Niezalezna.pl: Były prezydent Bronisław Komorowski zaprosił do współpracy przedstawicieli konserwatywnego nurtu w PO i PSL. Mają oni utworzyć nowy chadecki ruch. Czy taki pomysł ma rację bytu?

Prof. Mieczysław Ryba: Kryzys Platformy Obywatelskiej odsłania pole do nowych inicjatyw - mniej lub bardziej udanych. Jeżeli mówimy o samym Komorowskim, to ja nie widzę w nim potencjału ani zdolności do tego, żeby zapewnić skuteczność swojemu nowemu ruchowi politycznemu. Na pewno pokazuje to jedno - Platforma słabnie i różne nurty i osoby starają się zapełnić pustkę, która się wyłania.

Czy prezydent Komorowski dalej może być wartością dodaną?

Nie sądzę. Chciałbym zwrócić uwagę, że żaden z tych poprzednich prezydentów, ani Lech Wałęsa, ani Aleksander Kwaśniewski, próbując generować różne ruchy politycznego, do niczego specjalnie nie doszli. Nigdy takiego powrotu do polityki nie było i nie sądzę, by Komorowski był tym, który złamie tę zasadę.

Czy w pana ocenie jest jakaś dość grupa wyborców, do której mógłby trafić ruch, w którego składzie mielibyśmy: konserwatystów z PO, PSL oraz prezydenta Komorowskiego?

O wiele więcej siły tutaj dałbym Kosiniakowi-Kamyszowi, który jest młodszym i dużo bardziej dynamicznym politykiem. Czy ta przestrzeń jest? Ona byłaby przy upadku Platformy. Tak jak Lewica chciałaby przejąć lewą część elektoratu Platformy, tak może pojawić się jakiś nurt, który by chciał przejąć, tą bardziej konserwatywną część i dokonać rozbioru wyborców PO. Pamiętajmy jednak, że Platforma ma struktury, ma pieniądze, ma samorządowców. Więc tak łatwo się nie da.

Platforma Obywatelska mówi, że opozycja powinna być zjednoczona. Zapowiedź tego ruchu wskazuje jednak na kolejny podział w opozycji. Czy pana zdaniem opozycja się już zupełnie podzieli? Czy nowy ruch Komorowskiego będzie blisko współpracować z PO, czy wręcz przeciwnie - będzie ją podgryzał z prawej strony tak jak Hołownia z lewej?

Oni ostatecznie pewnie chcieliby być w koalicji rządowej z PO. Niemniej Platforma, nie tak dawno, wzywając do jedności, miała na celu zlikwidowanie wszelkich partii opozycyjnych i wciągnięcie ich do siebie. To wzywanie do jedności było tak naprawdę wezwaniem do anihiliacji pozostałych bytów. Teraz jednak wszyscy poczuli krew, że Platforma słabnie, że totalna opozycja ginie, więc będą starali się ten największy byt rozszarpać. Jak to będzie ostatecznie? Trudno przesądzić. Wydaje się jednak, że do wyborów parlamentarnych za dwa lata, będziemy mieli do czynienia z czasem zaostrzonej walki na opozycji.