Przez całe spotkanie obie drużyny grały falami i nie mogły na dłużej utrzymać dobrej dyspozycji. Do gospodarzy należał pierwszy i trzeci set, w których zwyciężyli wysoko 25:15 i 25:11. Z kolei siatkarze włoskiego trenera Andrei Anastasiego odpowiedzieli w drugiej i czwartej partii, wygrywając 25:20 i 25:19.

Prawdziwy horror rozegrał się w tie-breaku. Początkowo wydawało się, że zwyciężą w nim bełchatowianie. Prowadzili bowiem 13:11, a później mieli w górze pięć piłek meczowych. O losach rozstrzygającej partii zdecydowała gra na przewagi. W niej więcej zimnej krwi zachowała drużyna z Warszawy i wygrała ostatecznie 21:19.

Verva wyszarpała zwycięstwo w Bełchatowie. Skrót meczu w linku poniżej

Gra rzeczywiście falowała po obu stronach. Raz jednak drużyna grała dobrze, a druga słabo, i na odwrót. Dobrze weszliśmy w mecz i wydawało się, że będzie on pod naszą kontrolą. Ale trzeba podtrzymać dobrą dyspozycję przez całe spotkanie, a nie tylko przez jego fragmenty

– tłumaczył libero PGE Skry - Kacper Piechocki. 25-letni siatkarz żałował, że jego zespół wypuścił wygraną z rąk i oddalił się od brązowego medalu.

Szkoda, że tak ten mecz się dla nas skończył. Możemy żałować, bo mieliśmy swoje szanse. Ale to jeszcze nie jest koniec. Pojedziemy do Warszawy walczyć, żeby wrócić do Bełchatowa i zdobyć brązowy medal.

Drugi mecz o brąz zostanie rozegrany w niedzielę w Warszawie. Początek o godz. 14.45, transmisja w Polsacie Sport.