Pandemia koronawirusa jest z nami już od dłuższego czasu. Jak w pana ocenie Unia Europejska poradziła sobie najpierw z organizacją pomocy dla poszczególnych państw, a później z zakupem szczepionek?

Można się już pokusić o oceny, bo pandemia trwa już kilkanaście miesięcy. Można podzielić tę ocenę na dwa etapy. Po pierwsze samo nadejście zarazy, a po drugie kwestia szczepieniowa. Gdy chodzi o atak pandemii podczas pierwszej fali, to Unia Europejska była kompletnie nieprzygotowana, zdezorientowana, brak przywództwa, brak taktyki, całkowita nieumiejętność poskromienia jakichś egoizmów poszczególnych krajów. Stąd to blokowanie pomocy medycznej z Niemiec i Francji do Włoch chociażby. Tu Unia kompletnie zawiodła, była bezradna i bardzo przegrała wizerunkowo. Dlatego zjednoczyły się mocno ruchy eurosceptyczne, także w krajach rządzonych przez lewicę, formację dotychczas euroentuzjastyczną. Druga fala i znowu Unia nie wyciągnęła żadnych wniosków. Tak, jakby niczego się nie nauczyła, żadnych lekcji nie odrobiła po tej pierwszej fazie, kiedy pandemia koronawirusa nas zaskoczyła.

Przede wszystkim UE, godząc się na to, że podejmie się roli koordynacyjnej po apelu ministrów zdrowia Niemiec, Francji, Holandii i Hiszpanii, chyba przeliczyła się z możliwościami. Dopuściła do fatalnych negocjacji z koncernami farmaceutycznymi. Te negocjacje nie zagwarantowały prawa pierwszeństwa do szczepionki, mimo że badania nad szczepionkami prowadzone przez te koncerny były finansowane w dużym stopniu przez UE, to Unia nie potrafiła zagwarantować sobie tego, aby kiedy te szczepionki zostały wynalezione, trafiły przede wszystkim do państw wspólnoty. Doszło do sytuacji wręcz kuriozalnej, o której mówiła wprost pani przewodnicząca Ursula Von der Leyen, że 77 milionów szczepionek zostało wyeksportowanych z Unii, a tylko 88 milionów zostało. To blisko połowa szczepionek, w sytuacji, kiedy wielu Europejczyków nie było zaszczepionych. To jest przykład dramatycznej nieskuteczności Unii.

Czy Unia Europejska mogła w jakiś sposób zabezpieczyć się przed niedotrzymaniem terminów dostaw szczepionek przez firmy farmaceutyczne?

Oczywiście, że mogła. To kwestia kształtu negocjacji. Myślę, że Unia dała sobie wejść na głowę koncernom farmaceutycznym. Nie zapisała ani kar umownych, ani pierwszeństwa, o czym mówiłem. Co więcej, problem polega na tym, jak się wydaje, że w umowach nie ma żadnego „bata”, żadnego mechanizmu represyjnego, gdyby zawiodły koncerny farmaceutyczne, co się właśnie stało. Można powiedzieć, że Unia Europejska zdała się na łaskę i niełaskę koncernów. Błędem Unii było to, że przez wiele tygodni negocjowała te umowy, tak jak o zboże, stal, cement, oliwki – czyli bardzo drobiazgowo walczyła o cenę. W sytuacji zagrożenia życia i zdrowia, trzeba było pójść raczej w kierunku modelu izraelskiego, gdzie Izrael może i przepłacał za szczepionki, ale dzięki temu zyskał szybko dużą liczbę zaszczepionych Izraelczyków, w związku z czym to się opłacało. Koszty leczenia pewnie już dawno by przewyższyły koszty zakupienia szczepionki.

Niemcy starały się na własną rękę pozyskiwać szczepionki. Czy w pana ocenie oszukały w jakiś sposób wspólnotę podejmując takie działania?

Ja nie potępiam żadnego państwa, które na własną rękę starało się zakupić szczepionki dla własnych obywateli, ponieważ te państwa walczyły o to, żeby zadbać o zdrowie własnych obywateli. Z punktu widzenia tego, do czego są powołane – ochrony życia obywateli – spisały się dobrze. Natomiast jest w tym bardzo dużo hipokryzji, ponieważ Niemcy potępiały Węgry za takie próby, a potem same to uczyniły. Ja nie mam pretensji do Niemiec, że zapowiedziały, że będą na własną rękę kupować szczepionki. Mam za to pretensje o hipokryzję i obłudę, że potępia się inne kraje za to, iż nawet rozważają kupowanie szczepionek na własną rękę. 

Które kraje Unii Europejskiej najlepiej radzą sobie z pandemią koronawirusa i z akcją szczepień?

Unia Europejska nie wyciągnęła żadnych wniosków ze swojej klęski rok temu. Za to jest jeden kraj, który wyciągnął wnioski z tego, że rok temu uległ zarazie. Mówię o Włoszech. Teraz Włochy są w czołówce krajów, jeśli chodzi o szczepienia. Przedtem przegrały z pandemią walkowerem. A więc można wyciągnąć wnioski i Włochy są tego przykładem. Z kolei Francja, która rok temu radziła sobie na pewno lepiej niż Włochy i Hiszpania, teraz dramatycznie kiepsko sobie radzi z akcją szczepień. Myślę, że Polska na pewno wtedy była w czołówce, jeśli chodzi o walkę z pandemią. Jako jeden z pierwszych krajów obok Danii i Czech zamknęliśmy granice. Teraz też uważam, że jest w czołówce, jeśli chodzi o radzenie sobie z pandemią. Jest to praca somatyczna, kompleksowa, jest plan, który jest realizowany. 

Frans Timmermans, którego ostatnio dość mało w mediach, jakiś czas temu pytany o ocenę tego, jak Unia Europejska radzi sobie z pandemią, powiedział, że dopiero jak się epidemia skończy, będziemy w stanie ocenić, co zostało zrobione dobrze, a co źle. Czy pan się zgadza z taką opinią?

To śmieszna ucieczka od odpowiedzialności. Oczywiście że Unia może być oceniana co miesiąc, co tydzień, codziennie. Przecież socjaliści pana Timmermansa w Holandii codziennie krytykowali liberalno-chadecki rząd. Timmermans wtedy nie mówił, że powinni poczekać aż będzie koniec kadencji. To jest śmieszne. Rozpaczliwa, tandetna próba ucieczki od odpowiedzialności, próba zakrycia całunem milczenia tej unijnej nieporadności.

Uważa pan, że ktoś personalnie powinien ponieść konsekwencje tego jak ta organizacja walki z epidemią w Unii Europejskiej przebiega?

W kuluarach mówi się nawet o dymisji Komisji Europejskiej. Mówią o tym nawet dyplomaci, którzy są przecież bardzo umiarkowani. Ale myślę, że dzisiaj ten pomysł by nie przeszedł. Zobaczymy, jak będzie jesienią. Myślę, że Komisja Europejska ma szanse się uratować i poprawić sytuację ze szczepionkami.