Wyszyński doskonale wyczuwał bieg historii

Prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński był głęboko osadzony w polskiej rzeczywistości, a jednocześnie miał wizję Kościoła powszechnego i świetnie wyczuwał bieg historii - powiedział włoski historyk Massimiliano Signifredi, znawca dziejów Kościoła w Polsce.

Anefo, CC0, via Wikimedia Commons

W rozmowie przeprowadzonej w związku z przypadającą w piątek 40. rocznicą śmierci Prymasa Tysiąclecia włoski historyk podkreślił, że jako młody biskup Wyszyński był przekonany o tym, że Kościół w komunistycznej Polsce musi pozostać zjednoczony z Rzymem.

"Stefan Wyszyński był ocalałym z męczeństwa polskiego Kościoła podczas II wojny światowej. Pracował w diecezji włocławskiej, w której dużą część księży wywieziono do obozów, wśród nich biskupa pomocniczego Michał Kozala, obecnie błogosławionego"

- przypomniał Signifredi.

Jak zaznaczył, wielu jego kolegów i profesorów z seminarium zostało wywiezionych do obozów koncentracyjnych.

"Szczęśliwie uniknął aresztowania przez Gestapo, choć był znany ze swych poglądów stanowczo antynazistowskich. Nie trafił do obozu, nie doświadczył tego cierpienia i to w nim pozostało. Czuł się ocalony i miał przekonanie, że ma wielką misję do spełnienia, by pracować w imieniu tych, którzy zginęli"

- zaznaczył historyk Kościoła, działacz międzynarodowej dobroczynnej wspólnoty Sant’Egidio.

Jak dodał, jako biskup lubelski Wyszyński był najmłodszym członkiem Episkopatu, a wkrótce potem został mianoway prymasem.

"W momencie, kiedy doszło do konfrontacji między Kościołem a reżymem komunistycznym prymas Wyszyński potrafił doprowadzać na zmianę do dialogu i sporu, ale nigdy nie do całkowitego rozłamu. To była wielka umiejętność człowieka, który wyczuwa bieg historii i dowód ogromnej inteligencji duszpasterskiej"

- ocenił Massimiliano Signifredi.

W rozmowie położył też nacisk na to, że w sprawie uwięzienia prymasa w 1953 roku przez komunistyczne władze i jego przetrzymywania do 1956 roku "Stolica Apostolska zrobiła wszystko, co było w jej mocy".

Historyk z Rzymu zwrócił uwagę na wielkie zaangażowanie Watykanu na rzecz tego, by nagłośnić to, co się stało w Polsce.

"Wystarczy przypomnieć bardzo ważną wtedy kampanię prasową i medialną; zarówno w dzienniku L’Osservatore Romano, jak i w Radiu Watykańskim. Zaangażowano w to wszystkie ówczesne media"

- dodał.

Podkreślił : "Raporty na temat aresztowania polskiego kardynała, jego przetrzymywania zostały rozesłane za pośrednictwem nuncjatur do bardzo wielu rządów, które utrzymywały kontakty dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską".

Chodziło o to, jak zaznaczył, by wywrzeć nacisk, ale i o utrzymywanie czujności wobec Polski jako kraju, który zmierzał w złą stronę i gdzie łamano prawa człowieka. Włoski historyk przyznał, że także Watykanowi trudno było uzyskać szczegółowe wiadomości o uwięzieniu prymasa Wyszyńskiego, bo nawet biskupi nie wiedzieli wtedy, gdzie jest przetrzymywany.

Signifredi, autor książki "Jan Paweł II i koniec komunizmu" przypomniał, że Stefan Wyszyński i Karol Wojtyła należeli do różnych pokoleń. Ale obu, jak zaznaczył, w dużym stopniu ukształtowało doświadczenie II wojny światowej.

"Także Jan Paweł II czuł się ocalony, bo i jego koledzy byli wywożeni do obozów, aresztowani" - dodał.

"Była między nimi różnica w podejściu duszpasterskim. Karol Wojtyła był poetą, człowiekiem otwartym na dialog ze wszystkimi; kardynał Wyszyński również, ale w inny sposób. On identyfikował się z rolą prymasa, który musi prowadzić, ratować Kościół" - wyjaśnił Massimiliano Signifredi. "To było jego wielkie zadanie, za które Jan Paweł II wyraził mu wdzięczność, gdy ukląkł przed nim podczas inauguracji swego pontyfikatu" - powiedział.

Jak zauważył, są też wręcz zabawne zapiski z ich wspólnych wakacji; z gry w siatkówkę, w której uczestniczył przyszły papież, a prymas obserwował go siedząc na fotelu.

"To byli dwaj doskonali współpracownicy, którzy w różny sposób przyczynili się do fundamentalnych zmian, jakim był koniec komunizmu w Polsce bez przelewu krwi" - ocenił.

Przypomniał też "stanowczą, ojcowską postawę prymasa wobec Solidarności".

Kardynał "nie chciał, by związek ten wszedł na drogę konfrontacji, ale aby zachował chrześcijański charakter w pokojowej rewolucji" - dodał Signifredi.

Beatyfikację Prymasa Tysiąclecia zapowiedziano na 12 września.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo