W piątek po ponad czterech dekadach braku aktywności na karaibskiej wyspie Saint Vincent  wybuchł wulkan La Soufriere, zmuszając do pilnej ewakuacji tysiące mieszkańców archipelagu Małe Antyle.

Śpiący od 1979 roku wulkan zaczął wykazywać aktywność w grudniu, wyrzucając w powietrze parę i dym. Pogarszająca się sytuacja skłoniła premiera Saint Vincent i Grenady, Ralpha Gonsalvesa, do nakazania ewakuacji okolicy od późnego czwartku.

Rano w piątek wulkan w końcu wybuchł. Popiół i dym pogrążyły obszar w niemal całkowitej ciemności, przesłaniając poranne słońce.

Przy pomocy dwóch statków wycieczkowych ewakuowano 4500 osób mieszkających najbliżej wulkanu. W dalszym ciągu trwa ewakuacja kolejnych mieszkańców na wyspy innych państw Karaibów - Santa Lucię, Grenadę, Barbados i Antiguę, jednak premier Ralph Gonsalves oświadczył, że chętni do wejścia na pokład muszą zostać zaszczepieni.

Rząd prowadzi rozmowy z innymi wyspami ws. ułatwień przy przekraczaniu granicy, polegających na akceptowaniu dowodów osobistych w przypadku osób nie posiadających paszportu.

Erupcja wulkanu La Soufriere z 1902 roku kosztowała życie ponad 1,6 tys. mieszkańców wyspy, a ostatnia jego aktywność miała miejsce w 1979 r.