Vivat naród – czy narody?

To pytanie pojawia się po obejrzeniu hucznych obchodów 230. rocznicy Konstytucji 3 maja, po raz pierwszy świętowanej z udziałem głów kilku sąsiedzkich państw wchodzących niegdyś w skład I Rzeczypospolitej. Tych, którzy nie uważali w szkole na historii, może dziwić obecność prezydentów Łotwy i Estonii, więc przypomnijmy, że to były nasze ówczesne Inflanty, a związki z Polską są widoczne do dziś choćby w mieście słynnego estońskiego uniwersytetu w Tartu (podówczas Dorpat), który rozwinął się z uczelni założonej przez polskiego króla Stefana Batorego, nadającego też temu grodowi biało-czerwoną flagę miejską. „Vivat król, vivat naród, vivat wszystkie stany!” – wołano w uniesieniu 3 maja 1791 r. na ulicach Warszawy po uchwaleniu konstytucji. Czy dzisiejsze Ukraina, Litwa, Łotwa, Estonia i Mołdawia mogą i powinny także się poczuwać do pełnoprawnego dziedzictwa republikańskiego dorobku Rzeczypospolitej?

Taka była niewątpliwie myśl polskich gospodarzy podczas tych obchodów. Na uroczyste posiedzenie w polskim parlamencie zaproszono przedstawicieli drugiej tytułowej nacji Rzeczypospolitej Obojga Narodów i równoprawnych spadkobierców jej chwały, Litwinów, z którymi od roku. 1918, czyli odrodzenia niepodległości obu państw, mamy dziś stosunki najlepsze w ciągu ponad stu ostatnich lat. 

Idźmy razem ramię przy ramieniu 

W cyklu artykułów o Trójmorzu pisałem o prowadzącej do tego trudnej drodze, akcentując znakomitą od początku współpracę militarną, za rządów Zjednoczonej Prawicy ukoronowaną osiągnięciem gotowości bojowej przez Litewsko-Polsko-Ukraińską Brygadę w Lublinie. W swojej sejmowej przemowie prezydent Andrzej Duda podkreślił właśnie znaczenie współpracy militarnej:  „Sojusz oręża polskiego i litewskiego ma wielowiekową, historyczną próbę. Także i dzisiaj nasza współpraca wojskowa w ramach NATO daje nam wzajemne umocnienie naszego bezpieczeństwa i niepodległości naszych państw. Jest to szczególnie ważne wobec sytuacji, która kształtuje się obecnie na wschodzie. […] Postawę solidarności i wsparcia okazujemy również narodom, które współtworzyły kiedyś razem z nami Rzeczpospolitą wielu kultur i tradycji – Ukraińcom, którzy zabiegają o umocnienie niepodległości i integralności Ukrainy, oraz Białorusinom, którzy domagają się poszanowania na Białorusi zasad demokracji i podstawowych praw człowieka”.

Odpowiadając mu, prezydent Litwy Gitanas Nausėda, stwierdził, że oba nasze narody wspólnie stoją na straży dziedzictwa historycznego Rzeczypospolitej Obojga Narodów, i wspomniał o innych dziedzicach jej dorobku, wskazując zarazem wspólne dla wszystkich zagrożenie ze strony Rosji: „Naszym obowiązkiem jest zapewnienie, aby historycznie bliskie narody Ukrainy i Białorusi mogły cieszyć się owocami wolności, niepodległości i demokracji. W przeszłości należały bowiem do wspólnej rodziny narodów europejskich i wierzę, że tak będzie również w przyszłości. [...] Żyjemy w trudnym okresie. Tak jak 230 lat temu widzimy rosnącą na wschodzie potęgę militarną, która stara się zaprzeczyć naszym wartościom i zagraża naszemu stylowi życia”. Ostatnią część przemówienia prezydent Litwy wygłosił po polsku, kończąc je znamiennym wezwaniem: „Idźmy razem, ramię przy ramieniu. Niech nasze ojczyzny zawsze będą wzorem dla innych narodów. Za naszą i waszą wolność!”.

Konstytucja nasza i wasza

Nie należy bynajmniej sądzić, że to jedynie kurtuazyjne gesty, niemające odniesienia do realiów XXI w., wręcz przeciwnie! Dziedzictwo republikańskie I Rzeczypospolitej rozciągało się na ogromne obszary, które dziś trudno nam sobie wyobrazić, a choć po rozbiorach było przez carską, a potem bolszewicką Rosję zaciekle tępione, pozostawiło po sobie znaczące ślady zarówno materialne, jak i duchowe. Znane powiedzenie, że promieniowanie łacińskiej kultury polsko-litewskiego państwa wyznacza na wschodzie linia zasięgu budowli gotyckich, zaczyna się rozumieć dopiero w praktyce: do mnie dotarło w zacisznej kijowskiej knajpce na brzegu Dniepru, gdzie delektowałem się doskonałym krymskim muskatelem pod gotyckimi sklepieniami piwniczki. 

Doskonały znawca Ukrainy Robert Czyżewski, obecnie kierujący Instytutem Polskim w Kijowie, zadaje wprost pytanie: czy obchody Konstytucji 3 maja mogą być świętem ukraińskim? I stwierdza, że to właśnie funkcjonowanie w Rzeczypospolitej de facto sprawiło, że Ukraińcy jako naród wyłonili się w dzisiejszym kształcie. Przypomina to, co nam dziś umyka: „Akt 3 maja był przyjęty przez Sejm i zaakceptowany przez sejmiki w całym państwie. Niektóre z nich – jak np. sejmik województwa kijowskiego – uchwaliły specjalne ofiary na budowę świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie jako podziękowania za przyjęcie konstytucji i umożliwienie reform w państwie. Przodkowie dzisiejszych Ukraińców z Wołynia, Podola i »Ukrainy« (Kijowszczyzny) aktywnie uczestniczyli w życiu ogólnopaństwowym. Konstytucja była także ich dziełem”. Czyżewski wręcz twierdzi, że współcześni Ukraińcy dzielą z nami pewną specyficzną mentalność: „W końcu pomarańczowa rewolucja czy majdan to wypisz wymaluj staropolska konfederacja. W ten sposób w ukraińskiej kulturze politycznej głęboko jest założone prawo oporu (ius resistendi), charakterystyczne dla Rzeczypospolitej, a obce Rosji”.

Apel prezydenta Dudy

Niezwykle ciekawe świadectwo dziedzictwa Rzeczypospolitej odnalazł reporter Biełsatu Zmicier Łupacz pod Leonpolem nad Dźwiną, gdzie do dziś stoi kolumna na cześć Konstytucji 3 maja. Miejscowy historyk Witold Jermalonak potwierdza wzniesienie na terenach dzisiejszej Białorusi ok. 300 takich budowli! Ta akurat się zachowała, bo carska, a potem sowiecka biurokracja sądziła, że jest pomnikiem zwycięstwa nad Napoleonem w 1812 r. 

Kolumna ma świetnie zachowaną dokumentację, jej fundatorem był Jan Nikodem Łopaciński, starosta mścisławski, który 22 sierpnia 1791 r. pisał: „Umyśliłem uwiecznić tu, na rubieży Rzeczpospolitej [po I rozbiorze granica przebiegała rzeką Dźwiną], w obliczu groźnego naszego wroga wielkie dzieło Konstytucji 3 maja, w którem jest i moja pars fuit, chociaż skromna. W tym celu kazałem wymurować ceglany słup wysoki podług mego obrysu na odkrytem miejscu, prawie nad samą Dźwiną, aby był zdaleka widoczny nieszczęsnym braciom naszym za kordonem”.

Witold Jermalonak stwierdza: „W ramach Rzeczypospolitej dalej formalnie istniało Wielkie Księstwo Litewskie. Rusyfikacja w Imperium Rosyjskim była też znacznie intensywniejsza niż polonizacja. Żywym przykładem może być etnicznie białoruska Ziemia Smoleńska, która do Państwa Moskiewskiego została dołączona w XVII wieku. Gdyby i nas przyłączyli wcześniej, w XVII czy XVI wieku, gdyby Moskwa wygrała wojnę inflancką, to oczywiście nie byłoby dziś Białorusi”. Zdaje się to potwierdzać tezę Roberta Czyżewskiego o uznawanym za typowo polski „genie buntu”, który najwyraźniej uaktywnił się po 200 latach na ukraińskim Majdanie i placach białoruskiego Mińska jako bunt przeciw tamtejszym targowicom, dla własnej korzyści zaprzedających swoje kraje Moskwie. 

Nie było więc czczym gestem zaproszenie na obchody pierwszej w Europie konstytucji przywódców Estonii, Łotwy i Litwy oraz jedynego w tym gronie państwa niebędącego członkiem UE i NATO – Ukrainy, albowiem w rozmowach z nimi polski prezydent wyraźnie dał do zrozumienia, że wspieramy Ukrainę w walce z rosyjskim najeźdźcą i zrobimy wszystko, by przyspieszyć jej przyjęcie do zachodnich struktur bezpieczeństwa. Uroczystości na Zamku Królewskim prezydent Duda zakończył okrzykiem: „Vivat nasza przyjaźń! Niech żyją wolne narody i demokratyczne państwa naszego regionu – Litwa, Łotwa, Estonia, Ukraina i Polska! Niech żyją wolność i solidarność!”.

Ta końcowa apostrofa to konkretny apel skierowany do krajów czerpiących z polskiej tradycji republikańskiej i chcących ją w coraz ściślejszym sojuszu realizować. Ten krzepnący coraz mocniej sojusz – Trójmorze – jest jak widać otwarty na nowych członków – Ukrainę, Białoruś, Mołdawię – daj Boże oby jak najszybciej!

 

Źródło:

Jerzy Lubach
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo