Floyd stracił życie 25 maja zeszłego roku. Wkrótce potem do internetu trafiło zrobione przez świadka nagranie pokazujące, jak biały policjant Derek Chauvin klęczy na jego szyi. Wywołało falę oskarżeń o rasizm i protestów ruchu Black Lives Matter i Antify, które zwykle zmieniały się w zamieszki i rabowanie sklepów. Sam Chauvin został błyskawicznie zwolniony ze służby i usłyszał zarzuty morderstwa drugiego i trzeciego stopnia oraz nieumyślnego spowodowania śmierci. W skądinąd rzadkim ruchu sąd zezwolił na zainstalowanie kamer na sali sądowej i większość amerykańskich stacji transmitowała tę rozprawę na żywo, przyciągając miliony widzów. 

Oskarżenie i obrona wygłoszą mowy końcowe

Od tego momentu los 45-letniego Chauvina znajdzie się w rękach przysięgłych. Ława przysięgłych składa się z 14 osób, w tym dwóch rezerwowych, wśród których jest ośmiu białych, czterech murzynów i dwie osoby mieszane rasowo. Jeżeli sędzia prowadzący tę sprawę zgodnie z przyjętą praktyką uzna dwóch ostatnich zaprzysiężonych za rezerwę, to policjanta będzie sądzić sześciu białych i sześciu czarnych lub mieszanych rasowo. Tożsamość przysięgłych jest z przyczyn oczywistych pilnie strzeżoną tajemnicą, a poza godzinami przeznaczonymi na naradę będą izolowani od siebie nawzajem i od innych ludzi w jednym z hoteli. 

Po stronie oskarżenia mowę końcową wygłosi prokurator Steve Schleider a prokurator Jerry Blackwell będzie miał szansę odnieść się do mowy końcowej obrońcy Chauvina Erica Nelsona. Zapewne powtórzy w niej wcześniejsze argumenty i zwróci uwagę na kluczowe dla oskarżenia zeznania. Będzie podkreślał, że Floyd zmarł na skutek uduszenia, do czego doprowadził fakt, że Chauvin świadomie przekroczył uprawnienia i użył podczas próby aresztowania nadmiernej siły mając świadomość, że może to doprowadzić do jego śmierci. Zapewne będzie też próbował po raz kolejny wzbudzić emocje w przysięgłych - komentatorzy podejrzewają, że w tym celu znowu odtworzy słynne nagranie z Chauvinem klęczącym na Floydzie. 

Nelson za to zapewne postara się wzbudzić w przysięgłych wątpliwości. Jego linia obrony koncentrowała się na tym, że Chauvin zachował się wobec stawiającego opór przy aresztowaniu Floyda zgodnie z regulaminem, szkoleniem i przyjętymi zwyczajami. Podczas procesu przekonywał, że na zgon Floyda miały wpływ przyjęte przez niego narkotyki, głównie silny opioid fenatyl, oraz szereg poważnych schorzeń, w tym miażdżyca. Według niego Chauvin nie mógł o nich wiedzieć i tym samym nie mógł wiedzieć, że swoim działaniem zagraża życiu Floyda. Stawiane mu zarzuty wymagają udowodnienia, że policjant świadomie naraził jego życie. 

W swojej mowie Nelson zapewne przypomni, że dr Andrew Baker, patolog który dokonał pierwszej sekcji Floyda, nie stwierdził autorytatywnie, że to odcięcie tlenu przez Chauvina spowodowało zatrzymanie akcji jego serca i zgon. Zapewne przypomni też, że słynne słowa „nie mogę oddychać”  Floyd wypowiadał już po wyjściu z samochodu, tocząc przy tym pianę z ust. W tym momencie Chauvina nie było jeszcze na miejscu aresztowania, dotarł tam później i przejął dowodzenie akcją. Zapewne będzie również zwracał uwagę na fakt, że słynne nagranie zostało zrobione pod takim kątem, że może być mylące – na innych widać, że kolano Chauvina nie było przez cały czas na szyi Floyda. 

Paradoksalnie kluczowe dla jego argumentacji może być nie zeznanie a jego brak. Obrona twierdziła bowiem, że widząc policjantów spanikowany Floyd połknął narkotyki które miał przy sobie aby z nimi nie wpaść, co ostatecznie doprowadziło do jego zgonu. Wiadomo, że tak właśnie zachował się podczas jednego z wcześniejszych aresztowań a w radiowozie, w którym przez chwilkę przebywał, znaleziono częściowe pigułki fentantylu i metamfetaminy z śladami śliny Floyda. Morries Lester Hall, przyjaciel Floyda który był w jego samochodzie podczas aresztowania, odmówił składania zeznań twierdząc, że te mogłyby być użyte przeciwko niemu. Partnerka Floyda zeznała natomiast, że Hall co najmniej raz dostarczył mu narkotyki, rozpoznała jego głos podczas rozmowy telefonicznej. To da obronie argument za tym, że taki scenariusz był realny.

Skazanie Chauvina wcale nie jest oczywiste

Obrona musi przekonać do swoich argumentów jedynie jednego przysięgłego gdyż wszystkie trzy ze stawianych Chauvinowi zarzutów wymagają uznania go za winnego jednogłośnie. Nadal pozostaje też kwestia gigantycznego odszkodowania jakie miasto wypłaciło rodzinie Floyda. Obrońcy argumentowali, że mogło to sprawić, że przysięgli odnieśli wrażenie, że Chauvin jest winny. Jeśli go skażą, to obrona zapewne odwoła się od wyroku twierdząc, że z tego powodu nie miał szans na uczciwy proces i żądając uznania go za tzw. mistrial.  Według amerykańskiego prawa nie można być sądzonym dwukrotnie za to samo, więc jeśli to jej się uda, to Chauvin będzie wolny niezależnie od swojej ewentualnej winy. 

Dla wszystkich jest jasne, że w wypadku jego uniewinnienia Minneapolis czeka fala lewicowej przemocy w wykonaniu ruchu Black Lives Matter i Antify. Miasto szykuje się na nią od samego początku procesu. Budynek w którym mieści się sąd jest otoczony barierami i zasiekami z drutu kolczastego oraz pilnowany przez uzbrojonych w broń długą żołnierzy z Gwardii Narodowej. Ich pojazdy charakterystycznej oliwkowej barwy są w Minneapolis już powszechnym widokiem.