Polska - Austria 26:29 (11:15).

Polska: Monika Maliczkiewicz, Adrianna Płaczek, Weronika Gawlik - Aleksandra Zimny 1, Oktawia Płomińska 1, Aneta Łabuda 4, Sylwia Matuszczyk, Karolina Kudłacz-Gloc 6, Adrianna Górna, Natalia Nosek 5, Karolina Kochaniak 2, Joanna Szarawaga 5, Patrycja Świerżewska, Kinga Achruk 1, Romana Roszak, Dagmara Nocuń 1.

Austria: Lena Ivancok, Petra Blazek - Katarina Pandza 4, Sonja Frey 10, Katja Rauter, Johanna Schindler, Patricia Kovacs 6, Claudia Wess 1, Johanna Reichert 4, Kristina Dramac, Stefanie Kaiser, Klara Schlegel, Adriana Marksteiner, Nina Neidhart 3, Josefine Huber 1.

Sędziowały: Marta Sa, Vania Sa (Portugalia).


Tylko sześć minut zaraz po przerwie mogło się podobać w wykonaniu biało-czerwonych. Zwycięstwo Austriaczek było w pełni zasłużone. W ich szeregach brylowała Sonja Frey, która zdobyła aż dziesięć bramek. Mogła się też podobać gra Patricii Kovacs, która rzucała ze stuprocentową skutecznością i zaliczyła sześć trafień. Rywalki grały bardzo uważnie w obronie, a Petra Blazek udanie interweniowała w kluczowych momentach.

Oba zespoły, świadome wagi spotkania, rozpoczęły dość nerwowo. Jednak to przeciwniczki ekipy prowadzonej przez Arne Senstada były lepiej zorganizowane w defensywie, a i w ataku miały więcej szczęścia. Polki popełniały więcej niewymuszonych błędów i w efekcie drużyna gości po kwadransie prowadziła 8:4.

Na polskiej ławce było stanowczo za cicho, jak na mecz o taką stawkę, tymczasem rezerwowe przyjezdnych cały czas na stojąco zagrzewały do walki koleżanki na boisku. Kapitan reprezentacji Polski Karolina Kudłacz-Gloc próbowała brać na swoje barki ciężar gry, ale nie miała należytego wsparcia ze strony młodszych koleżanek. Do tego mnożyły się błędy, brakowało rzutów z dystansu i za mało było udanych interwencji bramkarek, choć po wejściu na boisko Moniki Maliczkiewicz sytuacja trochę się poprawiła.

W 19. min przewaga Austrii wzrosła do pięciu trafień (11:6). To zasługa głównie Frey, która przed przerwą zdobyła siedem goli.

Najlepsze w wykonaniu podopiecznych Senstada było sześć minut zaraz po wznowieniu gry w drugiej połowie. Wreszcie akcje się zazębiały, mniej było błędów, a i Weronika Gawlik odbiła kilka piłek w bramce. Kudłacz-Gloc, Joanna Szarawaga i Karolina Kochaniak doprowadziły do wyrównania 16:16 i... na tym się skończyły pozytywy. Przyjezdne znów przejęły inicjatywę i ponownie odskoczyły na trzy bramki.

Polki nie rezygnowały. Na dziesięć minut przed końcem Natalia Nosek wyrównała na 22:22 i dzięki jej kolejnym dwóm trafieniom (24:24 w 52. min) ekipa gospodarzy ciągle miała nadzieję na korzystne rozstrzygnięcie.

W końcówce jednak więcej zimnej krwi zachowały Austriaczki. Blazek znów miała kilka udanych interwencji, świetnie spisywała się Frey, a Polki częściej się myliły. Ponownie straty urosły do czterech goli i gospodynie nie były w stanie doprowadzić chociaż do remisu