Opłaty za korzystanie z kart płatniczych w Polsce są najwyższe w Europie. W parlamencie toczą się prace nad ustawą, która ma obniżyć te opłaty. NBP i Ministerstwo Finansów chcą w ten sposób zwiększyć obrót bezgotówkowy, ale nie po to, aby ulżyć kieszeni handlowców i konsumentów, lecz by uzyskać większą kontrolę nad obiegiem pieniądza - informuje "Gazeta Polska Codziennie".

Opłaty za korzystanie z kart wynoszą ok. 1,6 proc. wartości przeprowadzonej transakcji dla kart debetowych i ok. 1,5 proc. dla kart kredytowych. Tymczasem średnia unijna wynosi odpowiednio 0,7 proc. i 0,84 proc., a w wielu krajach za transakcje kartami w ogóle się nie płaci. Na koniec 2011 r. spośród 30 państw Europejskiego Obszaru Gospodarczego 12 zdecydowało się zakazać nakładania opłaty za obracanie plastikowym pieniądzem.

W Polsce, mimo prób ze strony Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, nie udało się dotąd rozbić zmowy bankowców dotyczącej wysokich opłat ani też duopolu wystawców plastikowego pieniądza Visa i MasterCard, które łącznie mają 98,6 proc. rynku kartowego. Również negocjacje w sprawie dobrowolnego obniżenia opłat przez te instytucje, prowadzone przez Narodowy Bank Polski, nie przyniosły skutku. NBP i Ministerstwu Finansów zależy na rozwoju obrotu bezgotówkowego, ale nie po to, aby ulżyć handlowcom i konsumentom, lecz dlatego, że bezgotówkowe przepływy finansowe łatwiej kontrolować.

Haracz na banki i wystawców kart za możliwość obracania swoimi pieniędzmi, choć w postaci plastikowej, płacimy już od wielu lat – czy to w formie opłat za wystawienie karty, czy w cenie towaru, bo handlowcy i usługodawcy doliczają prowizję za umożliwienie zawarcia transakcji bezgotówkowej. Te wysokie koszty powodują, że Polacy trzykrotnie mniej korzystają z obrotu bezgotówkowego niż obywatele innych krajów UE.

Więcej w weekendowej "Gazecie Polskiej Codziennie"