Miłosierdzie i diaboliada

  

Michaił Bułgakow w 1923 r. napisał „Diaboliadę”. Można tę nowelę uznać za pierwszy szkic do dzieła jego życia, albowiem i tu, i tam głównym wątkiem jest wmieszanie się w sowiecką rzeczywistość złej siły. Choć sam autor pesymistycznie oceniał szanse na publikację, to pierwsze podejście do tematu zła ukazało się drukiem w ostatnim roku życia Lenina (1924 r.), gdyż wówczas jeszcze bolszewicy nie ukrywali swych demonicznych fascynacji, publicznie rozważając stawianie pomników takim swoim patronom, jak Lucyfer, Kain czy Judasz.

Na wydanie drukiem „Mistrza i Małgorzaty” nie pozwolił jednak niedoszły absolwent seminarium duchownego Stalin, bo jak większości prostodusznych czytelników wydawało mu się, że diabeł Woland swymi sztuczkami ośmiesza ustrój sowiecki, a na dodatek świadkuje zbawczej roli Chrystusa.

Tajemnica miłosierdzia i warunek przebaczenia

Tymczasem współczesny duchowny i myśliciel, diakon Andriej Kurajew dowodzi, że autor sam igrał ze Złym, dokonując zamiany pojęć i przedstawiając nie dobrą nowinę, lecz jej karykaturę, diaboliczną wersję Ewangelii, w której nie ma zmartwychwstania, bo nie ma Bożego miłosierdzia. Tego opiewanego przez Faustynę, której kanonizacji dokonał Jan Paweł II w roku 2000, u progu nowego tysiąclecia.

20 lat wcześniej, w roku powstania Solidarności, święty papież w encyklice „Dives in misericordia” przypominał, że tajemnica miłosierdzia została do końca objawiona w Jezusie Chrystusie: „W imię tej właśnie tajemnicy Chrystus uczy nas stale przebaczenia”. Tyle że wbrew dzisiejszym „postępowym” teologom: „W żadnym miejscu orędzia ewangelicznego ani przebaczenie, ani też miłosierdzie jako jego źródło, nie oznacza pobłażliwości wobec zła, wobec zgorszenia, wobec krzywdy czy zniewagi wyrządzonej. W każdym wypadku naprawienie tego zła, naprawienie zgorszenia, wyrównanie krzywdy, zadośćuczynienie za zniewagę, jest warunkiem przebaczenia”.

Bierność wobec zła, bezkarność

Dopiero co obchodziliśmy Święta Wielkanocne, zakończone właśnie ustanowioną przez Jana Pawła II Niedzielą Miłosierdzia, zaraz potem jedenastą już rocznicę tragedii smoleńskiej i byliśmy jednocześnie świadkami porażających dowodów na brak sumienia i jakiejkolwiek chęci ze strony ewidentnych winowajców, by prosić o wybaczenie. Rozbestwione lewactwo, które całymi miesiącami opluwało największe chrześcijańskie świętości, atakowało i dewastowało kościoły, tuż przed Wielkanocą domagało się całkowitego ich zamknięcia, bo to zgromadzenia wiernych czczących zmartwychwstanie mają być rzekomo głównym rozsadnikiem pandemii, a nie niosące tęczowe hasła tłumy. Co gorsza, choć tym razem kościoły były pełniejsze niż przed rokiem, to wierni nie dostali mocnego wsparcia od hierarchów.

Zacytuję tu pewnego kapłana, lecz nie wymienię jego nazwiska, by po wylanym na niego w internecie hejcie nie otrzymał jeszcze bury od duchownych zwierzchników:
„Dlaczego przestaliśmy śpiewać i wzywać Bożego zmiłowania? Jeszcze rok temu o tej porze – w obliczu nowej wtedy pandemii biskupi zalecali wiernym śpiew suplikacji po każdej Mszy świętej – i dla wiernych było to oczywistością. Potrzebowaliśmy przecież oparcia w modlitwie, szukaliśmy wsparcia, otuchy i nadziei. Wierzący wszystkich wyznań zastanawiali się, czy to może znak od Boga, coś na kształt potopu czy innej plagi, skoro tak szeroko rozlewa się po świecie. Nie wiem, jak to było gdzie indziej, ale w Polsce natychmiast uczeni księża pospieszyli z wyjaśnieniem, że nie może być mowy o żadnej karze Bożej. Ale właściwie dlaczego nie? A może nie wierzymy już w kary Boże, tak jak nie wierzymy w gruncie rzeczy w to, że jest to Bóg Wszechmogący”.

Judasze triumfujący

Zwichrowany wątpliwymi eksperymentami Franciszka Kościół zdaje się w imię fałszywie rozumianego miłosierdzia ulegać starej herezji irenizmu, głoszącej, że piekło będzie (albo już jest!) puste, bo Bóg zbawi wszystkich grzeszników, nawet tych, którzy oddali się złu świadomie, jak Judasz. W artykule „Grzech na piedestał” (Niecodzienna 16.08.2019) opisałem, jak go uczcili bolszewicy, kilka lat temu rozczulała się nad nim „Wyborcza”, propagując fałszywą „ewangelię Judasza”, teraz kuriozalny tekst popełnił znany katolicki publicysta Tomasz Terlikowski, wywodząc, że prawdziwej zdrady dopuścili się… apostołowie Piotr i Jan, nie chcąc się wczuć w rozterki duchowe Judasza! Czy można się więc dziwić, że w takiej atmosferze totalnego przyzwolenia na kłamstwo, gdy na powierzchnię wychodzą coraz paskudniejsze szczegóły działań rządu Tuska wokół katastrofy smoleńskiej, sam były premier ma czelność znowu zwalać swoje winy na nieżyjącą ofiarę tragedii, oskarżając o jej spowodowanie śp. prezydenta?

Mnie osobiście bardziej niż znany od lat zapał Tuska w rzucaniu oszczerstw na poległych uderzył niezauważony przez nikogo „mały” skandal. Oto z komunikatu Ambasady RP w Gruzji dowiedzieliśmy się, że w składaniu wieńców 10 kwietnia przed pomnikiem Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi wziął udział… senator Bogdan Klich, za rządów Tuska minister obrony po uszy unurzany w sprawie smoleńskiej, obwiniający poległych pilotów, zacierający ślady przez rozpędzenie Specjalnego Pułku Lotniczego, patronujący bezczelnym fałszerstwom komisji śledczych i prokuratury wojskowej! Dlaczego do tego dopuszczono?

Anno Domini czy Anno Diaboli?

Ludzie są zmęczeni podkręcaną przez media grozą trzeciej, czwartej i dziesiątej fali pandemii i marzą o spokoju oraz dawnej normalności. Tymczasem różni „specjaliści” z jakąś mściwą, wręcz demoniczną satysfakcją zapewniają nas, że żadnego powrotu do normalności nie będzie, dodatkowo podkopując ducha wspólnoty akurat wtedy, gdy sytuacja polityczna wymaga jego wzmacniania w obliczu narastającego niebezpieczeństwa wojny coraz bliżej naszych granic. Nasila się agresja Rosji wobec Ukrainy − Kreml w oczywisty sposób korzysta z zamętu w świecie zachodnim wywołanym zarówno pandemią, jak gwałtowną zmianą priorytetów w USA. Nowa administracja Bidena wysyła sprzeczne sygnały, to grozi Rosji nowymi sankcjami i zablokowaniem budowy Nord Streamu 2, to zapowiada spotkanie amerykańskiego prezydenta z osobnikiem, którego sam publicznie nazwał „zabójcą”. I o czym mieliby rozmawiać? Jaki kawał Ukrainy oddać Moskwie?

W tej sytuacji nie dziwi wzmożenie działań przez V kolumnę Moskwy w naszym kraju. Rosyjska fabryka trolli od lat się trudzi skłócaniem Polaków z Ukraińcami, podsycając realne problemy i prowokując z pomocą nowe konflikty. A jednak okazuje się, że polska opinia publiczna coraz bardziej uodparnia się na kremlowską propagandę, co ukazuje niedawne badanie CBOS odsetka Polaków deklarujących sympatię do Ukraińców: od pierwszych danych z roku 1993, gdy było to ledwie 12 proc., obserwuje się stały niemal wzrost aż po osiągnięcie w roku bieżącym rekordowego poziomu 43 proc.! Ale Zły nie śpi! Średniowieczny obraz ukazuje ważenie grzechów i dobrych uczynków przez Archanioła Michała w obecności Szatana – cichy pomocnik tego ostatniego ciągnie w dół szalę z uosobieniem naszej złej strony.

Co przeważy? Czy litery A.D. przy roku 2021 będą zgodnie z tradycją oznaczały Anno Domini, czyli Roku Pańskiego, czy też coś zgoła innego – Anno Diaboli? Jeśli pragniemy wsparcia miłosierdzia Bożego, nie zapominajmy nauk naszego świętego papieża, że nie może być mowy o „pobłażliwości wobec zła, wobec zgorszenia, wobec krzywdy”!


Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts