Nadmiar bodźców, tzw. stresorów, może doprowadzić do aktywacji choroby. Niestety, warunki, w jakich żyjemy podczas pandemii, to jest wyskoki poziom lęku, stresu, niepokoju, obaw. Wszystko to powoduje, że zwiększa się ilość wydzielanego hormonu stresu – kortyzolu. Pandemiczna rzeczywistość sprawia, że część z nas zaczyna podupadać psychicznie.
- mówi Jacek Koprowicz, kierownik Przychodni Zdrowia Psychicznego w Centralnym Szpitalu Klinicznym MSWiA.

Psychiatra przyznał, że najprawdopodobniej nikt nie wie, jak będzie przebiegała epidemia. 

Zdaniem psychiatry szpital tymczasowy na Stadionie Narodowym w Warszawie, gdzie lekarz jest konsultantem, jest przeładowany.

Niestety, jest bardzo dużo pacjentów. Teraz, już po raz kolejny, kiedy byłem w szpitalu na Narodowym, widziałem wywożone ciała pacjentów. To już nie jest szpital dla lżej przechodzących chorobę, tylko te stany są znacznie cięższe.
- dodaje psychiatra.

Lekarz podkreślił, że coraz częściej zdarzają mu się interwencje u pacjentów, którzy przeszli COVID-19 i szukają pomocy u specjalisty. Te osoby są sfrustrowane fizycznym osłabieniem po przebytej chorobie.

Koprowicz przyznał jednak, że nie ma sposobu, aby precyzyjnie określić, kiedy – w sytuacji kryzysowej – powinniśmy się zgłosić do psychiatry. Dla każdego jest to indywidualna sprawa.

Kolejnym czynnikiem społecznych kosztów pandemii jest duże poczucie samotności. Sami zaczynamy, mimo doskwierającej samotności, ograniczać się w kontaktach i zamykać we własnych światach, bojąc się, czy osoba znajoma czegoś złego nie przyniesie.

Wiele wskazuje na to, że nasze problemy psychiczne pojawiające się podczas epidemii nie skończą się po jej ustaniu. 

Nie mamy dużych doświadczeń w niwelowaniu problemów psychicznych podczas zarazy, bo takie pandemie jak obecna zdarzają się mniej więcej raz na sto lat – na przykład w czasie epidemii wyjątkowo zjadliwej grypy, tzw. hiszpanki, która dotarła do Europy z Ameryki pod koniec pierwszej wojny światowe, nikt nie prowadził wówczas badań psychiatrycznych związanych z konsekwencjami epidemii. Nie wiadomo, jak na społeczeństwa sprzed stu lat wpływały spowodowane zarazą lęki o przyszłość.
- powiedział.

Ważnym czynnikiem walki z psychicznymi i społecznymi, negatywnymi skutkami pandemii, są chociażby leki przeciwlękowe.