Nie tylko uśmiech Kopacz

  

W niedzielę wieczorem TVP nadała, a w poniedziałek powtórzyła film dokumentalny Ewy Stankiewicz „Stan zagrożenia”. Kilkukrotne przełożenie emisji (w tym zaplanowanej na 10 kwietnia) nie przysłużyło się na pewno nerwom autorki, lecz wzmocniło zainteresowanie tym tytułem. Najwięcej emocji widzów wzbudziły pokazane w filmie zdjęcia Ewy Kopacz, występującej w roli minister zdrowia wysłanej do Rosji, by uczestniczyć w pracach ze szczątkami ofiar. Źle by się stało, gdyby uśmiech minister rządu Tuska w rosyjskim prosektorium miał być jedynym, co zapamiętamy z tego filmu. Jednak gdybyśmy mieli o nim zapomnieć, stałoby się jeszcze gorzej.

Po pierwszej emisji filmu uśmiechem Kopacz żył właściwie cały polski polityczny Twitter, a następnego dnia rano temat został podchwycony przez dużą część mediów. Trudno się temu dziwić – zdjęcia uśmiechniętej polskiej minister zdrowia, później premier, dziś zaś wiceprzewodniczącej Parlamentu Europejskiego, zaufanej Donalda Tuska, szokują.

Czego nie robi się dla wizerunku

Kawka w prosektorium, przyjacielskie „wakacyjne” zdjęcie z wytatuowanym pracownikiem tuż obok worka, prawdopodobnie wypełnionego ludzkimi szczątkami, to, delikatnie mówiąc, oznaka deficytów empatii. Zarazem bardzo mocny symbol podejścia państwa Platformy Obywatelskiej do katastrofy. Jeden z wielu innych symboli. Ewa Kopacz w historii konsekwencji katastrofy smoleńskiej zapisała się w bardzo specyficzny i bardzo niedobry sposób. Kreowana na heroiczną wysłanniczkę polskiego rządu, pocieszycielkę rodzin i strażniczkę godności ofiar, zawiodła na całej linii.

Nie jest to wiedza nowa, wyniesiona z filmu Stankiewicz, wiele znajdziemy na ten temat w licznych wspomnieniach przedstawicieli rodzin smoleńskich, uwiecznionych w innych dokumentach filmowych, wywiadach, również książkach. Dużo na ten temat mówiła choćby Małgorzata Wassermann. Dla Kopacz najważniejszy był jej wizerunek, co w sposób wyjątkowo cyniczny ujawniło się, gdy domagała się od rodzin umieszczenia przez nie podziękowań w internecie. Również wtedy, gdy doszło do bezprecedensowego zafałszowania stenogramu jej sejmowego wystąpienia, zmienionego tak, by mniej kłuło kłamstwo o przekopaniu smoleńskiej ziemi na metr w głąb.

Szerszy kontekst zdarzeń

„Żałuję – pisze Ewa Stankiewicz na swoim Twitterze dwa dni po telewizyjnej premierze. – Zdjęcia Ewy Kopacz (…) to trzeciorzędna sprawa w świetle celowego doprowadzenia do śmierci przedstawicieli RP i braku efektów w zabezpieczeniu Państwa Polskiego, odstawieniu od stanowisk współsprawców 11 lat po!”.

Zanim więc wrócimy do nieszczęsnego uśmiechu, przyjrzyjmy się, co jeszcze dokumentalistka pokazała nam w „Stanie zagrożenia”. Motywem spajającym poszczególne wątki filmu jest pokazanie nam tła wieloletniej pracy badaczy Komisji ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego, w skrócie zwanej podkomisją smoleńską lub (przed sporem między członkami a kierownictwem) komisją Macierewicza. Komisja i jej członkowie byli wielokrotnie dyskredytowani, tu dokonuje się odkłamanie ich pracy, widzimy pełen obraz ich profesjonalizmu i zaangażowania w dążenie do prawdy.

Stankiewicz przypomina też tło historyczne i geopolityczne, w dużym skrócie (mamy przecież do czynienia z zakresem materiałów zasługujących na co najmniej dziesięcioodcinkowy serial) pojawiają się takie wątki, jak napaść Rosji na Gruzję i gruzińska wyprawa Lecha Kaczyńskiego, wykorzystywana po Smoleńsku jako element narracji przesądzającej o odpowiedzialności prezydenta za dramatyczny finał lotu, przypomniane jest także skrajnie niekorzystne porozumienie gazowe zawarte z Rosjanami przez Waldemara Pawlaka i Donalda Tuska. Kaczyński był przeciwnikiem tej umowy, początkowo szykowanej w jeszcze bardziej szkodliwej dla Polski wersji, co zablokowała interwencja Unii Europejskiej.

O specyfice współczesnej Rosji i prezydentury Władimira Putina przed kamerą wypowiada się w filmie Jurij Felsztyński, wybitny specjalista w tej dziedzinie, autor wydanej również u nas „Korporacji zabójców” o drodze byłego pułkownika KGB do władzy (napisanej wspólnie z Władimirem Przybyłowskim, który kilka lat temu zmarł w tajemniczych okolicznościach, choć możliwe, że przyczyną była tym razem zwykła cukrzyca, jednak w przypadku wrogów Putina nigdy nie mamy podobnej pewności).

Poznajemy historię remontu tupolewów przeprowadzonego niedługo przed Smoleńskiem i korupcyjne tło dotyczących jej przetargów, a później brak kontroli nad pracami ze strony polskiej. Kilka kluczowych wątków spaja świadectwo Tomasza Grudzińskiego z Biura Ochrony Rządu. Ewa Stankiewicz przypomina polityczne tło rozdzielenia wizyt premiera Tuska i prezydenta Kaczyńskiego i jego konsekwencje, w tym praktyczne, które odbiły się na bezpieczeństwie późniejszego lotu prezydenta, praktycznie niezabezpieczanego przez polskie służby i traktowane jak kaprys nielubianego konkurenta.

Dla nas, śledzących tę historię od samego początku, od zaproszenia dla Donalda Tuska wystosowanego przez Putina kilka miesięcy przed Smoleńskiem, sprawy te są jasne. Po 11 latach warte są jednak przypomnienia, a dla wielu młodszych odbiorców może być to już wątek zupełnie nieznany. Przekłada się on na zachowanie BOR i jego nieobecność na lotnisku 10 kwietnia, a także usunięcie z niego większości zabezpieczeń między przylotem Tuska a nieudanym lądowaniem tupolewa z prezydentem na pokładzie. Wciąż niejasna jest rola szefa BOR Mariana Janickiego, po Smoleńsku nie tylko nierozliczonego, lecz wręcz nagradzanego przez rządy Platformy Obywatelskiej. Janicki w 2017 r. zapisał się do PO, by rok później zostać krakowskim radnym.

Państwo w rękach kobiety mema

Widzimy w filmie wyniki badań i symulacji wskazujące na prawdopodobieństwo wybuchu i – równocześnie – całkowite nieprawdopodobieństwo lansowanej w swoim czasie tezy o „pancernej brzozie”, dziś, w ramach zakłamywania niedawnej historii, przypisywanej przeciwnikom wersji oficjalnej właśnie przez tych, którzy sami ją wówczas wbrew rozsądkowi lansowali. Kolejne ważne wypowiedzi i zeznania – Artura Wosztyla, Remigiusza Musia (kolejna śmierć okołosmoleńska), nagła mgła, napaść rosyjskich służb na polskiego kamerzystę 10 kwietnia na miejscu tragedii… I ważny tajemniczy wątek, dezinformacja o trzech ocalonych, która wyszła od strony rosyjskiej i została powtórzona przez polskie media, by szybko stać się kolejnym narzędziem dyskredytacji wszystkich stawiających za dużo pytań. Obecność na miejscu sanitariuszy i wiele kwestii obecnych w zeznaniach Grzegorza Cyganowskiego, przewijanie się w tle złowrogiej postaci Tomasza Turowskiego – wszystko to widzimy na ekranie, zanim po grubo ponad 30 min od początku pojawia się Ewa Kopacz z życiem towarzyskim nad zwłokami. A później mamy jeszcze choćby związaną z nią kwestię niemal ubezwłasnowolnienia na miejscu prac polskich lekarzy czy kwestię przekazania śledztwa. Tu kluczowe są słowa Sławomira Petelickiego o tym, że jedno przytulenie przez Putina wystarczyło, by Tusk zapomniał, że jesteśmy w NATO…

Ile razy później po 2010 r. padało stwierdzenie: „Ewa Kopacz pozuje do memów”? Kadr z filmu uderza wyjątkowo nie tylko w zderzeniu z dramatem, ale też dlatego, że widzimy tu kobietę mema wrzuconą w ekstremalną sytuację, w której nie potrafi przestać być kobietą memem. Charakterystyczne, że nawet prawicowe media na kadry z filmu reagowały publikacją list największych wpadek byłej premier. Jako pasmo kompromitacji i gaf wspominamy całe jej urzędowanie wraz z kampanią wyborczą, będącą przypieczętowaniem nadchodzącej porażki Platformy.

Tusk najpierw olbrzymią część pracy związanej ze Smoleńskiem, a kilka lat później całe państwo pozostawił w rękach kobiety nieradzącej sobie nawet z własną mimiką i emocjami. Dziś bronionej przez byłych kolegów i część mediów zgodnie z wypracowaną jeszcze w 2020 r., dawno już prześwietloną kliszą.

Kadr z filmu nie pozwala zapomnieć o tym, czym były rządy PO. Jednak nie powinna kończyć się na nim dyskusja po tym wstrząsającym i znakomicie zrealizowanym dokumencie. Lista pytań po 11 latach nie stała się niestety krótsza, dłuższa jest tylko lista ich adresatów.


Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts