W finale zawodniczka ZTA Zgierz - Zasina przegrała z Rosjanką Stalwirą Orszusz przy remisie 2:2. "Nieszczęście" Polki wydarzyło się na początku drugiej minuty pierwszej rundy. Zapaśniczka ze Zgierza potknęła się i rywalka skrzętnie wykorzystała nadarzającą się okazję, a sprowadzenie do parteru dało jej dwa punkty. Arbiter ukarał w drugiej odsłonie Orszusz dwoma punkami za pasywność i na tablicy do końca pojedynku widniał remis 2:2, dający Rosjance złoty medal, gdyż miała wyżej punktowaną akcję.To czwarty medal Zasiny w mistrzostwach Europy.

Niespodziankę, przede wszystkim sobie, sprawiła Łukasiak (AZS AWF Warszawa), zdobywając po wielu latach startów pierwszy medal w jednej z najważniejszych imprez. Jej pojedynek z Emilią Ciricu Budeanu z Mołdawii trwał 3.33 i zakończył się wygraną przez przewagę techniczną 10:0. Najbardziej widowiskowy był rzut za cztery punkty, a dorobek punktowy uzupełniła dwoma sprowadzeniami.

Cieszę się z tego medalu ogromnie, bowiem w pobliżu Torwaru chodziłam do szkoły. Ukończyłam Technikum Ochrony Środowiska. Na Torwar chodziłam na łyżwy, a dzisiaj na nim odebrałam brązowy medal mistrzostw Europy. Moja radość jest mega

- powiedziała pochodząca z Rembertowa Łukasiak.

Takiej radości nie było na twarzy wicemistrzyni Europy Zasiny.

Nie ma czego gratulować. Na naszym zgrupowaniu w Spale nie było Rosjanki, za to był jej trener. Dokładnie obserwował jak atakuję rękę, jak atakuję nogę. Jeżeli będę miała okazję do rewanżu, chętnie ją wykorzystam. Jest dzisiaj duży niedosyt. Chciałoby się usłyszeć Mazurka Dąbrowskiego. Teraz na kompasie mam Tokio

- mówiła srebrna medalistka ME 2021.

Trzeci medal w ekipie biało-czerwonych, jeszcze nie wiadomo w jakim kolorze, ma zapewniony Anżelina Łysak (Cement Gryf Chełm) w wadze 57 kg. W piątkowy wieczór spotka się w finale z najlepszą na świecie Iriną Kuraczkiną z Białorusi. Pochodząca z Ukrainy i mająca polskie korzenie (babcia jest Polką) Łysak startująca w ME po raz pierwszy w biało-czerwonych barwach rozegrała w czwartek dwa pojedynki.