- Już wcześniej Rzecznik wyrażał wątpliwości, czy w rejestrze powinny być umieszczane dzieci, które w związku z trudnościami wieku dorastania i nadpobudliwością emocjonalną mogą popełnić czyn mniejszej wagi będący jednak podstawą wpisu do rejestru. Wtedy figurują w nim przez 10 lat od osiągnięcia pełnoletniości, czyli niejednokrotnie dłużej niż sprawcy pełnoletni - przekazano w komunikacie Rzecznika. W przypadku sprawy, w której RPO podjął działania dane nieletniego zostałyby usunięte z rejestru w 2033 r.

Jak zaznaczył Rzecznik, wprawdzie umieszczenie w rejestrze nieletniego może nastąpić w przypadku orzeczenia przez sąd nawet łagodnego środka wychowawczego, to wobec osób niepełnoletnich powinno to mieć miejsce "w sytuacji zupełnie wyjątkowej". W sprawie rozesłanego koleżankom sms-a, zdaniem Rzecznika, takie okoliczności na pewno nie zaistniały.

Jak przekazał RPO informując o okolicznościach sprawy, wówczas 14-letni chłopak przyznał, że wysłał do dwóch koleżanek sms z linkiem do strony o charakterze pornograficznym. Przed sądem wyjaśnił, że było to "jedynie głupim żartem" i nie miał świadomości, iż jego zachowanie mogłoby komukolwiek zaszkodzić.

"Materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje, że czyn miał charakter jednorazowy. Wynikał z niedojrzałości emocjonalnej nieletniego, który nie uświadamiał sobie skali przykrości dla pokrzywdzonych. W toku postępowania okazał skruchę i wyraził chęć przeproszenia koleżanek"

- wskazał RPO we wniosku do sądu.

Jak przyznał Rzecznik, "te wszystkie okoliczności jak się wydaje wpłynęły też na rozstrzygnięcie sądu, który uznał za wystarczające w tej sprawie orzeczenie środka wychowawczego w postaci zobowiązania nieletniego do poprawnego zachowania w stosunku do koleżanek". Zarazem jednak sąd dla nieletnich wpisał go do rejestru z dostępem ograniczonym.

Funkcjonujący od ponad trzech lat Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym składa się z dwóch części: ogólnodostępnej (rejestr publiczny) i z dostępem ograniczonym, z którego mają korzystać przedstawiciele organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi.

W części ogólnodostępnej są imiona, nazwiska i fotografie kilkuset skazanych prawomocnie najgroźniejszych przestępców - pedofilów, którzy dopuścili się gwałtów na dzieciach poniżej 15. roku życia, a także pedofilów-recydywistów oraz sprawców gwałtów ze szczególnym okrucieństwem. Druga część rejestru - z ograniczonym dostępem, możliwym dla uprawnionych po zalogowaniu - gromadzi informacje na temat pozostałych sprawców przestępstw na tle seksualnym.

"Umieszczenie osób w takiej sytuacji w rejestrze, nawet w niepublicznym, wiąże się z ich dodatkową stygmatyzacją. (...) Mimo że dane tych osób nie są powszechnie dostępne w internecie, dostęp do nich ma stosunkowo szeroki krąg osób, m.in. pracodawca czy podmiot prowadzący działalność związaną z wychowaniem, edukacją, wypoczynkiem, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi. Może to stanowić narzędzie społecznego ostracyzmu, co u nieletniego może wywołać szkodę niemożliwą do przewidzenia"

- zaznaczył RPO.

Z tych wszystkich względów Rzecznik wniósł do właściwego sądu rejonowego, by usunął dane nastolatka z rejestru. Jako podstawę prawną wskazał przepis, że takie wykreślenie jest możliwe, gdy materiał dowodowy w sposób oczywisty wskazuje, że wpis powoduje "niewspółmiernie surowe skutki".

"14 kwietnia br. na posiedzeniu niejawnym sąd rejonowy uwzględnił ten wniosek Rzecznika" - podało Biuro RPO.