Lewica poparła ustawę o zwiększeniu zasobów własnych Unii Europejskiej, za czym pójdzie akceptacja Krajowego Planu Odbudowy. W efekcie Polska dostanie 58,5 miliarda euro, czyli 770 miliardów złotych. Jak nasz kraj zmieni się dzięki tym pieniądzom? Pieniądzom, których nie chce Platforma Obywatelska, niepopierająca przecież wspomnianej wyżej ustawy.

Warto mocno podkreślić, że to będą największe pieniądze w historii siedemnastoletniej obecności Polski w Unii Europejskiej. I co więcej, już nigdy takich pieniędzy nie uzyskamy.

Ponieważ jeszcze pod koniec tej dekady lat dwa tysiące dwudziestych Polska może stać się płatnikiem netto. A więc krajem, który utrzymuje Unię Europejską. 

Jak widać, jest to ostatni moment, żeby w pełni wykorzystać wspomniane środki. A to, co zostało wynegocjowane przez polskie władze w grudniu zeszłego roku, jest dla Polski bardzo dobre. Natomiast szkoda, że ratyfikacja wspomnianej wyżej ustawy nastąpi właśnie teraz, kiedy opozycja znalazła się w pułapce. Politycy opozycji bowiem przez kilkanaście lat przedstawiali PO jako formację euroentuzjastyczną. I podkreślali to, co w Unii jest dobre. A teraz wyborcy Platformy nie rozumieją, dlaczego ich formacja głosuje przeciwko tym środkom. Bo przecież to jest propozycja unijna.

A po drugie, ludzie generalnie nie rozumieją, dlaczego mają się wyrzec miliardów dla Polski. Miliardów, które w oczywisty sposób mogą trochę polepszyć sytuację przeciętnego Polaka. Zresztą już widać pewien „rozjazd”, jeżeli chodzi o samorządowców Platformy, którzy sięgają po te pieniądze, mimo że ich partia mówi: „absolutnie nie wolno tego robić!”.

Poza tym myślę, że te środki z UE będą przenoszone na różnego rodzaju inwestycje infrastrukturalne (chociaż nie tylko). I przyczynią się do unowocześnienia Polski oraz naszego rozwoju cywilizacyjnego: nadrabiania zaległości pozostałych po okresie komunizmu.

A jakie będą konsekwencje polityczne wdrożenia Krajowego Planu Odbudowy? Zjednoczona Prawica odzyska dzięki temu poparcie niezdecydowanych, których w każdym sondażu jest kilkanaście procent?

Uważam, że ludzie lubią sukces. A to będzie sukces Jarosława Kaczyńskiego i obozu Zjednoczonej Prawicy. W związku z tym jestem przekonany, że to zaprocentuje w sondażach wzrostem poparcia dla nas. Umocnieniem się pozycji PiS. Także dlatego, że pokażemy, iż potrafimy przezwyciężyć superkryzys wewnętrzny. Choć i tak mamy wciąż bardzo wysokie sondaże. Bo dwa lata po wyborach nasza strata w wyniku wyborczym wynosi tylko osiem procent, Platformy natomiast sześć procent, a ona spada z niższego pułapu. Tak że lądujemy nieźle. A głosowanie nad Planem Odbudowy będzie momentem przełomowym. Dzięki niemu wsiądziemy do „sondażowej windy w górę”.

Sądzi więc Pan, że poparcie dla PiS-u znowu dojdzie do czterdziestu kilku procent?

Uważam, że nie ma żadnego argumentu na to, dlaczego nie mielibyśmy wrócić do poziomu „czwórki z przodu”. Nie będzie to łatwe, ale jest możliwe. O to trzeba się bić!

A jaka – według Pana – będzie sytuacja opozycji? W końcu to Lewica, a nie Platforma, będzie mogła sobie przypisać zasługę pomocy krajowi! Dzięki temu, że głosowała za Krajowym Planem Odbudowy.

Ta sytuacja pogłębi podziały na opozycji. Zresztą wbrew „planowi 276” Budki. Okazało się więc, że ten plan to prostu surrealizm polityczny. Lewica sprytnie rozegrała Platformę.

Ukazała się jako opozycja konstruktywna, mądra i skuteczna. Skuteczna, bo przecież przeforsowała kilka swoich postulatów. Zgodnych zresztą z programem PiS-u. Jak choćby kwestia budowy tanich mieszkań.

Myślę, że ludzie są zmęczeni latami bez żadnej alternatywy. Latami, gdy funkcjonowała tylko opozycja niesłychanie totalna. Taka, która mówiła, że „PiS jest be, bo be”, i nie wchodziła w żadne negocjacje. I dlatego sądzę, że część elektoratu Platformy tęskni za opozycją konstruktywną, otwartą na dialog z rządem i wysuwanie konkretnych postulatów. Taką, która podkreśla swoją opozycyjność, ale nie na każdym kroku. Poparcie Krajowego Planu Odbudowy więc to bardzo dobry manewr Lewicy i kolejny cios dla wizerunku Platformy. Być może też następny etap na jej sondażowej równi pochyłej.