Lisiewicz dla Niezalezna.pl: Merytoryczny, logiczny, konkretny Macierewicz kontra spiskowe świrowanie Tuska

"Nic nie poradzę, ale wyglądało to dokładnie tak - o 180 stopni odwrotnie, niż lansują od lat niektóre media. Filmowy raport o Smoleńsku to są wyniki badań, liczby, wykresy, rekonstrukcje wydarzeń, logicznie pasujące do układanki fakty. Dowodzące ostatecznie, że tylko wybuchy mogły dokonać takich zniszczeń. I że materiały wybuchowe były tam, gdzie tylko Rosjanie remontujący samolot mieli dostęp. Jaka jest konkurencyjna wersja wydarzeń? Donald Tusk przypomniał sobie, że kilkanaście lat temu rozmawiał ze śp. Lechem Kaczyńskim w cztery oczy i ten powiedział mu, że "sam będzie podejmował decyzje, gdy będzie latał samolotem rządowym". Aha, i już wszystko jasne?" – pisze dla portalu Niezalezna.pl Piotr Lisiewicz, zastępca redaktora naczelnego Gazety Polskiej.

Donald Tusk
Aleksiej Witwicki / Gazeta Polska

Czym jest wypowiedź Tuska? No właśnie tym, o co przez lata jego obóz oskarżał Macierewicza. Szerzeniem spiskowych, nieudokumentowanych, insynuacyjnych teorii. Nie wiem, czy to dla Tuska obraźliwe, pewnie nie, ale tym samym gdy chodzi o wiarygodność, wszedł on na poziom abstrakcji, który dotąd zarezerwowany był w polskim życiu politycznym tylko dla Lecha Wałęsy.

Przypomnijmy, że to on głosił „Ja to już dawno powiedziałem, że brat brata zabije i to się już stało”. A jakieś dowody?

Ja to wiem po prostu, panie. Nawet jak sąd mi kazał przeprosić, to ja to nadal wiem. Dodajmy, że nawet gdyby prezydent Lech Kaczyński, oburzony faktem, że rząd Tuska utrudnia Głowie Państwa, co jest samo w sobie czymś niewyobrażalnym, dostęp do rządowego samolotu, pogroził w ten sposób Tuskowi, to jak ma się to do faktów ustalonych z udziałem amerykańskich ekspertów?

Przecież Lech Kaczyński nie groził, że jeśli Tusk będzie sabotował jego politykę, to wysadzi samolot przy użyciu trotylu i heksogenu? Chyba, że i taką rozmowę przypomni sobie Tusk, np. za rok?

Tusk znów zrobił dokładnie to, czego w dobrze rozumianym własnym interesie powinien unikać jak ognia. Zachował się, jakby nadal miał medialny monopol, kontrolując jak niegdyś TVP, TVN i Polsat. I uznał, że gdy Jakub Sobieniowski pokaże, iż PiS gra politycznie sprawą (a opozycja to wcale nie), a potem Tusk udzieli TVN wywiadu z przejętą miną, to wszyscy padną na kolana. I jeszcze zachwycać się będą, jaki ten Tusk szlachetny, dobrze wychowany i delikatny, że przez tyle lat milczał, a ujawnił swoją rozmowę dopiero teraz.

Raport podkomisji smoleńskiej to 80 minut faktów, wyników badań, wypowiedzi naukowców. Jak można je podważyć? Tylko wykazując, również za pomocą badań, że naukowcy popełnili błąd. Prof. Wiesław Binienda opowiadał, jak prezentował część z wyników tych badań podczas różnych konferencji naukowych, w których brali udział naukowcy z wielu krajów świata. Każdy z nich mógł wstać i powiedzieć: ale Panie profesorze, ja też zainteresowałem się sprawą i dochodzę do wniosku, że popełnił Pan takie i takie błędy, może powinien Pan przeliczy to jeszcze raz?

I to jest jedyna możliwa polemika z tym raportem. Wykazanie przez prowadzących rzetelne badania naukowców, że w rozumowaniu podkomisji tkwi błąd. I naukowe udowodnienie go. Więcej – należałoby ich do takich badań zachęcać. Celem nauki jest bowiem ustalenie prawdy, a nie pognębienie przeciwnika. Nieprawdaż?

Argumenty, że Antoni Macierewicz ma straszne oczy, jest podobny do Dzierżyńskiego oraz powinien siedzieć w psychiatryku, które usłyszymy po raz tysięczny, mają, zgódźmy się, umiarkowane znaczenie dowodowe. Tym bardziej, że teraz razem z nim trzeba by zamknąć badaczy amerykańskich, a trochę wątpliwe, czy prezydent Joe Biden się na to zgodzi.

Nie ma też wielkiego znaczenia, że eksperci komisji kłócą się ze sobą. Wszędzie ludzie się kłócą, Polacy w ogóle bywają kłótliwi, ale gdzie w raporcie tkwi błąd? Nigdzie? No informacja nadaje się głównie do tabloidów. Podobnie jak po raz milionowy powtarzane przez Andrzeja Stankiewicza z Onetu, że Macierewicz „po katastrofie czym prędzej czmychnął z Rosji”.

Tekst Stankiewicza o 80-minutowym raporcie zatytułowany został „Filmowy raport podkomisji smoleńskiej. Macierewicz prezentuje krzyki ginących ofiar”. Bardziej tabloidowo już się nie dało? A skoro możemy polemizować już tylko tabloidowo i
używać logiki Lecha Wałęsy, to chyba jest jasne, że przegraliśmy.

To kiedy przeprosicie Antoniego Macierewicza, panowie?

 

 

 

Źródło: niezalezna.pl

#Piotr Lisiewicz #Antoni Macierewicz #Donald Tusk #Katastrofa smoleńska

albicla.com@ Piotr Lisiewicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo