Lisiewicz: Zielony Ład według PO w miastach? Nawpieprzać wszędzie jak najwięcej betonu!

PO kocha ekologów, gdy może używać ich jako bata na PiS, ale w wielkich miastach, gdy w grę wchodzą interesy developerów, nie ma bardziej anty-zielonej partii. Przedwojenny Poznań wymyślił swój Zielony Ład w czasach, gdy w Europie fascynowano się nazizmem i w komunizmem. Był on zjawiskiem unikalnym na skalę kontynentu: stworzono Kliny Zieleni, łączące miejskie parki z podmiejskimi lasami. Dziś przeciwko niszczeniu Klinów przez najbardziej postępowego prezydenta Jacka Jaśkowiaka protestują poznańscy anarchiści ze skłotu Rozbrat: „Betonowa polityka uderza bezpośrednio w zwykłych mieszkańców, odbierając im ostatnie skrawki niezależności i świeżego powietrza. Likwidacja ogródków działkowych to kolejny zamach na zachodni Klin Zieleni”. Dodajmy, że podobnie jest we wszystkich miastach rządzonych przez PO, nierzadko ze wsparciem Lewicy – pisze dla portalu Niezależna.pl Piotr Lisiewicz.

Fot. Janka Lisiewicz

Powyższe happenigowe zdjęcie córka zrobiła mi w poznańskim Parku Sołackim, w którym bywam od dziecka, ale nigdy nie było w nim takich tabliczek! Teraz pojawiły się tu, jak i w pobliskim Parku Wodziczki, a nawet ogrodzonym Ogrodzie Botanicznym, gdzie napotkałem sympatyczną rodzinę dzików z małymi. Wszystkie owe parki są częścią Klina Zieleni, a przyczyny pojawienia się dzików są złożone, jednak z inwazja betonu w zieleń też ma tu niemały wpływ.

Kliny Zieleni, czyli duma Poznania

Wychowałem się w kulcie owych Klinów Zieleni, bo mieszkałem w pobliskim bloku poznańskiej Akademii Rolniczej, czyli obecnego Uniwersytetu Przyrodniczego, gdzie pracował mój Tata. Nade mną, w klitce o wielkości kawalerki, mieszkał prof. Konstanty Stecki, rocznik 1885, sławny botanik, twórca podziału Polski na strefy przyrodniczo-leśne i działacz ruchu obrony przyrody. Ptaki zlatywały się pod drugiej stronie bloku do okna prof. Jana Sokołowskiego, rocznik 1899, sławnego ornitologa, autora pracy „Ptaki ziem polskich” z 1936 r. (dziś profesor ma w mieście swoją ulicę). A za ptakami pod okno biegły ciekawe dzieci, w tym ja…

Założenie urbanistyczne, nazwane Klinami Zieleni stworzył z kolei prof. Władysław Czarnecki, lwowiak, architekt, rocznik 1985. Wprowadzano je w życie w latach 1930-1934. Klinów miało być 10, w tym 4 główne. Wzdłuż nich - szlaki piesze, rowerowe i konne prowadzące do miejsc letniskowych. Pokrywały je lasy, parki, cmentarze, ogródki działkowe i łąki. Kliny były dumą Poznania – zielonego miasta, a także poznańskiej nauki. Każdy zamach na nie uznany zostałby za barbarzyństwo…

Anarchiści: Jaśkowiak niszczy broń w walce z ociepleniem klimatu

Poznań nie miał nigdy bardziej lewicowego prezydenta od Jacka Jaśkowiaka, deklarującego, że chce „zielonego Poznania”. A jak jest w praktyce? Poznańscy anarchiści ze skłotu Rozbrat, znani działań w sprawach ekologicznych mają różne wady, ale jedną zaletę: nie zostali nigdy kupieni przez deweloperów.

Na swojej stronie Rozbrat pisze:

„Poznańskie Kliny są czymś unikatowym na skalę całej Europy – w założeniu miały łączyć parki miejskie z podmiejskimi lasami. Ich głównym celem jest ochrona wód i przewietrzanie miasta, są więc nieocenioną bronią w walce z ociepleniem klimatu i suszą. Jako takie wymagają ścisłej ochrony i nie możemy dopuścić do tego, żeby w imię prywatnych interesów były zalewane betonem”.

Konszachty władz z PO z deweloperami anarchiści opisują następująco:

„Proces tworzenia prawa dotyczącego ochrony Klinów Zieleni w Poznaniu pokazuje, że w mętnej wodzie tego miasta dobre obyczaje po prostu nie istnieją. Co gorsza, politycy i deweloperzy zachowują się tak, jakby nie istniało też żadne prawo chroniące nas przed wpływami biznesu (…) Jaśkowiak, podobnie jak jego poprzednik Grobelny, do dziś unika określenia jasnych procedur co do relacji z grupami wpływającymi na procesy tworzenia prawa w mieście. Przestrzeń miasta kształtuje szara strefa lobbingowa”.

Największy ekolog, czyli… Kulczyk

Ten konflikt przypomniał mi zabawną sytuację z roku 2008, gdy w Poznaniu odbywał się szczyt klimatyczny. Jak się okazało, Poznań zawdzięczał ten zaszczyt Janowi Kulczykowi, który rok wcześniej został szefem organizacji Międzynarodowy Zielony Krzyż, zastępując na tym stanowisku założyciela tej organizacji, niejakiego… Michaiła Gorbaczowa. Faktem, że Kulczyk jest przywódcą ekologów najbardziej zaskoczeni byli właśnie poznańscy anarchiści, którzy akurat walczyli z wycinką drzew przez… Kulczyka.

Dziś pod rządami tęczowego prezydenta beton wdziera się wszędzie. Na miejscu zrujnowanych, historycznych zakładów Wiepofama, tuż obok Klina Zieleni, powstaje osiedle Fama, w którym gęstość zaludnienia ma być jedną z największych w mieście. Paradoksem jest, że nawet budowane za komuny wielkie osiedla, zostawiały pomiędzy nieładnymi blokami przestrzeń i miejsce na zieleń.

Cześć i chwała deweloperom!

Kto mógłby to zmienić? PO kocha deweloperów. Z Hołownią, czyli PO-bis będzie, idę o zakład, podobnie. Lewica? Na pewno nie pod przywództwem Czarzastego i postkomunistów (zastępcą Jaśkowiaka był nie tak dawno Tomasz Lewandowski z SLD, znany z pikietowania pod wystawą IPN „Twarze bezpieki”), ani bogaczy z Wiosny. Być może tylko partia Razem nie dałaby się deweloperom kupić….

Wychodzi na to, że w miastach jedyną szansą na zielony ład byłoby zwycięstwo PiS, bo nie siedzi i – mam nadzieję – nie będzie siedzieć w kieszeni deweloperów. Ale takiego sojusznika zapewne nie zechcą mieć skłotersi z Rozbratu, z których większość przyjęła absurdalny język PO i chce walczyć z pisowską dyktaturą, wyrzucając ze swoich szeregów nie wystarczająco w tej materii gorliwych. Walcząc z tymi, co krzyczą „Cześć i chwała bohaterom”, pomagają tym, co wolą hasło „Cześć i chwała deweloperom”.

 



Źródło: niezalezna.pl

 

#Zielony Ład #Platforma Obywatelska

Piotr Lisiewicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo