Ceny domów na świecie szybują w górę

Nie tak dawno temu eksperci rynku nieruchomości byli przygotowani na najgorsze w związku z pandemią koronawirusa. Pomimo największego załamania gospodarczego od Wielkiego Kryzysu ceny nieruchomości na świecie poszybowały w górę, a kupujący wpadają w panikę - podaje CNN Business.

pixabay.com

Pandemia koronawirusa spowodowała zamknięcie dużych obszarów świata, zamknięcie firm, utratę pracy przez dziesiątki milionów pracowników i zamrożenie rynku mieszkaniowego. Liczba osób proszących kredytodawców o więcej czasu na spłatę kredytu hipotecznego wzrosła wraz z nadejściem globalnej recesji – czytamy w analizie na portalu redakcji CNN Business.

"W zeszłym roku o tej porze myśleliśmy, że znów nadejdzie rok 2008 (kiedy miał miejsce kryzys finansowy na świecie)" - zauważyła Kate Everett-Allen, szefowa działu badań nad międzynarodowym rynkiem nieruchomości mieszkaniowych w firmie doradczej Knight Frank.

Obawiano się, że ceny nieruchomości załamią się, tak jak to miało miejsce w przeszłości, w okresie spowolnienia gospodarczego. Wzrost liczby bankructw i bezrobocia zmniejszyłby dochody do dyspozycji i utrudniłby bardzo zadłużonym właścicielom domów spłacanie kredytów hipotecznych. Ci szczęśliwcy, którzy posiadają dwie nieruchomości, byliby zmuszeni do sprzedaży jednej z nich, aby zgromadzić rezerwy gotówkowe, co spowodowałoby jeszcze większą presję na spadek cen – analizuje CNN Business.

"Ale tak naprawdę nic takiego się nie stało" – podkreśla Everett-Allen. Zamiast tego ceny domów wzrosły, nawet gdy świat doświadczył najgorszego załamania od czasów Wielkiego Kryzysu.

Od Nowej Zelandii po Stany Zjednoczone, Niemcy, Chiny i Peru, to samo zjawisko przybrało na sile: ceny domów gwałtownie rosną, a wielu kupujących wpada w panikę. Wśród 37 zamożnych krajów tworzących Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), realne ceny domów wzrosły o prawie 7 proc. między czwartym kwartałem 2019 r. a czwartym kwartałem 2020 r. - jest to najszybszy wzrost rok do roku w ciągu ostatnich dwóch dekad.

Czy mamy zatem do czynienia z bańką nieruchomości, która wkrótce pęknie? – zastanawia się CNN Business. Everett-Allen twierdzi, że nie. Analityczka tłumaczy, że pożyczki pozostają tanie, a po ponownym otwarciu granic zagraniczni inwestorzy zapewnią jeszcze większy impuls dla rynków nieruchomości, gdzie aktywność zakupowa jest w dużej mierze napędzana przez krajowych nabywców. Według ekspertki taki trend będzie się utrzymywał do końca tego roku i przez kolejny rok, "a potem może nastąpić pewien zastój".

Jak zauważa CNN Business, w nieoczekiwany sposób pandemia koronawirusa wpłynęła korzystnie na ceny domów. A to dlatego, że rządy na całym świecie pomogły właścicielom nieruchomości, tymczasowo zakazując ich przejmowania i zapewniając biliony dolarów wsparcia dla pracowników i przedsiębiorstw. Obniżki stóp procentowych sprawiły, że w wielu miejscach spłata kredytów hipotecznych była przystępna, a tymczasowe obniżki podatków od zakupu na niektórych rynkach zachęciły do nabywania domów.

Środki te uchroniły rynek mieszkaniowy przed recesją wywołaną przez koronawirusa, jednak sama pandemia spowodowała zwielokrotnienie cen.

- Jako że ludzie zostali zmuszeni do przekształcenia domów w biura i sale lekcyjne, nie trzeba było długo czekać, aby rozpoczął się "wyścig o przestrzeń" – tłumaczy dyrektor ds. badań w brytyjskiej platformie nieruchomości Zoopla, Richard Donnell. Zamożniejsi ludzie w wielu krajach uciekli z miast do większych domów na przedmieściach z większą ilością miejsca na zewnątrz, licząc na to, że nawet po zakończeniu pandemii nie będą musieli tak często dojeżdżać do biura w centrum. Wielu z nich jest w lepszej sytuacji finansowej niż przed wybuchem pandemii, ponieważ wydają mniej na urlop czy jedzenie na mieście, a zatem mogą wydać więcej na zakup domu. 

 

Źródło: CNN Business, niezalezna.pl

#nieruchomości

Dominika Pazdyka
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo