Waldemar Kotula z Porozumienia Jarosława Gowina zrezygnował ze startu w wyborach na prezydenta Rzeszowa. Poparł kandydaturę, wspieranego przez b. prezydenta miasta, wiceministra sprawiedliwości Marcina Warchoła.

- Podjąłem decyzję o rezygnacji ze startu w wyborach. Uznałem, że moje postulaty zrealizuje kandydat, który ma większe szanse na wygranie. A tym kandydatem jest Marcin Warchoł

- powiedział radny Kotula.

W wyborach na prezydenta Rzeszowa, każda z partii Zjednoczonej Prawicy postanowiła wystawić własnego kandydata. Kandydatką Prawa i Sprawiedliwości jest wojewoda podkarpacki Ewa Leniart

Sprawę w rozmowie z portalem niezalezna.pl skomentował poseł Prawa i Sprawiedliwości Jan Mosiński. - Bez wątpienia ta sytuacja wokół wyboru prezydenta Rzeszowa robi się napięta. Dzisiejsze wycofanie się kandydata Porozumienia i poparcie jednego z kandydatów Zjednoczonej Prawicy, czyli kandydata Solidarnej Polskiej, zwiększa pewne naprężenie wewnątrz koalicji. Co do tego nie mam wątpliwości - stwierdził.

- To nie powinno mieć miejsca. To już taka bardzo ostra rywalizacja wewnątrz Zjednoczonej Prawicy, chociaż oczywiście każda formacja jest samodzielnym bytem politycznym

- podkreślił.

Poparcie polityka Solidarnej Polski przez Porozumienie wydaje się dosyć egzotyczne. Obie te partie pod względem ideologicznym różni bardzo dużo. Są to bowiem najbardziej różne od siebie partie w Zjednoczonej Prawicy. Porozumienie uchodzi za partię najbardziej liberalną w Zjednoczonej Prawicy, natomiast Solidarna Polska za najmocniej konserwatywną. 

- Bez wątpienia różnice programowe i nie tylko, rozstawiają obie te formacje na dwóch skrajnych biegunach w naszym obozie. Odbieram to, jako kuksaniec politycznym, którym chcą przekazać: "my tu pokażemy PiS-owi, że te różnice, które nas dzielą, łączą nas w tej walce przeciwko kandydatowi z Prawa i Sprawiedliwości" 

- powiedział Jan Mosiński.