30 dni marszałka

„Kto szybko daje, dwa razy daje” – to powiedzenie nie jest raczej ulubionym porzekadłem marszałka Tomasza Grodzkiego. Zapewne bliższe są mu słowa: „Gdzie się człowiek spieszy, tam się diabeł cieszy”.

Dla prof. Grodzkiego diabeł ten ma oczywiście twarz Jarosława Kaczyńskiego. Szybko i sprawnie procedując w Senacie ustawę o zasobach własnych UE, pan marszałek mógłby choć trochę uratować wizerunkowo Platformę, która w Sejmie zakiwała się niemal na śmierć. Tymczasem w planach są konsultacje po czasie i poprawki do przepisów, w których poprawek nie przewidziano. Być może Grodzki działa według jednego skryptu, którego nie jest już w stanie obejść, a opóźnianie prac zbyt mocno weszło mu w krew. I gdyby nawet Sejm w trybie natychmiastowym ustawowo przekazał władzę Borysowi Budce, ustawa utknęłaby w Senacie na 30 dni.

 

Źródło:

Krzysztof Karnkowski
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo