zawsze przeciwnikiem honorowania kogoś, kto przyczynił się do kryzysu demokracji w Polsce. Wszystko w tej sprawie działo się nie po kolei

- stwierdził w rozmowie z Interią Grupiński.

Polityk zasugerował, że prezydent Poznania liczy na pewne profity od Jadwigi Emilewicz.

- Domyślam się, że prezydent Jaśkowiak liczy na profity od pani Emilewicz, ale nie tak rozmawia się i decyduje o przestrzeni symbolicznej, którą PiS teraz nawet w Poznaniu zawłaszcza. Oddaliśmy im miejsce święte dla poznaniaków, przy pomniku Armii Poznań. W postawie prezydenta Jaśkowiaka widać wyraźnie brak politycznego wyczucia

- mówił wyraźnie rozsierdzony Grupiński, który domaga się konsekwencji, szczególnie dla  przewodniczącego Marka Sternalskiego.

Będą konsekwencje

- Przewodniczący klubu, który forsował inne stanowisko, niż większość członków PO i zarząd miejski PO, powinien się z tego wytłumaczyć. W jaki sposób? To zależy od naszych członków. Na pewno jest duże zdenerwowanie w poznańskiej PO po tym, co się wydarzyło. Niepokój budzi też sposób działania prezydenta Jaśkowiaka. Z pewnością będą konsekwencje

- zapowiada.

 

Źródło: interia.pl, niezalezna.pl,

#Platforma Obywatelska #polityka #Poznań #Polska

Beata Mańkowska
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo