Polskiego patriotę skazywał wówczas mjr Wiktor Adamski (Altschuller) mający w sumie na swoim koncie 63 wyroki śmierci. To ścisła czołówka polskich morderców sądowych okresu powojennego. Kuchno oskarżono o rzekomy napad rabunkowy na furgonetkę przewożącą pieniądze, podczas gdy był on w rzeczywistości ofiarą politycznej prowokacji zdrajców niepodległościowego podziemia, którzy przeszli na stronę UB. 

Pełnomocnik rodziny, mec. Maciej Krzyżanowski, walcząc o rehabilitację żołnierza niezłomnego, przedstawił opinię historyka z oddziału IPN w Rzeszowie, dr Mirosława Surdeja, który potwierdził, że Kuchno nie działał – jak to stwierdził stalinowski sąd, a co zatwierdziły obecnie sądy obu instancji – z chęci zysku, lecz był ofiarą słynnej operacji LAWINA, w której zamordowano około 160 żołnierzy Henryka Flamego „Bartka” (obecnie prowadzone jest śledztwo w tym zakresie przez IPN Katowice). Mimo tego sędzia Sądu Apelacyjnego Gwidon Jaworski jednak uznał tę opinię wyłącznie za domysły, a nie fakty. To absurdalne stwierdzenie, gdyż historyk wskazywał, że należy zbadać jeszcze wiele dokumentów, aby rzetelnie ocenić działalność konspiracyjną Kuchno na terenie Śląska. Sądu to jednak nie interesowało i pomimo stwierdzenia, że sprawa jest skomplikowana, zamknął ją, oddalając wszelkie wnioski dowodowe. W tym z przesłuchania 104-letniej Marii Mireckiej-Loryś, która ma wiedzę na temat jego działalności. 

Osobliwą postawę zaprezentował prokurator IPN z Katowic, który zgodził się z pełnomocnikiem w zakresie patriotycznej postawy, ale jednocześnie uznał, że „wyrok jest wyrokiem”. – Nie pojmuję, jak można w wolnej Polsce dawać większą wiarę autorowi zbrodni sądowej aniżeli historykowi i świadkom, którzy zeznali przecież, że Kuchno również na Śląsku prowadził działalność konspiracyjną – mówi Niezależnej adwokat Krzyżanowski, którego szokuje tak uporczywe blokowanie dopuszczenia dowodu z opinii biegłego historyka IPN.  

Synowi śp. Władysława Kuchno, który choć pochowany w 2018 roku z honorami jako były prezes Koła Światowego Związku Żołnierzy AK Obwód Nisko-Stalowa Wola, wciąż formalnie wyrokiem sądu pozostaje bandytą, służy jeszcze kasacja od tego orzeczenia do Sądu Najwyższego.