Wcześniej w publikacji, która po południu ukazała się na stronie Rzecznika Praw Obywatelskich napisano, że Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uwzględnił wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich o wstrzymanie wykonania decyzji Prezesa UOKiK w sprawie koncentracji. Chodzi o kwestię przejęcia przez PKN Orlen spółki Polska Press.

Dodano, że informację o takim rozstrzygnięciu sądu Rzecznik Praw Obywatelskich uzyskał telefonicznie w poniedziałek w sekretariacie Sądu Okręgowego w Warszawie, XVII Wydział - Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

„8 kwietnia br. zapadło orzeczenie w sprawie wniosku o wstrzymanie decyzji, w tym o zakaz wykonywania przez PKN Orlen praw udziałowych w Polska Press". "Sąd uwzględnił tym samym wniosek Rzecznika. Wkrótce do RPO ma wpłynąć oficjalne pismo z decyzją sądu”.
- przekazało Biuro Rzecznika.

O komentarz do tej sprawy poprosiliśmy poseł Joannę Lichocką, która zasiada w Radzie Mediów Narodowych.

Najwyraźniej Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że raz przejęte dobro przez kapitał niemiecki na terenie Polski powinno pozostać niemieckie. Gdy większość prasy regionalnej ma niemiecka rodzina z Bawarii, jak mówi pani poseł PO Iwona Śledzińska-Katarasińska, to wtedy wszystko jest w porządku. Natomiast gdy to dobro niemieckie ma wrócić do Polski, wtedy należy robi wszystko żeby to wstrzymać. Swoją kompromitującą rolę odgrywa Adam Bodnar, niesławnej opinii Rzecznik Praw Obywatelskich. Ta informacja jest informacją na telefon, pan Bodnar ogłosił coś, czego się dowiedział w sekretariacie. Ja bym chciała to zobaczyć na papierze, wraz z uzasadnieniem. Na razie wydaje się to po prostu kuriozalne
- mówi parlamentarzystka PiS w rozmowie z Niezalezna.pl.

Na informację, która ukazała się na stronach RPO zareagował w poniedziałek prezes PKN Orlen Daniel Obajtek. 

„Nie otrzymaliśmy żadnej informacji z sądu na temat Polska Press”.
- napisał na Twitterze. 

Dodał jest „zdumiony, że to Pan Adam Bodnar ogłasza rzekome postanowienie sądu, powołując się na jakąś rozmowę telefoniczną”. 

„Zdziwiłoby nas, gdyby sąd zdecydował się podjąć taką decyzję, nie mając kompletu dokumentów”.
- napisał.