Trzy ciosy nożem prosto w serce. Wcześniej - duszenie. Morderczyni 3-letniej córki z zarzutami

Zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem z motywacji zasługującej na szczególne potępienie - taki zarzuty usłyszała mieszkanka Poznania, która jest podejrzana o mord 3-letniej córki. Zarzuty zmieniono po interwencji Prokuratury Krajowej, która poleciła zmienić kwalifikację prawną czynu. Kobieta najpierw dusiła córkę, potem zadała jej trzy ciosy prosto w serce. Przyznała się do winy, a śledczym tłumaczyła, że chciała popełnić tzw. rozszerzone samobójstwo, ale po zranieniu dziecka nie była w stanie targnąć się na swoje życie.

Piotr Łuczuk

Zdarzenie miało miejsce na początku maja w Poznaniu. Magdalena C. zadała córce co najmniej trzy ciosy kuchennym nożem w okolice serca, wcześniej próbowała dusić dziecko. Kobieta przyznała się do winy, usłyszała zarzut zabójstwa.

Dział prasowy Prokuratury Krajowej podał dzisiaj, że decyzja o poleceniu zmiany kwalifikacji prawnej zapadła po analizie akt sprawy, przeprowadzonej na polecenie Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry. Pod uwagę wzięte zostały m.in. drastyczne szczegóły związane z przebiegiem zbrodni.

"Ustalone w toku śledztwa okoliczności zabójstwa dziewczynki, takie jak staranne zaplanowanie zbrodni, rozciągnięcie jej w czasie, wykorzystanie ufności dziecka (…) zasługują w ocenie Prokuratury Krajowej na uzupełnienie zarzutów podejrzanej i wymierzenie jej najsurowszej kary, jaką kodeks karny przewiduje za zabójstwo. Za czyn taki kodeks karny przewiduje karę pozbawienia wolności nie niższą niż 12 lat, a maksymalnie nawet dożywocia"

– podała PK.

4 maja Magdalena C. zadała córce co najmniej trzy ciosy kuchennym nożem w okolice serca. Po zranieniu córki kobieta zadzwoniła do znajomego i poinformowała go o tym, co zrobiła. Ciężko ranna dziewczynka zmarła w czasie operacji w szpitalu im. Karola Jonschera w Poznaniu. Jak przyznali lekarze, miała bardzo głęboką ranę kłutą serca.

W czasie zatrzymania przez policję Magdalena C. była trzeźwa. Usłyszała zarzut i trafiła do aresztu. Za zabójstwo groziła jej kara pozbawienia wolności od ośmiu lat, 25 lat więzienia albo dożywocie.

Kobieta przyznała się do winy. Tłumaczyła śledczym, że chciała popełnić tzw. rozszerzone samobójstwo, ale po zranieniu dziecka nie była w stanie targnąć się na swoje życie.

Głos w tej sprawie zabrał minister sprawiedliwości - Prokurator Generalny, Zbigniew Ziobro.

 

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

#wyrok #sąd #morderstwo

Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo