E-sępy

Nie wiem, czy zauważyli Państwo, że od pewnego czasu dużo mniej żartów z „bab płacących na Rydzyka”, czyli – nie używając „języka miłości i tolerancji” – starszych kobiet, znajdujących w swych skromnych, emerytalnych funduszach trochę pieniędzy na działalność Radia Maryja.

A przecież kiedyś był to wręcz kanon, obowiązkowa pozycja z niezbędnika polskiego inteligenta, lubiącego błysnąć żartem w doborowym towarzystwie innych polskich inteligentów. Było, minęło. A minęło dlatego, że choć nie udało się szeroko pojętej stronie nie-prawicowej skopiować kilku innych metod działania równie szeroko pojętej strony konserwatywnej (ot, porównajmy drętwe Kluby Obywatelskie do klubów „GP”, zwłaszcza z czasów opozycji), akurat zbiórki przyjęły się znakomicie. Niektórzy uczynili z nich sposób na życie. Kiedyś zbierało się na wino lub bilet przed koncertem, zwyczaj ten zdobył sobie nawet bardzo adekwatne miano „sępienia”. Dziś w najlepsze trwa e-sępienie, w internecie zbiera się na walkę i przyjemności od ludzi wielkiego serca i takiej też często naiwności. Model ten chyba pierwszy wypracował Mateusz Kijowski, znajdując później wielu następców w kolejnych pokoleniach ulicznej opozycji i lewicowej publicystyki. Strajk Kobiet rzecz rozwinął jeszcze o sprzedaż gadżetów, co zresztą zezłościło część uczestniczek, co pokazuje, że monetyzacja napotyka pewne granice. Ostatnio o tym modelu biznesowym głośno z racji aktywistki, która dzięki darczyńcom z kapitalizmem walczyć będzie z niezłego, choć nie najnowszego modelu komputera. I powiedziałbym na koniec, że niech im idzie na zdrowie. Kłopot w tym, że kto pomagał przy jakiejkolwiek zbiórce charytatywnej, ten wie, jak trudno jest coś zebrać w wydawałoby się bardziej oczywistym i łączącym ludzi celu. Nawet WOŚP bije rekordy, odkąd część ludzi wpłaca pieniądze nie dla dzieci, lecz przeciw Kościołowi czy PiS. I to dopiero jest naprawdę smutne. 
 

 

Źródło:

Krzysztof Karnkowski
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo