Media celowo kłamały o koronawirusie. Bo nie chciały przyznać, że... Trump miał rację

Wszyscy obecnie mówią o tym, że koronawirus najprawdopodobniej uciekł z laboratorium w Wuhan. Portal Daily Caller zwrócił jednak uwagę na to, że informacje o tym nie są nowością – ale były przez ponad rok cenzurowane przez redakcje i media społecznościowe. 

Donald Trump
Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

Po półtora roku nadal niewiele wiadomo o tym, skąd na świecie wziął się koronawirus SARS-CoV-2 i jak rozprzestrzenił się tak bardzo, że doprowadził do jednej z najtragiczniejszych pandemii w dziejach ludzkości. Dzisiaj już niemal wszyscy, poza samymi Chińczykami, przyznają, że najbardziej prawdopodobna jest teoria, że uciekł na skutek wypadku z laboratorium Instytutu Wirusologii w Wuhan. Wiadomo, że prowadzono tam badania nad koronawirusami.

Dodatkowo w 2018 roku amerykańscy dyplomaci, którzy odwiedzili tę placówkę w ramach jej współpracy z amerykańskimi placówkami badawczymi, ostrzegali, że prowadzone w niej badania są bardzo niebezpieczne, a zabezpieczenia pozostawiają wiele do życzenia, przez co może ona stać się łatwo źródłem potencjalnej pandemii. 

Dowody uznano za kłamstwo

Teoria o ucieczce koronawirusa z chińskiego laboratorium zyskała znacznie na popularności po tym, gdy niedawno artykuły poświęciły jej lewicujące dzienniki New York Post i Washington Post. Jak zauważył portal Daily Caller nie ujawniły one jednak na dobrą sprawę niczego nowego, poza informacją, że zdaniem amerykańskiego wywiadu trzech naukowców z Wuhan trafiło do szpitala z objawami przypominającymi COVID przed pierwszym oficjalnym zdiagnozowaniem tej choroby – wcześniej nie było wiadomo, że chodzi o trzy osoby. Wszelkie dowody na prawdziwość tej teorii były znane już co najmniej od roku, tyle tylko, że lewicujące media uznały ją z góry za kłamstwo. 

DC przypomina na przykład, że kiedy ta teoria po raz pierwszy pojawiła się na początku zeszłego roku tzw. fact-chekery, czyli portale zajmujące się sprawdzaniem prawdziwości artykułów medialnych czy wypowiedzi polityków, bardzo szybko uznały je za kłamstwo. Kiedy pochodząca z Hongkongu wirusolog dr Li-Meng Yan wygłosiła ją we wrześniu zeszłego roku w rozmowie z popularnym dziennikarzem Tuckerem Carlsonem fact-checker prowadzony przez Politifact stwierdził, że jej stwierdzenie jest „niedokładne i absurdalne” i przyznał mu status „płonące spodnie” zapożyczony z popularnej w USA rymowanki, który nadaje najgorszym kłamstwom w przestrzeni publicznej. Dopiero w maju tego roku po cichu wycofali tamten artykuł. 

Chińska propaganda

Politifact nie był jedynym fact-checkerem, który tak postąpił. Na początku maja 2020 roku senator Ted Cruz stwierdził, że dotyczące początków pandemii nagranie opublikowane przez Washington Post to chińska propaganda.

„Boję się, że Ted Cruz nie zauważył naukowej animacji w tym nagraniu, która pokazuje, że ucieczka wirusa z laboratorium była w praktyce niemożliwa. Albo wielu wywiadów z prawdziwymi naukowcami. Zajmujemy się faktami a widzowie sami mogą wyciągnąć wnioski”

- skomentował jego wpis słynny fact-checker Glenn Kessler.

Ten sam Kessler rok później napisał artykuł o tym, jak teoria o ucieczce wirusa z laboratorium „nagle stała się wiarygodna”. „Klauni” - skomentował Cruz pokazując zrzuty ekranu z oboma wpisami ozdobione rysunkiem z czterema Pinokiami, którymi fact-checker WaPo oznacza najbardziej kłamliwe treści. 

To dlaczego fact-checkery i za nimi lewicujące media uznały tę teorię za kłamstwo jest dla wszystkich jasne. Za prawdopodobną uznawał ją bowiem prezydent Donald Trump i jego sojusznicy, jak chociażby senator Tom Cotton. Teraz wielu przedstawicieli mediów tłumacząc się z tej porażki i chcąc zrzucić z siebie winę niemal otwarcie to przyznaje.

Starszy Reporter WaPo Aaron Blake napisał w zeszły poniedziałek w felietonie, że „stało się jasne, że niektórzy przedstawiciele mainstreamowych mediów dokonali nadmiernej korekty” tej teorii gdyż „twierdzenia Trumpa i jego sojuszników zasługiwały na sceptycyzm”. Korespondent CNN w Białym Domu John Harwood stwierdził natomiast, że uznali tę teorię za kłamliwą, bo nie pokazano na nią żadnych dowodów i uznali, że przy jej pomocy Trump „próbuje odwrócić uwagę od postępowania jego administracji”. Takich głosów jest coraz więcej.

„Wszystkie dowody dostępne dzisiaj były dostępne 12 miesięcy temu, a większość dowodów dostępnych dzisiaj była dostępna piętnaście miesięcy temu”

- skomentował profesor biochemii na uniwersytecie Rutgera Richard Ebright.

„Wszystko, co się zmieniło, to to, że mała grupka która przejęła kontrolę nad narracją w lutym 2020 roku i zwodziła opinię publiczną i polityków przez piętnaście miesięcy teraz straciła nad nią kontrolę”

Media społecznościowe cenzurowały prawdę

Do cenzurowania tej teorii szybko dołączyły media społecznościowe, które wykorzystują artykuły w mainstreamowych mediach i fact-checkerach aby w ramach walki z „dezinformacją” usuwać „kłamstwa” z przestrzeni publicznej. Szczególnie gorliwy był tutaj Facebook, który oznaczał jako fake news wszelkie treści dotyczące tej teorii oraz karał wrzucających je użytkowników.

Ocenzurowali nawet artykuł dziennika New York Post dotyczący tej teorii, a w wypadku innych oznaczali treści jako „z brakującym kontekstem” i odsyłali do fact-checkera twierdzące, że ta teoria jest skrajnie nieprawdopodobna, ograniczali również takim treściom zasięgi. Przestali to robić dopiero w zeszłym tygodniu. 

„Od początku media w zły sposób podchodziły do raportowania o COVID-19. Częścią tego było to, że niemal wszystkie krytyczne sprawy – noszenie maseczek, lockdowny, szczepionki etc. - zostały uznane przez koncerny medialne za narracje dotyczące wojny kulturowej”

- zauważył Matt Taibbi - „Powiązanym problemem jest to, że koncerny medialne wyszły z mylnego założenia, że wiadomość to dokładna nauka aby promować jeszcze gorsze założenie – że nauka jest dokładna” - dodał.

„Nie ma żadnych wątpliwości, że wiele mainstreamowych mediów i niemal wszystkie periodyki naukowe broniły bezpodstawnego konsensusu dotyczącego początków pandemii, który zaczął się na początku przyszłego roku” - powiedział portalowi Daily Caller starszy analityk think-tanku Atlantic Council Jamie Metzl. 

- Ta generalna porażka jeśli chodzi o zadawanie trudnych pytań dała jeszcze więcej miejsca władzom Chin i małej liczbie zachodnich naukowców ze znaczącymi i nieujawnionymi konfliktami interesów do tego, aby tworzyć akceptowalną publiczną narrację

- podsumował Metzl.

 

Źródło: niezalezna.pl, Daily Caller, Washington Free Beacon

#koronawirus #USA #świat #media #Donald Trump

Wiktor Młynarz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo