Stygmaty. Od św. Franciszka z Asyżu do świętego ojca Pio

  

Św. Franciszek z Asyżu, którego imię przybrał nowy papież, był nie tylko odnowicielem Kościoła, lecz także jednym z najbardziej znanych stygmatyków. Stygmaty to cielesne ślady Męki Pańskiej – rany będące świadectwem szczególnej relacji z Bogiem. Wierzący może dar stygmatów rozważać tylko w kategoriach cudu.

Stygmaty to uszkodzenia tkanki miękkiej ciała niemające źródła w chorobie, czy obrażeniach natury mechanicznej. Rany stygmatyczne występują w tych miejscach ciała, które odpowiadają zadanym Jezusowi podczas Męki (dłonie lub nadgarstki, stopy, prawy lub lewy bok klatki piersiowej). Jako stygmaty w sensie rozszerzonym określa się rany pleców, głowy i czoła, które Chrystus otrzymał w trakcie biczowania, koronowania cierniem i niesienia belki krzyżowej.

Ból, krwawienia, inedia

Stygmaty pojawiają się niespodziewanie, chociaż Jezus nieraz zawczasu uprzedzał o darze stygmatyzacji. Stało się tak w przypadku bł. Anny Katarzyny Emerich, Alexandriny Mari da Costa (która przez ponad 13 nic nie jadła, nie piła, przyjmując tylko Komunię Świętą), czy św. Faustyny Kowalskiej.

To właśnie da Costa - uboga portugalska dziewczyna - w 1934 r. po przyjęciu Komunii Świętej usłyszała skierowane do siebie słowa Jezusa: „Daj mi twe ręce, ukrzyżuję je; daj mi twe stopy, chcę przybić cię do krzyża ze Mną; daj mi twą głowę, ukoronuję ją cierniem, tak jak to uczynili ze mną; daj mi twe serce, przebiję je włócznią, jak Moje przebili, ofiaruj  mi twoje ciało, cała ofiaruj Mi siebie”.

Stygmatom towarzyszy ból, krwawienia i inedia, czyli niejedzenie, niepicie, przyjmowanie tylko Eucharystii, przy czym brak pokarmów nie powoduje spadku wagi, zaburzeń zmysłowych, takich jak zmiany pulsu czy obrazu krwi oraz dolegliwości umysłowych ani wycieńczenia organizmu. Dodatkowo stygmatycy dość często doświadczają ekstaz, wizji, objawień, prorokują, lewitują, mają dar bilokacji, rozpoznawania i wyrzucania złych duchów, dar czytania w sercach i uzdrawiania.

Najwyższym wyrazem jedności duchowej z Chrystusem były mistyczne zaręczyny czy zaślubiny. Często świadkowie tego przeżycia widzieli obrączkę. Rany otrzymywali ludzie w różnym wieku i z różnych warstw społecznych. Kościół bardzo ostrożnie podchodził do tego zjawiska, prawie zawsze zakładając na początku badania przypadku osoby, u której istnieją rany przypominające stygmaty, że mają one źródła w przyczynach naturalnych, czyli są wynikiem oszustwa. Wiele lat cierpiał z tego powodu św. o. Pio, który nawet odsuwany był od kapłańskiej posługi i wszelkich kontaktów z wiernymi.

Bycie stygmatykiem nie jest warunkiem koniecznym do rozpoczęcia procesu kanonizacyjnego lub beatyfikacyjnego, podobnie wyniesienie stygmatyka na ołtarze nie oznacza automatycznego potwierdzenia ran stygmatycznych.

Znak wybrania

Posiadanie stygmatów jest znakiem wybrania. Słowo „stygmaty” po raz pierwszy pojawia się w historii Kościoła w liście św. Pawła do Galatów, gdzie apostoł mówi, że nosi stygmat przynależności do Chrystusa. Słowo pochodzi z greki i oznacza piętno wypalane na ciele niewolnika na znak przynależności do pana. Uważa się, że do daru otrzymania stygmatów trzeba być szczególnie zaproszonym przez Boga. Nie można być stygmatykiem z całej woli, z głębi jestestwa, nie współpracując z Łaską Bożą. Według św. Jana od Krzyża cielesna, krwawa stygmatyzacja jest tylko dopuszczonym przez Boga objawem tego, co dzieje się w duszy naznaczonego.

Teolodzy chrześcijańscy wyliczają pięć kryteriów uznania krwawych znamion za autentyczne:
- zmiana tkanki występuje w miejscach, w których odniósł rany Chrystus;
- pojawiają się nagle i spontanicznie;
- nie ropieją, nie gniją często unosi się z nich słodki zapach podobny do woni kwiatów;
- krwawią krwią tętniczą, nie goją się tygodniami, nawet latami;
- nie można ich wyleczyć czy zaleczyć.

Pierwszy święty stygmatyk

Co roku 17 września wspólnoty realizujące charyzmat Franciszka z Asyżu celebrują pamiątkę otrzymania przez swego zakonodawcę daru stygmatyzacji. Według biografa świętego, błogosławionego Tomasza z Celano, wydarzyło się to między 15 a 29 września 1224 r. Święty Bonawentura podaje jednak, że miało to miejsce w okolicach święta Podwyższenia Krzyża, czyli około 14 września. Ostateczną datę – siedemnastego września – wyznaczył papież Benedykt XI.

„Tak więc Franciszek jako nowy człowiek” – czytamy w „Życiorysie mniejszym” autorstwa świętego Bonawentury – „na skutek nowego i zadziwiającego cudu został wyróżniony szczególnym przywilejem. Dotąd nikomu nieudzielanym, ozdobiony mianowicie świętymi stygmatami; zszedł więc z góry, niosąc ze sobą podobiznę Ukrzyżowanego wykonaną nie sztucznie na tablicach kamiennych czy drewnianych, ale palcem Boga Żywego wyrażoną na członkach jego ciała”. I dalej: „Wpierw, nim na ciele nosił święte blizny, w duchu przez miłość był ukrzyżowany, wśród łez gorących wciąż rozpamiętując Chrystusa rany. W cierpieniach Zbawcy całkiem zatopiony, skryty w pieczarze skalnego urwiska, wtem Pan cierpiący Swoje podobieństwo na nim wyciska”.

Przed otrzymaniem stygmatów święty Franciszek pościł czterdzieści dni, ofiarując wyrzeczenie ku czci Archanioła Michała. Tradycja mówi, że modląc się wielokrotnie otwierał Ewangelię i zawsze trafiał na fragment opisujący Mękę Pańską, której stał się żywą ikoną.

Łagierniczka ze stygmatami

Z życiorysów stygmatyków, również z dokumentów przez nich pozostawionych wynika, że pragnęli oni uczestnictwa w Męce Pańskiej. Tak też było z urodzoną w 1907 r. koło Nowogródka zakonnicą bezhabitowego Zgromadzenia od Aniołów. W 1934 r. Wanda Boniszewska otrzymała dar stygmatów: pięć ran, koronę cierniową, krwawe łzy, sińce, ślady biczowania i otarcia ramion. Dosłownie przeżywała Mękę Zbawiciela od czwartku w południe do piątku wieczorem i w Wielkim Poście. Opiekująca się nią wtedy współsiostra wspominała: „Widziałam jak w czasie tych przeżyć z rąk i nóg Wandy krew żywo tryskała […]. Otwierała się też rana umiejscowiona na prawym boku kobiety a brzuch jej pokrywały liczne rany jak po ubiczowaniu, mimo wielu świadków stygmatów, prosiła, by pozostały one tajemnicą póki żyje”.

W roku 1950 siostra Wanda została aresztowana i jako „wróg ludu” skazana na dziesięć lat łagrów. Stygmaty określono mianem „żylaków ” lub „nieznanej choroby”. Miała niezwykły charyzmat nawracania swoich oprawców, bowiem wielokrotnie była torturowana. Dwóch naczelników więzienia wyznało przed nią swoje winy, prosząc o wybaczenie. Swoim mocodawcom powiedzieli, że wierzą w Boga i nigdy już nie skrzywdzą żadnego więźnia. Wyrzucono ich z pracy i z Partii a jednego zesłano na Syberię. Wyższe władze wydały zarządzenie, że siostra Wanda nie może być przesłuchiwana przez jedną osobę, ale to nie zapobiegło nawróceniom.

W 1956 r. została repatriowana do Polski i zamknięta w szpitalu psychiatrycznym. W dokumentacji zamieszczono zdjęcie stygmatów z podpisem: przejaw szarlatanerii. Zmarła w 2003 r. w wieku 96 lat w domu generalnym swojego Zgromadzenia w Chylicach pod Warszawą.

***

„Historia stygmatyzacji” – czytamy w książce Aleksandry i Konrada Murzańskich pt.: „Stygmatycy”„ściśle wiąże się z historią Kościoła katolickiego. To, co wizjach i objawieniach usłyszeli, zobaczyli, doświadczyli stygmatycy jest zaaprobowane przez Kościół katolicki częścią kultu […] przecież ofiara Chrystusa na Golgocie, naśladowanie Go także i w tym wymiarze stanowi centralne posłannictwo chrześcijaństwa. Dlatego życie stygmatyków może być pewnego rodzaju drogowskazem właśnie w sposobach naśladowania Mistrza z Nazaretu”.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Ważna informacja dla emerytek

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com /Creative Commons CC0/pasja1000

  

Do wtorku kobiety urodzone w 1953 r. mogą złożyć wniosek o wznowienie postępowania w sprawie przeliczenia emerytury. Na początku marca Trybunał Konstytucyjny zakwestionował przepis, na którego podstawie emerytury kobiet z tego rocznika były pomniejszane o już wypłacone tzw. emerytury wcześniejsze.

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że niekonstytucyjny jest przepis, według którego podstawa obliczania emerytury powszechnej kobiet urodzonych w 1953 r., które pobierały wcześniejszą emeryturę, zostaje pomniejszona o świadczenia pobrane przed osiągnięciem wieku emerytalnego.

Wyrok oznacza, że kobiety te mogą złożyć wniosek o wznowienie postępowania, a tym samym przeliczenie świadczenia już bez jego pomniejszania. Tryb i termin zależy od tego, czy sprawa przyznania emerytury była przedmiotem postępowania odwoławczego przed sądem, czy też zakończyła się decyzją ZUS.

Kobiety z rocznika 1953, które nie odwołały się od decyzji ZUS do sądu, po wyroku Trybunału Konstytucyjnego mają miesiąc na złożenie tzw. skargi o wznowienie postępowania do ZUS. Termin ten mija we wtorek 23 kwietnia.

Z kolei panie, które od decyzji ZUS odwołały się do sądu, po wyroku TK mają 3 miesiące na złożenie skargi o wznowienie postępowania sądowego. Skargę powinny złożyć w tym samym sądzie, w którym zapadł wyrok. W tym przypadku czas na złożenie skargi mija 21 czerwca.

ZUS zaznacza, że nie będzie mógł przeliczyć świadczenia tym paniom, którym od doręczenia decyzji minęło 5 lat. "Przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego jasno wskazują, że mimo wyroku Trybunału Konstytucyjnego decyzji nie można uchylić po upływie 5 lat od dnia jej doręczenia" – podkreśla ZUS.

Kobiety, które nie występowały o emeryturę w wieku powszechnym, tylko o wcześniejszą i nadal ją pobierają, nie są zobligowane żadnymi terminami.

Z wyliczeń resortu pracy, do którego dotarła PAP, wynika, że ze zmiany, która będzie konsekwencją orzeczenia TK, mogłoby skorzystać 112,5 tys. kobiet, a jej roczny koszt wyniósłby ponad 1 mld zł.

Sprawa w TK została zainicjowana pytaniem Sądu Okręgowego w Szczecinie, wiążącym się z przepisem tzw. ustawy emerytalnej. Zakwestionowany przepis ustawy o emeryturach i rentach, poddany kontroli TK, stanowi, że jeżeli ubezpieczony pobierał wcześniejszą emeryturę, to podstawę obliczenia emerytury zwykłej pomniejsza się o sumę pobranych już świadczeń. Rozwiązanie to weszło w życie 1 stycznia 2013 r.

Według sądu pytającego przepis ten narusza konstytucję w odniesieniu do kobiet urodzonych w 1953 r., które przed 1 stycznia 2013 r. przeszły na wcześniejszą emeryturę. Kobiety te były ostatnim rocznikiem, który mógł nabyć prawo do wcześniejszej emerytury, były też pierwszym rocznikiem osób, które przed 1 stycznia 2013 r. nie osiągnęły jeszcze powszechnego wieku emerytalnego.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl