Raś reaguje na słowa Grabca o "wiosennych porządkach": Przyrównano nas do śmieci. To język rynsztoku

Wykluczenie z Platformy Obywatelskiej posłów Pawła Zalewskiego i Ireneusza Rasia rzecznik partii określił mianem "wiosennych porządków". - To chyba zabolało nie tylko mnie, ale i setki osób, które przez dwa dni do nas dzwoniły, bo to jest przyrównanie nas do śmieci. Ten język jest językiem rynsztoku - mówił dzisiaj podczas konferencji w Krakowie Raś.

Ireneusz Raś
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Z Platformy Obywatelskiej wykluczono w piątek dwóch posłów związanych z konserwatywnym skrzydłem ugrupowania - Ireneusza Rasia i Pawła Zalewskiego. Powodem miały być "działania na szkodę Platformy, polegające na wielokrotnym kwestionowaniu decyzji władz PO". Jan Grabiec, rzecznik Platformy Obywatelskiej, w rozmowie z TVN24 określił wykluczenie parlamentarzystów mianem "wiosennych porządków". Decyzja władz partii zaskoczyła Rasia i Zalewskiego, którzy nie spodziewali się wykluczenia.

Dziś obaj wykluczeni posłowie zorganizowali dziś w Krakowie konferencję prasową, na której odnieśli się do ostatnich wydarzeń. Raś przekazał, że zarówno on, jak i Zalewski, nie otrzymali jeszcze formalnie decyzji o wykluczeniu z PO. 

- Podjęto decyzję, a potem pisano uzasadnienie. Państwu pozostawiam ocenę tego, w jaki sposób się z nami obchodzono. Jedynym uzasadnieniem, które ja odczytałem przez ostatnie dni, jest wypowiedź rzecznika pana Borysa Budki i grupy, która wnioskowała o użycie wobec nas nadzwyczajnego zapisu w statucie, czyli "porządki wiosenne". To powiedział pan Jan Grabiec i to chyba zabolało nie tylko mnie, ale i setki osób, które przez dwa dni do nas dzwoniły, bo to jest przyrównanie nas do śmieci. Ten język jest językiem rynsztoku. Jeśli rzecznik PO, którą my znamy, o kimkolwiek takie zdanie, nawet o adwersarzu powiedziałby wcześniej, to jemu zostałby przedstawiony wniosek do sądu koleżeńskiego, bo to jest brak szacunku, wprowadzanie języka barbarzyńskiego do polityki. To jest język niedopuszczalny. Jeśli do swoich kolegów, którzy przez lata budowali projekt PO z sukcesem, mówi się takim językiem, jakim nie mówiono w Platformie przez 20 lat, to czy możemy oczekiwać szacunku od wyborców, od obywateli?

- mówił Raś.

Poseł zapowiedział odwołanie do sądu koleżeńskiego, ponieważ - jak stwierdził - jest to jedyne ciało, które powinno zająć się tą sprawą. 

- Powinno wysłuchać nas, powinno wysłuchać pana Budki, Nitrasa i kolegów i rozstrzygnąć tę sprawę. Zapis, z którego skorzystał Budka, to "przycisk atomowy", którego Platforma używała w sytuacji, gdy komuś stawiano grube zarzuty - dodał Ireneusz Raś. 

Stwierdził, że wykluczenie jego i Zalewskiego z partii to realizacja "zamówienia politycznego".

- To jest pozbycie się nas za to, że w ostatniej debacie powiedzieliśmy, że nie podoba nam się to, że Platforma zjeżdża z 25 do 12 proc. poparcia za czasów panowania tego przewodniczącego, że to larum nie jest po to, by zrobić krzywdę Borysowi Budce, tylko po to, by PO nie poniosła dotkliwej klęski w najbliższym czasie

- argumentował parlamentarzysta. Podziękował za głosy wsparcia od wielu "bardzo ważnych osób w Platformie Obywatelskiej".

- Nie chcę skrętu w lewo PO. To jest nieskuteczne, co teraz widać. Skręt na skrajne pozycje lewicowy jest dla Platformy niekorzystny i powiem, że z perspektywy dzisiejszego oświadczenia Róży Thun [o rezygnacji z członkostwa w PO] widać, że nie tylko ja i Bogusław Sonik mieliśmy rację, by nie ustawiać się bokiem do Krajowego Planu Odbudowy, ale poprzeć, bo to są pieniądze rozwojowe. A gdy się chciało grać, to trzeba było to tak zakomunikować wyborcom, by to przyjęli. JAk widać po sondażach - nie przyjęli. Działanie wobec nas to zakrywanie nieudolności - ocenił Ireneusz Raś.

Paweł Zalewski stwierdził, że wraz z Rasiem sprzeciwiają się "prywatyzacji Platformy Obywatelskiej" przez Budkę i Kierwińskiego.

- Platforma jest bardzo ważną instytucją, jest bardzo ważną partią polityczną, największą partią opozycyjną w parlamencie i jako na takiej, ciąży na nas olbrzymia odpowiedzialność za Polskę (...) Jestem przekonany, że koleżanki i koledzy z sądu koleżeńskiego inaczej spojrzą na argumenty pana przewodniczący Budki i sekretarz Kierwińskiego - dodał.

Zaznaczył, że ich z Ireneuszem Rasiem obecność na konferencji jest "przejawem czegoś poważniejszego".

- Dzisiaj PO nie tworzy polityki dośrodkowej, takiej, która by przyciągała ludzi. Ludzie od niej odchodzą. To jest fakt. Od czasu, gdy pan Borys Budka został szefem partii, ludzie odchodzą. Bronisław Komorowski, były prezydent, powiedział, że już nie widzi w PO środowiska, z którym mógłby prowadzić dalej politykę. Pan przewodniczący Budka pyta się wiceprzewodniczącego partii, Rafała Trzaskowskiego, czy projekt, który realizuje, jest projektem wewnątrz PO, czy poza PO. Posłów wyrzuca się z partii, posłowie odchodzą - to obraz fatalny

- ocenił Paweł Zalewski.

 

Źródło: niezalezna.pl

#Platforma Obywatelska #Ireneusz Raś #Paweł Zalewski

Michał Dzierżak
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo