Zbigniew Boniek przewiduje niespodziankę na EURO 2020. Jest tylko jeden warunek

Zbigniew Boniek sądzi, że Polska może sprawić niespodziankę na piłkarskich mistrzostwach Europy, ale jest podstawowy warunek. "Przygotowanie do turnieju. Bieganie musi sprawiać przyjemność" - powiedział prezes PZPN. "Moja fantazja sięga na razie... pierwszego meczu, ze Słowacją. I żeby było jak najmniej kontuzji, bo ciągle o nich słyszymy" - dodał Boniek.

Zbigniew Boniek liczy, że polscy piłkarze na EURO 2020 sprawią niespodziankę
fot. PZPN

                        

Kapitan reprezentacji Polski Robert Lewandowski, pytany o cel na mistrzostwa Europy, odparł, że na pewno wyjście z grupy, a dalej niech fantazja poniesie... Gdzie sięga pana fantazja? Jaki jest cel na ten turniej?

Zbigniew Boniek: To, że chcemy wyjść z grupy, nie jest oczywiście tajemnicą. Takie jest generalnie założenie, a później - nie wiadomo, jak to się będzie układać. Co, jak, z kim? Każdy kolejny mecz w fazie pucharowej może być ostatnim albo... pierwszym do nadziei, marzeń. Różnie może być. Natomiast moja fantazja sięga na razie... pierwszego meczu, ze Słowacją. I żeby było jak najmniej kontuzji, bo ciągle o nich słyszymy. Miejmy nadzieję, że już wszyscy będą zdrowi. Bo jedyną możliwością, żebyśmy odegrali w tym turnieju jakąś rolę, jest dobre przygotowanie. Kiedy w przeszłości coś osiągaliśmy, byliśmy świetnie przygotowani. Bieganie musi piłkarzom sprawiać przyjemność. Jeżeli tak będzie, to rzeczywiście możemy sprawić niespodziankę. Ale to jest podstawowy warunek.

W 2016 roku na Euro we Francji reprezentacja dotarła do ćwierćfinału i dopiero w rzutach karnych przegrała awans do strefy medalowej. Czy ta świadomość teraz pomaga, bo piłkarze widzą, że nie ma rzeczy niemożliwych? Czy raczej przeszkadza, bo kadra sama podniosła sobie poprzeczkę?

Z.B.: To nie jest poprzeczka, każda impreza to osobny rozdział. Wydaje mi się, że ta świadomość bardziej pomaga, ponieważ pozwala uwierzyć, że przy dobrej formie i korzystnym zbiegu okoliczności te najwyższe szczyty nie są wcale tak odległe. W ogóle mistrzostwa Europy i reprezentacje narodowe to wielka niewiadoma. Na pewno faworytami są dla mnie dwie drużyny - Francja i Włochy, ale ten turniej, moim zdaniem, może wygrać 15 zespołów.

Francuzi i Włosi rzeczywiście przewijają się często w prognozach. Pierwsi to mistrzowie świata, a drudzy zrobili duży postęp i mają bardzo szeroką kadrę...

Z.B.: No właśnie. Mocni teoretycznie są też m.in. Anglicy, ale kilkunastu piłkarzy tej reprezentacji gra w finale Ligi Europy i finale Ligi Mistrzów. Należy się po tych meczach zresetować, odbudować. To nie jest takie łatwe. Trzeba utrzymać jeszcze przez miesiąc wysoki poziom przygotowania fizycznego i mentalnego. Zobaczymy, to otwarta sprawa. Są też inni mocni, Hiszpania, Belgia, zawsze trzeba się liczyć z Niemcami, itd.

Jan Tomaszewski podczas prezentacji planów na Euro w siedzibie TVP powiedział, że jeśli polscy piłkarze zagrają tak jak w klubach, to jest spokojny o półfinał. Dość odważna teza...

Z.B.: Powiem tak - Janka się słucha, respektuje, ale się nie komentuje. On jest ważną częścią historii polskiego futbolu, z przyjemnością go słucham, ale - jak powiedziałem - nie komentuję. Oczywiście każdy ma prawo do swojej oceny.

Trener Paulo Sousa ogłosił w połowie maja 26-osobową kadrę na mistrzostwa Europy. Największe zaskoczenie i emocje, co chyba zrozumiałe, wzbudził brak Kamila Grosickiego...

Z.B.: To wzbudziło największe emocje, ponieważ nie jesteśmy uczciwi w stosunku do samych siebie. Oczywiście jestem pierwszy, któremu żal Kamila, ale piłkarz, który praktycznie nie gra przez prawie dziewięć miesięcy, nie może tej reprezentacji pod względem sportowym niczego zaoferować. Jest mi bardzo przykro, zawsze miałem do niego słabość, ale taka jest prawda. Kamil o tym doskonale wiedział i mógł w styczniu zupełnie inaczej to rozegrać.

To porozmawiajmy o tych, którzy są. Bo wydaje się, patrząc na miniony sezon ligowy, że wybrańcy Sousy powinni być dobrze przygotowani. Zgadza się pan?

Z.B.: Mam nadzieję, że w większości przypadków to będzie trzy razy lepiej wyglądać niż przed mundialem 2018. Wtedy mieliśmy drużynę bardziej z nazwiskami niż z piłkarzami mającymi za sobą mocną, dobrą grę w klubach. Jak teraz patrzę, Lewandowski, Zieliński, Krychowiak, Klich, Moder - to wszystko idzie w dobrym kierunku. Poza tym jest jeszcze jedna dobra rzecz. Wydaje mi się, że nasi piłkarze nie zostali "wyciśnięci do końca". Czyli trochę energii im zostało. Przy dobrym przygotowaniu to może mieć znaczenie.

Zaczęliśmy rozmowę od cytatu z wypowiedzi kapitana kadry i podobnie ją zakończmy. Według Lewandowskiego sukces na Euro to taki występ drużyny, z którego będą dumni polscy kibice. A pan czego osobiście oczekuje od tej drużyny, nie chodzi tylko o wynik?

Z.B.: Sport to zwycięstwa i porażki. Jeżeli ma być porażka, to każdy musi wiedzieć, że dał z siebie wszystko. Wówczas każdy wynik przyjmę ze spokojem. Nie jesteśmy drużyną, która może jechać na mistrzostwa i mówić, że chce je wygrać. Natomiast w dobrej formie musimy wszyscy powalczyć. Jako drużyna, bo Robert Lewandowski sam nam meczu nie wygra. Może zrobić różnicę, ale to jest zespół. Wiadomo, Robert może nam ułatwić trzy tysiące rzeczy. Natomiast - podkreślam - musi być zespół, a nie jeden, dwóch czy trzech zawodników.

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

#Zbigniew Boniek #piłka nożna #EURO 2020 #mistrzostwa Europy

jm
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo