Poinformował, że obecnie w Indiach jest 500 kapłanów pallotynów, ok. 200 studentów w formacji Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego (formacji zakonnej pallotynów).

- Ponadto w ramach rodziny pallotyńskiej są dwa Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Apostolstwa Katolickiego (sióstr pallotynek) i dużo osób świeckich, którzy żyją duchowością pallotyńską – powiedział dyrektor generalny zgromadzenia ks. Jacob Nampudakam SAC.

- Jeśli chodzi o podział administracyjny - to mamy cztery prowincje i jedną regię, czyli większą prowincję, zaś siostry mają dwie swoje prowincje – wyjaśnił.

Pandemia w Indiach rozpoczęła się podobnie, jak na całym świecie, pod koniec lutego ubiegłego roku.

Liczba osób zakażonych koronawirusem od wybuchu pandemii przekroczyła w Indiach we wtorek 20 mln, prawie podwajając się w ciągu trzech miesięcy, a liczba zmarłych - 220 tys.

Rektor generalny pallotynów poinformował, że w ostatnich dwóch tygodniach z powodu COVID-19 zmarło w Indiach dwóch młodych pallotynów - jeden kapłan miał 39 lat, a drugi 56 lat.

- Jest wielu zakażonych zakonników w różnych częściach kraju. Najbardziej zaskakuje nas to, że sytuacja chorych pogorsza się nawet z godziny na godzinę - powiedział ks. Jacob Nampudakam. Jak dodał - "W ostatnich tygodniach w Indiach zmarło 60 kapłanów Kościoła katolickiego".

Przypomniał, że po wybuchu pandemii w ubiegłym roku rząd wprowadził wówczas szybko mocny lockdown, który "zaskoczył miliony osób".

- Wewnątrz kraju obserwujemy ogromną migrację z północy na południe w poszukiwaniu pracy. W konsekwencji wielu robotników niespodziewanie znalazło się zarówno bez pracy, bez mieszkania, jak i bez środków do życia – zwrócił uwagę rektor generalny pallotynów.

Wspomniał, że w kolejnych miesiącach sytuacja w Indiach się poprawiła.

- W wyniku dużego zaangażowania rządu w walkę z covidem, wiele osób było przekonanych, że udało się opanować sytuację i jest już po pandemii - wspominał ks. Jacob Nampudakam SAC.

- W konsekwencji nastąpiło duże rozluźnienie w społeczeństwie. W różnych stanach hinduskich odbywały się wybory; w uroczystościach hinduistycznych brało udział mnóstwo ludzi – największe święto hinduskie Kumbhamela zgromadziło miliony wyznawców

 – powiedział przełożony generalny.

Zaznaczył, że "z powodu rozluźnienia i wielu spotkań o charakterze masowym sytuacja epidemiczna w Indiach w kwietniu br. uległa poważnemu pogorszeniu".

- Obserwujemy, że na COVID-19 umiera obecnie w Indiach bardzo wielu młodych ludzi; brakuje tlenu. Wiele osób nie ma w kraju ubezpieczenia, więc każdy pobyt w szpitalu to są ogromne koszty, które trzeba zapłacić - zwrócił uwagę zakonnik.

"Chleb Pallottiego"

Poinformował, że wraz z początkiem pandemii w Indiach, księża pallotyni podjęli działania mające wesprzeć przede wszystkim najuboższych.

- Kraj liczy 1,3 mld osób, w tym duży odsetek to osoby biedne. W związku z tym, ruszyliśmy z pomocą za pośrednictwem parafii i poprzez prowadzone przez nas szkoły. W Indiach, jako pallotyni prowadzimy blisko 60 placówek edukacyjnych, w których uczęszcza po 3-5 tys. dzieci. Podstawową rzeczą było danie ludziom jedzenia. W związku z tym, w Nagpur – mieście w środkowej części Indii, ruszył projekt "Chleb Pallottiego" w ramach, którego zbieramy jedzenie i poprzez sieć współpracowników roznosimy ją najbardziej potrzebującym. Poza tym, zrezygnowaliśmy z opłat w szkołach dla dzieci, zaczęliśmy także kupować lekarstwa dla chorych

– wymieniał rektor generalny zgromadzenia księży pallotynów.

Wskazał, że w Tamilnadu – jednym z większych stanów Indii, ruszył także projekt pomocy kobietom, mający na celu wsparcie w organizacji miejsc pracy.

Poinformował, że Stowarzyszenie Apostolstwa Katolickiego w Indiach otrzymało wsparcie finansowe od bogatszych prowincji pallotyńskich z innych krajów: z Niemiec, Szwajcarii, Polski i ze Stanów Zjednoczonych z prowincji Niepokalanego Poczęcia.

Rektor generalny pallotynów podkreślił, że dużym wyzwaniem w czasie pandemii jest edukacja.

- W prowadzonych przez nas szkołach uczy się dziesiątki tysięcy dzieci, których rodzice nie są teraz w stanie zapłacić czesnego, co sprawia, że trudno jest utrzymać placówki. Tymczasem rząd w Indiach nakazał szkołom, w tym także pallotyńskim - płacenie pensji nauczycielom, co jest ogromnym obciążeniem. W konsekwencji, w wielu wypadkach dyrektorzy placówek zawarli porozumienia z nauczycielami, że będą im w tym czasie wypłacać połowę pensji

 – wyjaśnił ks. Jacob Nampudakam.

Pierwszy radca generalny Stowarzyszenie Apostolstwa Katolickiego ks. Józef Lasak powiedział, że sam generał pallotynów ks. Jacob Nampudakam osobiście zaangażował się w konkretną pomoc.

- W ramach projektu "Zanieść Uśmiech Dziecku" zebrał on fundusze wśród najbliższej rodziny i znajomych, za które jeden z kapłanów pracujących w północnej części Indii zakupił przybory do szkoły dla ponad 70 dzieci – powiedział ks. Lasak.

- Jestem przekonany, że trzeba zrobić wszystko, by przywrócić dzieciom radość i nadzieję. Jeśli dziecko płacze, to Bóg także płacze

– wyznał ks. Jacob Nampudakam.

- Ufam, że za jakiś tydzień sytuacja pandemiczna w Indiach ulegnie zdecydowanej poprawie. Co prawda, maj będzie jeszcze trudnym miesiącem, ale mamy dobrze rozwinięty system farmaceutyczny i używając ludzkich środków oraz Bożej pomocy - damy radę - podsumował generał zgromadzenia.

Zapowiedział, że konsekwencje psychologiczne, duchowe i materialne pandemii będę jednym z tematów przyszłorocznego zebrania generalnego pallotynów.