Do ujawnienia materiałów, będących podstawą nowych zarzutów przedstawionych Markowi Falencie doszło w wyniku powtórnej analizy akt śledztwa dotyczących tzw. afery podsłuchowej. Śledztwo zostało wszczęte w związku z nagraniami, które zostały opublikowane, bądź wiedzę o nich podjął prokurator, po zakończeniu sprawy objętej skierowanym aktem oskarżenia i zapadłym już prawomocnym wyrokiem. Nie są to pierwsze zarzuty, które Falenta usłyszał w tym śledztwie.

Prokurator Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga ustalił, że Falenta powinien odpowiedzieć za cztery czyny opisane w art. 267 p. 4 kodeksu karnego, czyli udostępniania nagrań z nielegalnych podsłuchów innym osobom. Przestępstwa te zagrożone są karą dwóch lat pozbawienia wolności.

Taśmy, które miał udostępniać Falenta, zawierają 11 nagrań z rozmowami polskich VIP-ów, ale prokuratura nie ujawnia o jakie nazwiska chodzi.

Czynności z Markiem Falentą zostały przeprowadzone w marcu br. Podejrzany został doprowadzony do prokuratury z Zakładu Karnego w Wołowie. Przesłuchany po raz pierwszy odmówił składania wyjaśnień i nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Falenta, na własną prośbę, został doprowadzony do prokuratury powtórnie, deklarując chęć złożenia wyjaśnień. - Miały one formę oświadczenia spisanego na kartce, sprowadzającego się do wywodu o charakterze politycznym - usłyszała w prokuraturze.

Marek Falenta zgłosił jeszcze raz chęć złożenia wyjaśnień, ale prokuratura nie wezwała go jeszcze na przesłuchanie.

Prokurator przedstawił nowe zarzuty detektywowi Krzysztofowi Sz., dotyczące ujawnienia konkretnej osobie rozmów nagranych w restauracji "Sowa i Przyjaciele". Informację tę podał jako pierwszy portal rmf24.pl.


Tzw. afera podsłuchowa była jedną z głośniejszych spraw ostatnich latach. Ujawnione w mediach nagrania wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska. Do nagrywania osób z kręgów polityki, biznesu i funkcjonariuszy publicznych w dwóch restauracjach dochodziło w latach 2013-2014. Nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW - Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ - Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury - Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę, szefa CBA Pawła Wojtunika. Podczas 66 nielegalnie nagranych spotkań utrwalono rozmowy ponad stu osób; prokuraturze udało się ustalić tożsamość 97.

Marek Falenta został skazany w 2016 r. przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 2,5 roku więzienia. Wyrok uprawomocnił się w grudniu 2017 r. Obrońcy Falenty złożyli kasację do Sądu Najwyższego. Później SA oddalił zażalenia obrońców Falenty, którzy ubiegali się o odroczenie wykonania kary m.in. ze względu na stan zdrowia skazanego.

Falenta miał się stawić w zakładzie karnym 1 lutego 2019 roku, ale się ukrywał. Wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania. Ostatecznie 5 kwietnia został zatrzymany w Hiszpanii, po czym przewieziono go do kraju, gdzie trafił do więzienia.

Sąd Najwyższy oddalił kasację obrońców Falenty, w której podnoszono "rażące naruszenie przepisów postępowania".