Realu nie wolno skreślać

  

Nawet kiedy wszystkim wydaje się, że Real jest już martwy, nigdy nie można go skreślać – te słowa oddają w pełni nastroje w Madrycie.

Ich potwierdzeniem zdają się lekcje, jakich w ostatnich tygodniach udzielił Zinédine Zidane zarówno Juergenowi Klopppowi, jak i Ronaldowi Koemanowi. Czy Królewscy są w stanie wrócić do formy z lat 2014–2018?

Od powrotu do szatni Realu Madryt wiosną 2019 r. nie było miesiąca, w którym Zinédine Zidane nie usłyszałby od dziennikarzy, że nie zna się na taktyce, że zawodzi i ufa tylko swoim żołnierzom. Dwukrotnie w obecnym sezonie był nawet na wylocie – prasa nie zostawiła na nim suchej nitki, gdy największy klub na świecie kompromitował się z Szachtarem Donieck w Lidze Mistrzów, komplikując sobie wyjście z fazy grupowej. Drugi kryzys Real przechodził po historycznej i do dzisiaj niezrozumiałej wpadce z trzecioligowym Alcoyano w Pucharze Króla. Porażka 1:2 z tak słabym rywalem, gdy w dogrywce francuski trener posłał swoich najlepszych zawodników na plac gry, odbiła się szerokim echem.

Mozolna wspinaczka

Od tamtego czasu nastąpił przełom. Real jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zaczął odrabiać straty punktowe w lidze do Atlético Madryt i piął się w górę w Lidze Mistrzów. Obecnie piłkarze Królewskich mają wszelkie argumenty, by sięgnąć po dwa tytuły, co jeszcze na początku 2021 r. wydawało się niemożliwe. To świadczy najlepiej o efektach ciężkiej pracy Zidane’a, który ze względu na ogrom kontuzji i zakażeń COVID-19 nie może mówić o komforcie pracy. Na dodatek jeden z najbardziej utytułowanych trenerów w dziejach Realu udowodnił, że radzi sobie w ekstremalnie trudnych warunkach, zaskakując taktycznie świetnych strategów. Absurdem są kąśliwe komentarze hiszpańskich dziennikarzy, jakoby były francuski mistrz świata kompletnie nie znał się na taktyce i tylko wypisywał skład na dany mecz na kartce. Jedenastu tytułów w ciągu pięciu lat nie jest w stanie zdobyć piłkarski żółtodziób.

W niedawnym pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów z Atalantą Bergamo Zidane zmuszony był wystawić skład bez lidera ataku Karima Benzemy. Jako że Real po odejściu Cristiano Ronaldo wciąż cierpi na deficyt goli, a wysokie zwycięstwa zdarzają się nader rzadko, wielu ekspertów i dziennikarzy przewidywało niespodziankę. Nic z tych rzeczy – madrytczycy nie pozwolili na zbyt wiele świetnym atakującym z włoskiej drużyny, a spotkanie ustawiła czerwona kartka dla rywali po dynamicznej akcji Ferlanda Mendy’ego. Francuski obrońca golem w końcówce wyręczył ofensywę, która bez Benzemy jest jak bezzębna.

Real wspinał się tymczasem w La Liga. Gdy sytuacja była wręcz beznadziejna i wszystko wskazywało na skromną wygraną lidera tabeli, podopieczni Zidane’a zdołali wyrównać, a mieli szanse nawet na zwycięstwo w derbach. Kolejne wygrane z Celtą, Elche czy Eibar niwelowały straty punktowe do pogrążonego w kryzysie Atlético – na początku roku wszystko wskazywało na koronację Los Colchoneros, ponieważ Królewscy tracili aż 11 pkt i mieli o jeden mecz rozegrany więcej. Na obecnym etapie – osiem kolejek przed końcem – przewaga rywala zza miedzy to zaledwie 3 pkt, a w walce o tytuł pozostają aż cztery kluby, a nie tylko jeden.

Taktyk lepszy od Kloppa i Koemana

Real zrobił swoje w rewanżu z Atalantą (3:1), pewnie wygrywając dwumecz. I wtedy zaczęły się kłopoty. Do standardowych absencji kontuzjogennego Edena Hazarda, który staje się największym transferowym niewypałem w XXI w., czy Daniego Carvajala dołączyli Sergio Ramos i Raphael Varane, co oznaczało, że na ćwierćfinał Ligi Mistrzów z Liverpoolem Zidane będzie musiał utkać obronę z graczy rezerwowych. Nie bał się zatem postawić na parę środkowych obrońców Nacho–Militão, a Lucasa Vázqueza, żołnierza od zadań specjalnych, przesunął na prawą stronę w tyłach. To poskutkowało, bo linia defensywna współpracowała z harującą od jednego do drugiego pola karnego trójką środkowych pomocników. Juergen Klopp był zszokowany i nie wiedział, co dzieje się na murawie – jego piłkarze przegrali 1:3 w Madrycie, choć był to najmniejszy wymiar kary.

Real dał przy tym sygnał, że wraca do mistrzowskiej formy z lat dominacji w europejskich rozgrywkach. Drugą młodość przeżywa 35-letni rozgrywający Luka Modrić, a Toni Kroos ponownie udowadnia, że jest zawodnikiem niezastąpionym. Wszystko to zbiega się z eksplozją talentu Viniciusa, który zaliczył dublet w tak istotnym spotkaniu. Od liczby bramek ważniejszy był jednak styl, w jakim pokonał Alissona za pierwszym razem, po znakomitym przerzucie Kroosa, przyjęciu piłki na klatkę i spokojnym wykończeniu. 20-letni „Vini” zachował się w stylu najlepszych brazylijskich gwiazd. Czy może być coś lepszego od dwóch zwycięstw z klasowymi drużynami w ciągu jednego tygodnia?

Real jeszcze bardziej osłabiony fizycznie po starciu z Liverpoolem przyjął Barcelonę, która od grudnia nie przegrała meczu ligowego. Zidane przechytrzył Koemana: postawił na eksperymentalne ustawienie z dwoma wahadłowymi, a środek pola kolejny raz zdominował grę. Do przerwy zamiast dwubramkowego prowadzenia Królewscy mogli dobić Katalończyków. Wygrali pewnie, choć Barca marzyła o remisie po strzelonym golu na 1:2 i na marzeniach się jednak skończyło.

Trzecim aktem szalonego tygodnia dla Królewskich był wyjazd do Liverpoolu, by bronić dwubramkowej zaliczki. Udało się perfekcyjnie: Real nie grał ofensywnie, raczej umiejętnie się bronił. Gdyby jeszcze dwa miesiące temu statystycznego kibica z Hiszpanii zapytać, ile bramek strzelą Salah i Mane obronie bez Ramosa, Varane’a i z Fede Valverdem, ustawionym eksperymentalnie na prawym wahadle, najczęstsze odpowiedzi oscylowałoby wokół liczby 3. Tymczasem Zidane znów zaskoczył Kloppa – Valverde pożerał przestrzenie, grając na środkach przeciwbólowych w związku z kontuzją stopy. Militão wszedł w rolę Ramosa, a gdy Brazylijczyk, wreszcie spłacający transfer 50 mln euro, nie dał rady, na posterunku był znakomity Thibault Courtois.

Kontuzje zmorą Realu, ale nie tylko

W ciągu tygodnia Real odprawił zatem z kwitkiem dwie wielkie firmy. – Jesteśmy na granicy wyczerpania. Kontuzje, koronawirus, nic z tym nie zrobimy – mówił przytomnie Zidane po awansie do półfinału Ligi Mistrzów. Francuz wiedział, co mówi: Real jest najbardziej przetrzebioną kontuzjami drużyną w topowych ligach europejskich i od początku pandemicznego sezonu w stolicy Hiszpanii naliczono już 50 absencji spowodowanych dolegliwościami mięśniowymi. Nie ma na Starym Kontynencie drugiej tak osłabionej drużyny, która w dodatku walczy o pełną pulę na dwóch frontach.

Jak urazy mogą wpływać na losy poszczególnych spotkań, a w konsekwencji na zdobyte tytuły, doskonale wiedzą w Monachium. Bayern bez Roberta Lewandowskiego nie odrobił strat w rewanżowym ćwierćfinale Ligi Mistrzów z PSG. Kapitan reprezentacji mógł dojść do wniosku, że to piłkarze Andory pozbawili go szans na zniwelowanie różnic między mistrzem Niemiec a gwiazdami z Paryża i być może obronę trofeum.

Real od początku sezonu nie może doczekać się gry w pełnym składzie, a gdy przychodzi eksperymentować, Zidane’owi idzie wspaniale. Ta różnica pokazuje też, jak ciężko jest osiągnąć wyczyn Królewskich, którzy trzy razy z rzędu sięgali po Ligę Mistrzów. Bayernowi sztuka powtórzenia sukcesu z ubiegłego roku się już nie uda – mistrz Niemiec nie ma takiej mocy przerobowej, która charakteryzowała tamten Real. Słowa Zidane’a o fizycznej granicy wytrzymałości piłkarzy okazały się zresztą prorocze. Rozsypany kontuzjami Madryt, wspomagany piłkarzami ze szkółki, zremisował bezbramkowo z Getafe w ostatnią niedzielę, oddalając się na trzy punkty od Atlético w lidze. Jeszcze jesienią taki zestaw personalny Realu gwarantowałby wysoką porażkę. I na tym polega magia Zidane’a.


 


Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Źródło: Gazeta Polska Codziennie,

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts