Trzech z Powązek

3 maja 1948 roku wyrok śmierci na rotmistrza Witolda Pileckiego, Tadeusza Płużańskiego (mojego Ojca) i Marię Szelągowską zatwierdził Najwyższy Sąd Wojskowy w składzie: Kazimierz Drohomirecki, Leo (Lew) Hochberg i Roman Kryże.

Każdy z tej trójki wydał co najmniej 30 wyroków śmierci na polskich niepodległościowców. W sprawie „grupy szpiegowskiej” Pileckiego podzielili „wnikliwe i szczegółowe motywy” kar śmierci wydanych przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie 15 marca 1948 roku. Kazimierz Drohomirecki, urodzony w 1895 roku we Lwowie, zaczynał jako… nauczyciel gry na skrzypcach w Kołomyi i kierownik miejscowej orkiestry kinowej. Po ukończeniu prawa na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, do wybuchu wojny pracował w sądach w Stanisławowie i Tłumaczu. Wywieziony w 1939 roku w głąb ZSRS, wrócił jako stalinowski sędzia, a ostatecznie wiceprezes Najwyższego Sądu Wojskowego. Zmarł w maju 1953 roku i spoczął na… warszawskich Powązkach Wojskowych. Obok – w dodatku na „Łączce” – został pochowany Roman Kryże. W czasach słusznie minionych mówiono o nim: „Sądzi Kryże, będą krzyże” i dodawano, że „kryżuje” ludzi. Tak jak Drohomirecki urodzony we Lwowie (w 1907 roku). Też ukończył prawo – z tą różnicą, że na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, do września 1939 roku pracował w sądach w Grudziądzu. Po wojnie obronnej, w której brał udział jako podporucznik 65. pułku piechoty, był jeńcem wielu niemieckich obozów, wcielony do LWP. W Najwyższym Sądzie Wojskowym przepracował 10 lat, a następne 22 lata w Sądzie Najwyższym, by w 1965 roku „ukryżować” w tzw. aferze mięsnej Stanisława Wawrzeckiego. I ostatni, Leo Hochberg. Urodzony w Łodzi w 1899 roku jako syn miejscowego podrabina. Po ukończeniu prawa na Uniwersytecie Warszawskim był radcą prawnym w Banku Dyskontowym w Warszawie. W czasie wojny w ZSRS, w Związku Patriotów Polskich, potem w PPR i PZPR.

Zatrudniony w Sądzie Najwyższym i Żydowskim Instytucie Historycznym. Tak jak koledzy-mordercy spoczywa na Powązkach Wojskowych. Ale duch tych trzech morderców sądowych unosi się także w Sądzie Najwyższym. Jak długo jeszcze?

 

Źródło:

Tadeusz Płużański
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo